obraz

Forum Betania » Forum Betania » Prawdziwy Bóg cudów ..

Forum Betania · Prawdziwy Bóg cudów .. 2 m-ce temu

Jest wiele religii na świecie ,ale chrześcijaństwo jest jedyna religią która ma prawdziwego Boga ,jest nim p Jezus -on zresztą powiedział wiele razy że on i Bóg jego ojciec to jedno ,on jest ciasna bramą i drogą i prawdą ,mimo że od zmartwychwstania upłyneło 2000 lat to Jezus cały czas działa ,jest obecny gdzie za jego przyczyna dokonuja sie niewytłumaczalne dla nauki uzdrowienia,nawrócenia człowieka ,gdzie jego realność jest namacalna bo jak powiedział o cokolwiek mnie prosić będziecie w imię moje a będzie to z wolą mego ojca on wam to da! - na świcie ludzie doznają wszelakich dowodów na ingerencję Bożą na wszelki sposób ,są to konkretne znaki że człowiek nie jest sam że nad człowiekiem jest jeszcze bardzo potężna niewidzialna siła ,moc - czy i wy we własnym życiu doświadczyliście właśnie obecności i ingerencji opatrzności Bożej w waszym codziennym życiu?
2 m-ce temu
Właśnie ja nie lubię tego hasła że tylko Chrześcijanie mają "Prawdziwego Boga". Strasznie mnie to denerwuje, to tak jakbym innych traktowała inaczej, gorzej bo wierzą w innego Boga! A ty Przemysławie skąd masz pewność, że istnieje Bóg???
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Przemysławie ten temat mi się bardzo spodobał jak żaden na tym forum.obraz Ciekawe jakie przeczytam świadectwa, jak się doczekam czegokolwiek.obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Przemysławie jak zadałam pytanie to nic mi nie odpowiedziałeśobraz A tak na tą odpowiedź czekam! I to ty temat poruszyłeś
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Jeśli wyznajemy daną religię nie z przypadku, tylko z przekonania, że jest tą najwłaściwszą, to siłą rzeczy musimy uważać, że nasza interpretacja Boga jest najlepsza. Konsekwencją tego jest ów "Prawdziwy Bóg". Niestety żyjemy w czasach promocji ekumenizmu (którego granice też są różnie zakreślane), stąd wmawia się nam, że nie możemy uważać Jahwe za "prawdziwego Boga", ponieważ to oznacza, że "obrażamy" inne religie. Pytanie, czy dobre samopoczucie innych wyznawców powinno być dla nas ważniejsze od zbawienia. Justyno, nie mam złudzeń, że mój post wystarczy do przekonania, więc pytaj dalej.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Marcinie nie zrozumiałam twego postu. Nie wiem co chcesz przekazać!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Co ty piszesz w ogóle? To nie wierzysz, że Chrystus w sposób pewny objawił nam się jako Jedyny i Prawdziwy Bóg? To, co piszesz wyżej to jakaś herezja indyferentyzmu pomieszana z dziwnym poczuciem winy, że niby chrześcijanie tacy źli bo twierdzą, że mają prawdziwego Boga obraz Na tym polega chyba wiara, co nie? To chyba jej nie ma w tobie... Nasza najświętsza religia nie została w przeciwieństwie do innych (np. islamu, buddyzmu czy innych pogańskich kłamstw) wymyślona przez ludzi czy demony, ale pochodzi wprost od Boga. Chrześcijaństwo nie jest jakąś tam sobie religią tylko właśnie zbawczym działaniem Boga w historii ludzkości. "Do tego zmierza przerażająca i nawet z samym naturalnym światłem rozumu sprzeczna teoria, głosząca brak różnicy pomiędzy jakimikolwiek religiami. Zniósłszy w ten sposób wszelką różnicę między cnotą a występkiem, prawdą a błędem, uczciwością a ohydą, zmyślają ci oszuści, że ludzie mogą dostąpić zbawienia wyznając jaką bądź religię - tak jakby mogło istnieć jakiekolwiek uczestnictwo sprawiedliwości z nieprawością lub społeczność światła z ciemnością czy umowa Chrystusa z Belialem" Quis Pluribus Pius IX.
Podoba się : Jarek C, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Franek Franek napisał/a: Co ty piszesz w ogóle? To nie wierzysz, że Chrystus w sposób pewny objawił nam się jako Jedyny i Prawdziwy Bóg? To, co piszesz wyżej to jakaś herezja indyferentyzmu pomieszana z dziwnym poczuciem winy, że niby chrześcijanie tacy źli bo twierdzą, że mają prawdziwego Boga obraz Na tym polega chyba wiara, co nie? To chyba jej nie ma w tobie... Nasza najświętsza religia nie została w przeciwieństwie do innych (np. islamu, buddyzmu czy innych pogańskich kłamstw) wymyślona przez ludzi czy demony, ale pochodzi wprost od Boga. Chrześcijaństwo nie jest jakąś tam sobie religią tylko właśnie zbawczym działaniem Boga w historii ludzkości. "Do tego zmierza przerażająca i nawet z samym naturalnym światłem rozumu sprzeczna teoria, głosząca brak różnicy pomiędzy jakimikolwiek religiami. Zniósłszy w ten sposób wszelką różnicę między cnotą a występkiem, prawdą a błędem, uczciwością a ohydą, zmyślają ci oszuści, że ludzie mogą dostąpić zbawienia wyznając jaką bądź religię - tak jakby mogło istnieć jakiekolwiek uczestnictwo sprawiedliwości z nieprawością lub społeczność światła z ciemnością czy umowa Chrystusa z Belialem" Quis Pluribus Pius IX.
To było do mnie?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Pomyłka
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Nie rozumiem waszej dyskusji? Wszyscy piszecie o wierze, ufności. A do tej pory nikt podał żadnego swiadectwa, że Bóg jest prawdziwy.obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
co do kwesti prawdziwości istnienia Boga ....wracając do Historii Jezus był postacią wyjątkową ,a zarazem autentyczną i historyczną ! gdyż swiadczą o jego obecności i życiu miejsca gdzie żył,przebywał ludzie nie mogli sobie go ot tak stworzyć bo jaki to by miało sens ,jedni wierzą w istnienie Boga inni nie wierzą i żyją ,oprócz namacalnych dowodów istnienia postaci Jezusa są dowody teraźniejsze ,tu nie chodzi o jakieś uzdrowienia ,cuda ale np różne na całym świecie objawienia zarówno Matki Bożej jak i Jezusa przecież wystarczy przytoczyć przykłady naszego kraju Polski gdzie takich objawień było naprawdę wiele wiele ! - bardzo dużo jest objawień prywatnych gdzie pojedyncze osoby doświadczają prawdziwej obecności i ingerencji Bożej ! - ludzie zawsze albo wierzyli albo nie wierzyli w realną obecnośc Boską ,że ktoś jednak jest wyższy nad człowiekiem bardziej potężniejszy ,o możliwościach które nie ma żaden człowiek na ziemi .Ludzie nie wierzą bo nie otrzymują znaków ,namacalnej obecności,dowodów ! - a Jezus powiedział wiara jeszcze raz wiara ,kto wierzy we mnie nigdy nie umrze a żyć będzie ,Jezus przecież uzdrawiam dotykiem i wiarą ! ,przykłady obecności i ingerencji Bożej św Faustyna,św o.Pio,oni sobie nie wymyślili tego że doświadczają obecności Boga ,widzicie to pan Bóg sam wybiera na ziemi osoby aby przekazać im naprawdę ważne rzeczy a takie że Bóg jest realny,jest postacią prawdziwą
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Ja rozumiem przykłady i znam, ale mnie to nie przekonuje. Niestety ja mam tak jak sama nie poczuje, to słowa innych mnie nie przekonają
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Historie Jezusa znam, ale to też dla mnie mało
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Nie zaprzeczam, że istnieje Bóg, lecz, to jest tak gdyby ktoś opowiadał mi jakiego ojca dobrego miałam, a nie poznałam go bo zmarł przed moim urodzniem.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Przemysławie szanuje twoją wiarę, ale jakoś brak mi przekonania do tego co piszesz i tyle!!!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
@Justyna Mój post jest odpowiedzią na Twoje zdanie: "Strasznie mnie to denerwuje, to tak jakbym innych traktowała inaczej, gorzej bo wierzą w innego Boga!" Odpisałem więc tak, jakby to zdanie stanowiło esencję Twojego problemu, czyli denerwuje Cię to dlatego, bo nie chcesz urazić innych wyznań. Napisałem, że nie powinnaś się tym przejmować. Ale teraz widzę, że chyba Twój problem polega na czymś innym - na braku przekonania, że to nasza religia jest to najsłuszniejszą. To jest oczywiście pytanie do teologa, ale co jest takiego w innych wyznaniach, że rozważasz je na równi z katolickim? Czy wiarygodnie wygląda religia, której główny prorok wziął sobie za żonę 6-latkę (islam), a jednym z głównych założeń jest dżihad? Czy wiarygodnie wygląda religia, której wyznawcy sami przyznają, że ich guru (Budda) wcale nie był bogiem? Czy mamy teraz tak jechać po kolei wszystkimi religiami i pokazywać rzeczy, które podważają ich prawdziwość? Napisz, dlaczego konkretnie uważasz, że jakaś religia jest tak samo wg Ciebie prawdziwa jak nasza, to będzie nam łatwiej, bo - z całym szacunkiem - nie mam czasu teraz na zgadywanie, co konkretnie wzbudza Twoją wątpliwość.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Mogę pomóc, ale muszę widzieć konkret. Mnie np. pomagają publikacje związane z Całunem Turyńskim, które pokazują jego nadprzyrodzoność. Tego po prostu nie mógł wykonać człowiek, bo nie zidentyfikowano nawet możliwej techniki wykonania. Żadna znana technika utrwalania obrazu nie prowadzi do takich wyników.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Mi chodzi, że inni ludzie, którzy urodzili się w danym kraju, rodzinie gdzie od dzieciątka są wychowywani w danej religii wieżą, że ich religia jest prawdziwa. A nie znoszę, jak miałabym umniejszać ich religie, bo co? Po drugie denerwuje mnie to, że chrześcijaństwo to prawdziwa religia a ci co w to nie wierzą, są gorsi.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
1. No tak, ale ten problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy wyjeżdżasz poza Polskę, ponieważ my jesteśmy państwem raczej homogenicznym wyznaniowo. Na co dzień w Polsce masz do czynienia z tym marginalnie. 2. Jeżeli uważasz, że Twoja wiara jest wyłącznie wynikiem przypadku (bo się akurat urodziłaś w rodzinie katolickiej i tyle) i mogłabyś równie dobrze wierzyć inaczej, no to wynikiem tego jest brak przekonania, że ten Bóg jest prawdziwy. Wtedy rzeczywiście możesz tak to odczuwać. Ja akurat mam przekonanie, że katolicyzm jest najlepszym sposobem/interpretacją (trochę może złe słowa, ale nie mam czasu szukać innego) wyznawania Boga, więc konsekwencją tego musi być przekonanie, że inne sposoby (czyli wyznania) są gorsze, ponieważ są obarczone błędami wynikającymi ze zignorowania objawień, które od Boga dostaliśmy.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Widzisz Justyna Jezus uczył o miłości ,wszystkie przykazania opieraja sie na miłości ,szacunku dla siebie i drugiego człowieka ,Jezusowi oto chodzi życie w prawdziwej miłości ,kochaj siebie jak innych ! -przestrzegaj przykazań a będziesz szczęśliwy ,i będziesz w niebie - dlatego Jezus mówił że on jest prawdą i drogą i światłem bo on sam jest miłością i miłosierdziem nikt tak nie kocha człowieka i tak nie przebacza jak on! -widzisz prawda jest taka że ludzie tzn bardzo dużo ludzi żyją pseudo miłością, tak bo klepią paciorki,chodza każdego dnia do kościoła a jak przychodzi co do czego to właśnie zaprzeczają sobie ,nie trzeba naprawdę być aż tak świętym tu na ziemi aby pewnego dnia byc w niebie !- wystarczy żyć uczciwie ,kochać siebie ,kochać innych i kochać Boga to wszystko ....czasami Bóg przez całe życie nie daje namacalnych znaków bo robi to celowo ,sprawdza naszą wiarę naszą miłość w różnych sytuacjach ! - widzisz taka jest prawda że nie ważnie jakie masz na ziemi zasługi,jak jest się bogatym ,ile ma sie dyplomów ,pieniedzy jeśli człowiek żyje bez miłości to jego życie jest puste ,nic nie warte ,ludzie całe życie szukają własnej drogi do szczęścia a prawdziwym szczęściem jest dobroć i miłość ,dlatego ludzie biedni są naprawdę szczęśliwi bo nie mają nic co przenika a mają to co najcenniejsze czyli serce i miłość .....taki jest właśnie p Bóg i tylko to jest najważniejsze jego nic więcej nie obchodzi .....pozdrawiam zyczę udanego Piątku
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Przemysław Petras, jakiego Ty jesteś wyznania, jeśli mogę spytać?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Przemysław Petras napisał/a: - widzisz taka jest prawda że nie ważnie jakie masz na ziemi zasługi,jak jest się bogatym ,ile ma sie dyplomów ,pieniedzy jeśli człowiek żyje bez miłości to jego życie jest puste ,nic nie warte ,ludzie całe życie szukają własnej drogi do szczęścia a prawdziwym szczęściem jest dobroć i miłość ,dlatego ludzie biedni są naprawdę szczęśliwi bo nie mają nic co przenika a mają to co najcenniejsze czyli serce i miłość .....taki jest właśnie p Bóg i tylko to jest najważniejsze jego nic więcej nie obchodzi
Tu są wyjątki!obraz Człowiek posiadający majątek też może potrafić miłować.obraz obraz obraz A czasem "biedak" może być bardziej okrutny niż nie jeden "bogacz"!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Marcin M. napisał/a: 1. No tak, ale ten problem pojawia się przede wszystkim wtedy, gdy wyjeżdżasz poza Polskę, ponieważ my jesteśmy państwem raczej homogenicznym wyznaniowo. Na co dzień w Polsce masz do czynienia z tym marginalnie. 2. Jeżeli uważasz, że Twoja wiara jest wyłącznie wynikiem przypadku (bo się akurat urodziłaś w rodzinie katolickiej i tyle) i mogłabyś równie dobrze wierzyć inaczej, no to wynikiem tego jest brak przekonania, że ten Bóg jest prawdziwy. Wtedy rzeczywiście możesz tak to odczuwać. Ja akurat mam przekonanie, że katolicyzm jest najlepszym sposobem/interpretacją (trochę może złe słowa, ale nie mam czasu szukać innego) wyznawania Boga, więc konsekwencją tego musi być przekonanie, że inne sposoby (czyli wyznania) są gorsze, ponieważ są obarczone błędami wynikającymi ze zignorowania objawień, które od Boga dostaliśmy.
Marcinie ja bez powodu nie nazywam się "Niewiernym Tomaszem" - dosłownie tak się czuje, brakuje mi takiego namacalnego świadectwa. Oczywiście nie chodzi mi o taki sam znak jak doświadczył Apostoł Tomasz. obraz Na temat innej religii nie wypowiadam się za bardzo, bo ani nie znam historii, ani jakichkolwiek wierzeń wiernych danej religii. To co wyrywkowo słyszę, nie daje mi prawa oceny innej religii!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Nie dostaniesz nigdy namacalnego świadectwa na prawdziwość wiary z samej jej istoty, bo wtedy to nie byłaby wiara tylko wiedza.
Podoba się : Anna Maria, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Franek Franek napisał/a: Nie dostaniesz nigdy namacalnego świadectwa na prawdziwość wiary z samej jej istoty, bo wtedy to nie byłaby wiara tylko wiedza.
Ja nie jestem do tego przekonana. Choć pomijam tu rozróżnianie która jest prawdziwa wiara. Dla mnie nie jest ważne czy Chrześcijaństwo jest prawdziwe czy nie tylko pragnienie chęci wzrostu w wierze. A tu zaczyna się problem wzrostu, bo brakuje mi tego czegoś namacalnego. Cały czas opieram się na nauce o dobroci, wiedzy z Pisma Świętego jednak dla mnie to mało.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Franek Franek napisał/a: Nie dostaniesz nigdy namacalnego świadectwa na prawdziwość wiary z samej jej istoty, bo wtedy to nie byłaby wiara tylko wiedza.
Ja jestem człowiekiem, który nie uznaje nigdy nie mów nigdy! obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Patrząc na historie świata, niektórzy dostąpili namacalnego świadectwa. Oczywiście Bóg miał w tym jakiś cel. W sumie jakoś tak mam że mi tego brakuje i tyle. obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Sw. Piotr chodził z Jezusem krok w krok, widział jak uzdrawia, wskrzesza zmarłych, a i tak zaparł się Go trzykrotnie. Sw. Faustyna widziała Jezusa, rozmawiała z nim, a i tak przyznawała się, że miewa wątpliwości. Widać nie zawsze to co namacalne pomoże nam w doświadczeniu Boga.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Anna Maria napisał/a: Sw. Piotr chodził z Jezusem krok w krok, widział jak uzdrawia, wskrzesza zmarłych, a i tak zaparł się Go trzykrotnie. Sw. Faustyna widziała Jezusa, rozmawiała z nim, a i tak przyznawała się, że miewa wątpliwości. Widać nie zawsze to co namacalne pomoże nam w doświadczeniu Boga.
Może i nie, ale i tak mam takie pragnienie!obraz obraz obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
U Św. Piotra to była słabość a nie to że wątpił w Jezusa. Człowiek bał się ocenny innych ludzi.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Justyna napisał/a:
Anna Maria napisał/a: Sw. Piotr chodził z Jezusem krok w krok, widział jak uzdrawia, wskrzesza zmarłych, a i tak zaparł się Go trzykrotnie. Sw. Faustyna widziała Jezusa, rozmawiała z nim, a i tak przyznawała się, że miewa wątpliwości. Widać nie zawsze to co namacalne pomoże nam w doświadczeniu Boga.
Może i nie, ale i tak mam takie pragnienie!obraz obraz obraz
A wiesz, że to trąci trochę pychą?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Bądź razie ja nie czuję w tym pychy! Nie wiem pragnienie miłości i pycha. Może to tak odebrałaś, masz prawo. W sumie dlaczego sądzisz, że tu się wkrada pycha? Może ja czegoś nie widzę, a ty z boku lepiej zauważyłaś coś złego, czego ja nie widzę.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Bo nie rozumiem Justyna, jakiego znaku oczekujesz od Boga? Ma Ci się objawić jak św. Tomaszowi? Ma powiedzieć: Witaj Justyno, to ja Jezus"? Jezus na dzień przed śmiercią powiedział, że zostawia samego siebie pod postacią chleba jako widoczny znak Jego obecności. Widzisz Jezusa na każdej mszy. Czego chcesz więcej, skoro sam Jezus powiedział, że pod tym kruchym opłatkiem będzie ze swoim ludem wybranym. A Boga twarzą w twarz będziemy oglądać po śmierciobraz Teraz już rozumiesz, co miałam na myśli?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Justyna napisał/a: U Św. Piotra to była słabość a nie to że wątpił w Jezusa. Człowiek bał się ocenny innych ludzi.
Piotr bał się tego, co może go spotkać, jeśli przyzna się do Jezusa, czyli śmierci. I tu się z Tobą zgadzam, że to była ludzka słabość, która potem przemieniła się w ogromną wiarę ,która przez męczeńską śmierć doprowadziła Piotra do świętosci. Bóg nie powołuje silnych, tylko słabych i pokazuję, że "moc w słabości się doskonali (2 List do Koryntian obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Anna Maria napisał/a: Bo nie rozumiem Justyna, jakiego znaku oczekujesz od Boga? Ma Ci się objawić jak św. Tomaszowi? Ma powiedzieć: Witaj Justyno, to ja Jezus"? Jezus na dzień przed śmiercią powiedział, że zostawia samego siebie pod postacią chleba jako widoczny znak Jego obecności. Widzisz Jezusa na każdej mszy. Czego chcesz więcej, skoro sam Jezus powiedział, że pod tym kruchym opłatkiem będzie ze swoim ludem wybranym. A Boga twarzą w twarz będziemy oglądać po śmierciobraz Teraz już rozumiesz, co miałam na myśli?
Nie rozumiem co masz na myśli! A ja nie potrafię ci wyjaśnić, tego czego ty nie rozumiesz. obraz Wyszło na to, że oczekuje znaku i tak musi być. Dobra miałam taki bunt, ale przeszedł mi. Jak go ma nie być, to też wszystko w porządku. Dalej będę dążyć do dobra i bezwarunkowej miłości. Na pewno mi nie chodzi o to by się mi sam Jezus ukazał i nie chodzi mi o znak ewidętny jak u apostoła Tomasza!!! Już sama się teraz pogubiłam w tym temacie.obraz obraz obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Justyna napisał/a:
Anna Maria napisał/a: Bo nie rozumiem Justyna, jakiego znaku oczekujesz od Boga? Ma Ci się objawić jak św. Tomaszowi? Ma powiedzieć: Witaj Justyno, to ja Jezus"? Jezus na dzień przed śmiercią powiedział, że zostawia samego siebie pod postacią chleba jako widoczny znak Jego obecności. Widzisz Jezusa na każdej mszy. Czego chcesz więcej, skoro sam Jezus powiedział, że pod tym kruchym opłatkiem będzie ze swoim ludem wybranym. A Boga twarzą w twarz będziemy oglądać po śmierciobraz Teraz już rozumiesz, co miałam na myśli?
Nie rozumiem co masz na myśli! A ja nie potrafię ci wyjaśnić, tego czego ty nie rozumiesz. obraz Wyszło na to, że oczekuje znaku i tak musi być. Dobra miałam taki bunt, ale przeszedł mi. Jak go ma nie być, to też wszystko w porządku. Dalej będę dążyć do dobra i bezwarunkowej miłości. Na pewno mi nie chodzi o to by się mi sam Jezus ukazał i nie chodzi mi o znak ewidętny jak u apostoła Tomasza!!! Już sama się teraz pogubiłam w tym temacie.obraz obraz obraz
Justynka obraz Widzę, że jesteś bardzo emocjonalna (świadczą o tym wykrzykniki, które lubisz wstawiać obraz ) Chodziło mi to, że nie musisz myśleć o tym, żeby Boga w jakiś namacalny sposób doświadczyć, np. nie wiem, doznając jakiegoś cudu. Ten przykład ze św. Tomaszem miał tylko to zobrazować, był przesadzony, ale może miałaś prawo tego nie zrozumieć. Największy cud to taki, że mamy Boga prawdziwego w Eucharystii i tym się mamy cieszyć i zachwycać. On jest z nami na Adoracjach i na każdej mszy. Nie musisz oczekiwać niczego więcej obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Anna Maria napisał/a:
Justyna napisał/a:
Anna Maria napisał/a: Bo nie rozumiem Justyna, jakiego znaku oczekujesz od Boga? Ma Ci się objawić jak św. Tomaszowi? Ma powiedzieć: Witaj Justyno, to ja Jezus"? Jezus na dzień przed śmiercią powiedział, że zostawia samego siebie pod postacią chleba jako widoczny znak Jego obecności. Widzisz Jezusa na każdej mszy. Czego chcesz więcej, skoro sam Jezus powiedział, że pod tym kruchym opłatkiem będzie ze swoim ludem wybranym. A Boga twarzą w twarz będziemy oglądać po śmierciobraz Teraz już rozumiesz, co miałam na myśli?
Nie rozumiem co masz na myśli! A ja nie potrafię ci wyjaśnić, tego czego ty nie rozumiesz. obraz Wyszło na to, że oczekuje znaku i tak musi być. Dobra miałam taki bunt, ale przeszedł mi. Jak go ma nie być, to też wszystko w porządku. Dalej będę dążyć do dobra i bezwarunkowej miłości. Na pewno mi nie chodzi o to by się mi sam Jezus ukazał i nie chodzi mi o znak ewidętny jak u apostoła Tomasza!!! Już sama się teraz pogubiłam w tym temacie.obraz obraz obraz
Justynka obraz Widzę, że jesteś bardzo emocjonalna (świadczą o tym wykrzykniki, które lubisz wstawiać obraz ) Chodziło mi to, że nie musisz myśleć o tym, żeby Boga w jakiś namacalny sposób doświadczyć, np. nie wiem, doznając jakiegoś cudu. Ten przykład ze św. Tomaszem miał tylko to zobrazować, był przesadzony, ale może miałaś prawo tego nie zrozumieć. Największy cud to taki, że mamy Boga prawdziwego w Eucharystii i tym się mamy cieszyć i zachwycać. On jest z nami na Adoracjach i na każdej mszy. Nie musisz oczekiwać niczego więcej obraz
Nie rozumiesz mnie. obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Możliwe że cię nie rozumiem, ale piszę to, co jest zgodne z moim sumieniem i nauką Kościoła obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Anna Maria napisał/a: Możliwe że cię nie rozumiem, ale piszę to, co jest zgodne z moim sumieniem i nauką Kościoła obraz
I ja to akceptuje, ale i tak jest we mnie to "ale"
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Było kiedyś w gazetce katolickiej ''miłujcie się'' pewne świadectwo. W Medjugorie powstała wspólnota odwykowa dla narkomanów.Przybywali do niej z całego świata. Pisało nawet że 100na100 przypadków było uzdrowień z tego nałogu. Zdumieni lekarze i specjaliści pytali o ten fenomen siostry zakonne, skąd takie tu cuda. O ile dobrze pamiętam to w odpowiedzi było : modlitwa, adoracja, praca, i posłuszeństwo zakonnej siostrze przełożonej która opiekowała się tą wspólnotą. Jeśli ktoś mawiał siostrze że nie wierzy w Boga, ona odpowiadała - nie martw się, masz tu się tylko modlić jak potrafisz i być przed Najświętszym Sakramentem, a ja za ciebie będę wierzyć.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Kiedyś parafianie zamówili Mszę św. by prosić i modlić się o deszcz bo było wtedy bardzo sucho na polach. Kiedy ludzie przybyli ksiądz pyta - a gdzie macie parasole ? obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Justyna napisał/a:
Franek Franek napisał/a: Nie dostaniesz nigdy namacalnego świadectwa na prawdziwość wiary z samej jej istoty, bo wtedy to nie byłaby wiara tylko wiedza.
Ja nie jestem do tego przekonana. Choć pomijam tu rozróżnianie która jest prawdziwa wiara. Dla mnie nie jest ważne czy Chrześcijaństwo jest prawdziwe czy nie tylko pragnienie chęci wzrostu w wierze. A tu zaczyna się problem wzrostu, bo brakuje mi tego czegoś namacalnego. Cały czas opieram się na nauce o dobroci, wiedzy z Pisma Świętego jednak dla mnie to mało.
To bezbożne i sprzeczne z rozumem. To uznajesz chrześcijaństwo za jedyną i prawdziwą wiarę czy nie? Po co wzrastać w byle jakiej i fałszywej wierze?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Franek Franek napisał/a:
Justyna napisał/a:
Franek Franek napisał/a: Nie dostaniesz nigdy namacalnego świadectwa na prawdziwość wiary z samej jej istoty, bo wtedy to nie byłaby wiara tylko wiedza.
Ja nie jestem do tego przekonana. Choć pomijam tu rozróżnianie która jest prawdziwa wiara. Dla mnie nie jest ważne czy Chrześcijaństwo jest prawdziwe czy nie tylko pragnienie chęci wzrostu w wierze. A tu zaczyna się problem wzrostu, bo brakuje mi tego czegoś namacalnego. Cały czas opieram się na nauce o dobroci, wiedzy z Pisma Świętego jednak dla mnie to mało.
To bezbożne i sprzeczne z rozumem. To uznajesz chrześcijaństwo za jedyną i prawdziwą wiarę czy nie? Po co wzrastać w byle jakiej i fałszywej wierze?
Uważaj jak chcesz. Nie umiem tego wyjaśnić!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Przepraszam Franku z twojego rozumowania człowiek nie może być pogubiony, bo od razu jest bezbożny. I co teraz może trza mnie tępić, bo co? Dla ciebie wszystko jest albo białe albo czarne. A nie zawsze jest tak! Ktoś szuka, popełnia błędy i wtedy słyszy od Franka że mówi bezbożnie. A nawet jak tak jest to co, odwrócisz się od człowieka który szuka popełniając błędy? Przecież mogę mówić jakieś herezje wyjdzie na to, że jestem z dala od Boga, a nawet jakby tak było to co?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Najgorzej jest jak ktoś się uważa za katolika(chodzi do kościoła,zna doktrynę i wierzy w ewangelię) ale nie ma za to miłosierdzia dla bliźnich, ani wyrozumiałości dla tych co może są i ateistami(na razie),że są pogubieni,albo etapie poszukiwań - błądzący jednak szczerze szukający prawdy.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Ja rozumiem Franka, że chce przedstawić błędne myślenie, heretyczne. Tylko dlaczego, jeśli ktoś inaczej patrzy jest "odrzucany"?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Anna Maria napisał/a: Widzę, że jesteś bardzo emocjonalna (świadczą o tym wykrzykniki, które lubisz wstawiać obraz )
Pewnie, że jestem emocjonalna i dobrze mi z tym. obraz A czy lubię wstawiać wykrzykniki, to chyba nie. obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Grzegorz Jan napisał/a: Najgorzej jest jak ktoś się uważa za katolika(chodzi do kościoła,zna doktrynę i wierzy w ewangelię) ale nie ma za to miłosierdzia dla bliźnich, ani wyrozumiałości dla tych co może są i ateistami(na razie),że są pogubieni,albo etapie poszukiwań - błądzący jednak szczerze szukający prawdy.
To się nazywa brak empatii i wyczucia.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Justyna napisał/a:
Franek Franek napisał/a:
Justyna napisał/a:
Franek Franek napisał/a: Nie dostaniesz nigdy namacalnego świadectwa na prawdziwość wiary z samej jej istoty, bo wtedy to nie byłaby wiara tylko wiedza.
Ja nie jestem do tego przekonana. Choć pomijam tu rozróżnianie która jest prawdziwa wiara. Dla mnie nie jest ważne czy Chrześcijaństwo jest prawdziwe czy nie tylko pragnienie chęci wzrostu w wierze. A tu zaczyna się problem wzrostu, bo brakuje mi tego czegoś namacalnego. Cały czas opieram się na nauce o dobroci, wiedzy z Pisma Świętego jednak dla mnie to mało.
To bezbożne i sprzeczne z rozumem. To uznajesz chrześcijaństwo za jedyną i prawdziwą wiarę czy nie? Po co wzrastać w byle jakiej i fałszywej wierze?
Uważaj jak chcesz. Nie umiem tego wyjaśnić!
To jak to, sama nie wiesz o czym piszesz? W sprawach wiary nie ma kompromisu. Za dużo do stracenia jest. " Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy" Pwt 30, 15-16.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 m-ce temu
Wiem o czym pisze - piszę o miłości i dobroci!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
do góry ↑

Dodaj odpowiedź

załącz pliki »