obraz

Historia Chrztu Świętego 4 lat temu Kącik redakcyjny

Publikacja dodana w kategorii Ogólne


Historia Chrztu Świętego.


      Do Kościoła przyjmowano pogan i żydów poprzez Sakrament Chrztu Świętego, w trakcie którego w Imię Trójcy świętej przyjmowany doznawał różnych form kąpieli we wodzie odradzającej na żywot wieczny [Mt.28.19]. Chrzest udzielany przez św. Jana  nie był chrztem o takim charakterze. Wszyscy zatem ochrzczeni przez niego ponownie przyjmowali Chrzest w kształcie dokładnie określonym przez Jezusa Chrystusa. [Dz.Ap. 19,1—7]



     Według bardzo starej tradycji Chrystus osobiście ochrzcił tylko jedną osobę: Piotra Apostoła. Piotr ochrzcił Andrzeja, Andrzej Jakuba i Jana a ci resztę Apostołów. Chrzest pierwotnie (u nie mających ku temu przeciwwskazań) dokonywał się przez trzykrotne zanurzenie całej osoby (z definicji: Immersja). Zanurzenie to było symbolem pogrzebania się wespół z Chrystusem, a następujące po nim wynurzenie było przypomnieniem Zmartwychwstania.[Rz.6.4;   Kol.2. 11,12]

    Zanurzenie  miało charakter potrójny, na cześć  trzech  Osób Trójcy św. i jako wspomnienie trzech dni, przez które Chry­stus pozostawał w grobie.   W razie jednak potrzeby, mia­nowicie chorym,  udzielano   także   Chrztu   przez  pokropie­nie (aspersja)   i polewanie (infuzja). Dopóki działały nadzwyczajne   dary łaski, dopeł­niające braki niedostatecznie zdobytego poznania Wiary Świętej nie wymagano  dłuższego  przygotowywania [Dz.Ap.8,37; 10,47; 16.15,33]. Z biegiem czasu jednak wykształcił się wobec dorosłych (wg. tradycji apostolskiej chrzczono i dzieci) specjalny mechanizm należytego przygotowania i obeznania się z pra­wdami Wiary  i  moralności. Tak powstał katechumenat.


Wykształcenie się katechumenatu


    Wtrzecim  wieku   spotykamy dwa  stopnie katechumenatu,  stopień początkujących  i stopień posuniętych dalej w nauce Wiary; w wieku czwartym wyróżniły się, wykształciły trzy stopnie:   1. słuchających,   2. klęczących   i 3. wybranych.   Na   stopniu słuchających od kandydata do chrztu wymagano gotowości do pokuty i pokory. Wpajano najogólniejsze prawdy o Bogu, stworzeniu świata, o grzechu itp. Klęczący co do poznania Nauki uczyli się tego samego byli jednak w samej wiedzy i postawach religijnych bardziej zaawansowani. Wybrani poznawali tajemnice Wiary: o Trójcy Św., Wcieleniu Syna Bo­żego,   Sakramentach. Święty Justyn pozostawił świadectwo, że niezależnie od stopnia zaawansowania katechumeni,   przygotowywali   się   do przyjęcia Chrztu przez post i modły.


    Samo zgłaszanie się kandydata do Chrztu wyglądało następująco. Biskupa lub  kapła­n znaczył go  znakiem Krzyża i powie­rzał go zwykle duchownemu, niekiedy także i świeckiemu, do dalszego przygotowania. Katechumen pozostawał w odłączeniu od wiernych, nawet podczas   modłów.   „Serce bowiem nieochrzczonego, jako jeszcze nieczyste, było siedzibą demonów” [Barnab. 16]; z tego też  powodu udzielano katechumenom egzorcyzmów, oraz wymagano   od nich,   aby się wyrzekli szatana.   Pytania   i   odpowiedzi obejmujące   wyrzeczenie   się czarta   i oddanie się Chrystusowi sięgają niewątpliwie cza­sów najdawniejszych [I Pi.3,21].


    Słuchającym i klęczącym katechumen pozostawał zwykle łącznie trzy lata. W pojedynczych wypadkach, np. w razie popełnienia  ciężkiego grzechu przez katechumena, przedłużano czas próby, lub skracano go w razie np. groźnej choroby. W Hiszpanii, synod w Elwirze r. 305 ustanowił dwa lata, ja­ko czas przygotowania. Katechumenom wolno było słuchać kazania i uczestniczyć w pierwszej części liturgii: tzw. Msza katechumenów aż do Ofertorium, po której klęczący, zmówiwszy modlitwy,  wychodzili z kościoła.



 Ceremonia Sakramentu                                


 Po ukończeniu wszelkich przygotowań   chrześniak klęczący otrzymywał tekst Składu apostol­skiego  i modlitwy Pańskiej,  których uczył się na  pamięć, wyznanie wiary składał publicznie przed otrzymaniem Chrztu.  Po wyrzeczeniu, się czarta  i oddaniu się Chrystusowi, namaszczano   Olejem, poświęconym przez biskupa, a następnie chrzczono go wodą, również święconą.


        Chrzczonych już w najdawniejszych czasach podawali do Chrztu rodzice chrzestni. Przyjmujący Chrzest po samym Sakramencie otrzymy­wali od nich pocałunek pokoju, a w niektórych kościołach także mleko z miodem. Chrzcić wolno było w każdej miejscowości; zwykle jednak Chrzest odbywał się uroczyście w pobliżu miejsca, gdzie odbywano nabożeństwa, tzn. poza kościołem, w późniejszych wiekach w osobnych kaplicach, baptysteriach, ponieważ nowo ochrzczonego wprowadzano niezwłocznie do zgromadzenia wiernych. Uro­czysty Chrzest odbywał się zwykle na Wielkanoc w Wiel­ką Sobotę, także, zwłaszcza na Wschodzie, około Zielo­nych Świątek również w Sobotę. Udzielali go bi­skupi i kapłani, w razach jednak nagłych chrzcić wolno było każdemu  i w każdej  porze.


Triada Sakramentów Inicjacji


 Z uroczystym Chrztem łączono zwykle od najdawniejszych czasów Kościoła Sakrament Bierzmo­wania, którego istota polegała na wkładaniu rąk i na­maszczaniu Chryzmem (Krzyżmem) przez biskupa. Już na początku chrze­ścijaństwa Apostołowie udzielali w ten sposób ochrzczonym przez innych łaskę Ducha św. [Dz.8,14—17; 19.5,6], przez którą ich potwierdzali, pomazywali, pieczętowali i da­wali im zadatek Ducha św. w ich sercach. Ta pieczęć zadatku Ducha św. stanowiła jakoby dopełnienie Chrztu i udzielana była, jak Chrzest, raz tylko jeden w życiu. Jeżeli Chrztu nie udzielał uroczyście biskup, ale kapłan, to, ochrzczonych przez kapłana, następnie bierzmował biskup. Nowo ochrzczeni i wybierzmowani, na znak, że są wolni od grzechu, otrzymywali białe szaty i wprowadzano ich po raz pierwszy na Ofiarę Mszy św., podczas której przyjmowali Ciało i Krew Pańską. Je­żeli Chrzest odbył się w Wielką Sobotę, nosili swe białe szaty przez cały tydzień aż do przewodniej niedzieli — Dominica in albis i dopiero tej niedzieli składali białe sza­ty i łączyli się z resztą wiernych. „Niewymowna radość przepełniała serca nowo ochrzczonych, i spokój niebiański ich przenikał, że zostali przeniesieni z śmierci do żywota” [I Jan.3,14.]   (Cytat przybliżony: Cyprian w liście do Donata).   „Spokój ten i szczęście zawdzięczali oni przede wszystkim Łasce, a także katechumenatowi, jednej z tych instytucji, które najwięcej przyczyniły się do krzewienia bogobojności wśród członków Kościoła i pozostawiały niezatarty wpływ na ca­łe późniejsze ich życie. Nowo ochrzczeni stawali się dla łaski Bożej, która w nich trwała, przybytkiem i członkami Ducha św. i w przeciwieństwie do grzesznego pogaństwa byli uświęceni, >>powołani święci<<, którzy mają się odłączyć od wszelkiego porubstwa i grzechu, a połączyć w jeden wspólny związek miłości braterskiej i ma ich ożywiać i przenikać niezłomna ufność w Boga i święta wytrwałość, oraz mo­cna nadzieja, że na ostatek będzie im zachowany wie­niec sprawiedliwości”. (Cytat przybliżony: tenże)


Zachowanie tajemnicy.


        Oddzielną kategorią, którą w tym miejscu na zakończenie warto wspomnieć, kompletnie zapomnianą z racji zmian jakie nastąpiły wraz z ugruntowaniem chrześcijaństwa była „Disciplina arcani”. Dotyczyła ona nie tylko, jak to opisano wyżej, sposobów utrzymania tajemnicy: dopuszczanie katechumenów  jakby do kolejnych wtajemniczeń, których zwieńczeniem był Chrzest, Bierzmowanie i Eucharystia. Chrześcijanie na jej mocy, którą podparli dosłowną interpretacją słów Jezusa, aby nie rzucać pereł przed wieprze [Mt.7.6] nie szczędzili starań aby religii i samego przebiegu obrządku, w tym zwłaszcza Sakramentów nie narażać na profanację i szyderstwa pogan.


     W ten sposób wytworzył się już w pierwszym wieku obowiązek zachowywania tajemnic w sprawach re­ligii wobec tych, którzy byli poza Kościołem. tj. pogan i ży­dów. Karność ta znana była pisarzom Kościoła w wieku trzecim, jako dawno już wprowadzona, jako jakby  „przykazanie”. „Wiedzą o tym wtajemniczeni, znają to wierni” – to klasyczny przykład tego rodzaju wyrażenia z trzeciego wieku, które spełnia  kryteria „disciplina arcani”.   Chrześcijanie tworzyli tę konstrukcję zachowań obok względów bezpieczeństwa dla Sakramentów i zmniejszenia ryzyka prześladowań, również z powodu przykładu samego Chrystu­sa, który posługiwał się porównaniami, przypowieściami osłaniającymi taje­mnice. W ten sposób podawał swym uczniom naukę, której „znieść nie mogli” [J.16,12], i wreszcie późniejsze postępowanie Apostołów, podających nowo nawróconym „mleko”, a ugruntowanym w wierze „twardy pokarm”.


( Powyższy szkic powstał w oparciu  o „Historię Powszechną Kościoła Katolickiego”  pióra Kardynała Józefa Hergenröther’a.)

Musisz być zalogowany żeby czytać i dodawać komentarze.