obraz

Forum Betania » Forum Betania » Kto ma obawy przed założeniem małżeństwa?

Forum Betania · Kto ma obawy przed założeniem małżeństwa? 1 tyg. temu

Ja z jednej strony dążę do założenia rodziny, ale mam zarówno z tym wiele obaw. Między innymi boje się, że nie zdołam być człowiekiem odpowiedzialnym. Czy człowiek może się radować z założenia rodziny? Ja jak dążę to jest dobrze, ale jak już jest dobrze ku tej drodze, to chciałabym się schować ze strachu.
2 tyg. temu
Przepraszam pomyliłam się w temacie! Ma być takie pytanie: Kto ma obawy przed założeniem rodziny?
Podoba się : niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Droga Justyno każdy ma obawy aby podjąć decyzję czy chce się mieć żonę /męża i dzieci bo to powołanie ,i czy da się radę ! tzn czy czuje się to w sobie że droga małżęństwa to jest to w tym sie spełnię ,w tym będzę szczęśliwy ! /szczęśliwa - wiesz jakie dzisiaj sa czasy ,jak trudno jest walczyć każdego dnia o byt ,ja nie jestem osobą zamężną ! ,jestem kawalerem mam 46 lat i nie mam żony,dzieci trudno jest być osobą samotną ! - nie jest łatwo ,wiele razy zadawałem sobie pytanie czy pójście dorogą małżęństwa czy to jest to ! ,widzisz każdy jest inny jednym samotność odpowiada a innym nie i tutaj jest sedno sprawy bo jeśli samotność jest dla nas cierpieniem ,że życie w samotności jest dla nas co czujemy się dobrze ! ,bo przecież bycie samotym ma swoje dobre strony ! - niezależność,no to jeśli się patrzy aby zmienić ten stan rzeczy i chce się być z kimś no to czy taka zmiana będzie dobra ! ,każdy człowiek jest inny i tutaj jest pytanie czy będę dobrze czuł się będąc na codzień z kimś za kogo muszę być odpowiedzialny ! - bo życie w samotności to odpowiedzialnośc ale za samego siebie ! jest się człowiekiem niezaleznym ! robisz co chcesz a jeśli chcemy znienić to no to tutaj nasze życie ulegnie wywrócenia o 360 stopni ! ,dla miłości zrobi się wszystko jeśli ta miłość jest prawdziwa ! - i tutaj jest nawiecej właśnie rozterek ,przemyśleń bo naprawdę łatwo popełnić błąd który potem jest konsekwencją na całe życie ,wiara w Boga dużo pomaga ! rozeznać swoją drogę i tutaj jeśli ma się takie wątpliwości no to już jest sygnałem że raczej małżęństwo to nie jest właściwy tor ,gdyż jeśli mamy wątpliwości a pójdziemy jednak droga małżęństwa no to przy najmniejszej próbie ,kryzysie to nastąpi wykolejenie się i wtedy dopiero są problemy z samym sobą i dlatego tyle teraz jest rozwodów ,bo ludzie nie do końca wiedzą i czują co tak naprawdę jest ich powołaniem ! ja nie mówię że wszyscy tak mają ale widać że jest wzrost takich poczynań ,że ludzie nie myślą odpowiedzialnie ! ,też wiele wiele myślałem o tym ,pewnie dobrze nie być samemu ,mieć kogoś kto cię kocha ,jest dla ciebie ,ale pan Jezus powiedział że nie każdemu na ziemi dane jest bycie zamężnym ! .Jeśli ma się 40 ,50 lat czy więcej i nie ma się żony,dzieci no ja myślę że to już jest znak że raczej małżęństwo nie jest takiej osobie dane ! ,albo taka osoba nie nadaje się z wielu przyczyn! ,naprawdę bardzo łatwo popełnić błąd a kosekwencje czasem moga być i do końca życia ! dlatego jeśli chodzi o mnie jestem osobą która świadomie wybierze życie w samotności ,a jesli chodzi o ciebie p Bóg zna ciebie najlepiej skoro tyle lat jesteś stanu wolnego ,no to musi byc w tym jakiś sens ,znak ...rozpisałem się trochę ale trzeba dobrze rozeznać to w sobie ,gdyż różne są drogi do bycia szczęsliwyą osobą małżęństwo nie jest jedyną drogą ! ....pozdrawiam cię
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Przemysławie nie do końca się z Tobą zgadzam. Ja po pierwsze przez zranienia do 25 roku życia bałam się myśleć o założeniu rodziny o bycie w sakramencie małżeństwa. Można powiedzieć, że bałam się mężczyzn w takiej relacji. Po drugie znam tyle małżeństw oraz rodzin i praktycznie wszystkie przeżywają wielkie trudności i kolejny to był strach czyli wszyscy mężowie są źli. Moim zdaniem moje rozterki są raczej zdrowe. Chyba lepiej czuć obawy, że sobie nie poradzi ktoś(to jest jakaś forma dojrzałości), a może tylko to jest ludzki strach, a nie szukam przyjemności w założeniu rodziny. Moim zdaniem obawy pokazują, że chce być odpowiedzialna a i tak mam obawy.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Przemysławie rozumiesz o co mi chodzi? Moim zdaniem obawy są ważne, bo jednak zdaje sobie człowiek z powagi sytuacji jakie wynikają z założenia rodziny!!!
Podoba się : Grzegorz Jan, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Powtórka
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Może to nie dla ciebie. "Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni."
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Franek Franek napisał/a: Może to nie dla ciebie. "Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni."
Dlatego, że mam obawy? A teraz mam pytanie do tych co zawarli sakrament małżeństwa i założyli rodziny! Czy wy przed tymi krokami, decyzjami nie mieliście żadnych obaw ludzkich?
Podoba się : niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Ten temat nie poruszyłam czy jestem "zdatna" czy "niezdatna" do założenia rodziny tylko chyba szukałam wsparcia. Czy przed ważnymi decyzjami nigdy nie mieliście obaw, że nie poradzicie sobie z sytuacją? Wiem, że strach ma wielkie oczy, ale nie boje się powiedzieć, że mam obawy.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Franek Franek napisał/a: Może to nie dla ciebie. "Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są i tacy bezżenni, którzy dla królestwa niebieskiego sami zostali bezżenni."
Sądze, że ten cytat ma głębsze znaczenie. Jakby przez same obawy człowiek nie był "zdatny" do założenia rodziny, to byłaby chyba bieda z tymi rodzinami!!!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Justyna napisał/a: Przemysławie nie do końca się z Tobą zgadzam. Ja po pierwsze przez zranienia do 25 roku życia bałam się myśleć o założeniu rodziny o bycie w sakramencie małżeństwa. Można powiedzieć, że bałam się mężczyzn w takiej relacji. Po drugie znam tyle małżeństw oraz rodzin i praktycznie wszystkie przeżywają wielkie trudności i kolejny to był strach czyli wszyscy mężowie są źli. Moim zdaniem moje rozterki są raczej zdrowe. Chyba lepiej czuć obawy, że sobie nie poradzi ktoś(to jest jakaś forma dojrzałości), a może tylko to jest ludzki strach, a nie szukam przyjemności w założeniu rodziny. Moim zdaniem obawy pokazują, że chce być odpowiedzialna a i tak mam obawy.
Justyno, wiele osób martwi się,obawia się czy sobie poradzi w związku. To jest oczywiste bo małżeństwo,wychowanie dzieci to nie jest zabawa, to bardzo trudne zadanie, to trud i poświęcenie, bywa też duże cierpienie. Decydując się na taki związek trzeba być gotowym na wszystko,bo nie wiemy jak to życie się z partnerem/mężem ułoży.Na pewno nie można mówić że wszyscy mężczyźni są źli. Trudno jest trafić na dobrego tym bardziej gdy się szuka w niewłaściwych miejscach. Wiele też zależy od naszych oczekiwań względem partnera. Im wyższe tym trudniej znaleźć. Idealny jest tylko Bóg, my ludzie jesteśmy słabi i bez akceptacji słabości drugiej osoby żaden związek długo trwać nie będzie. Nie mówię o przemocy czy alkoholiźmie, choć i w takich przypadkach najpierw trzeba walczyć by pomóc takiej osobie,ale mówię o różnych przypadłościach,wadach,chorobach które trzeba po prostu u człowieka zaakceptować. To nie jest łatwe ale prawdziwa miłość potrafi wiele zaakceptować. Tylko trzeba się głęboko zastanowić czy rzeczywiście chcemy wchodzić w małżeństwo. Czy to rzeczywiście jest dla nas,czy jesteśmy przygotowani do tak dużej odpowiedzialności i trudu. Bez tego nie ma co wchodzić w związek. Na koniec mogę powiedzieć że dobrego męża najlepiej szukać we wspólnotach parafialnych wśród katolików. Katolicy szanują wartości więc jest większa szansa na udany trwały związek.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Ja właśnie przez swoje doświadczenia i widok rodzin w mojej dalszej rodzinie to wszędzie była jakaś "przemoc", alkoholizm mam w domu. To znaczy ojca niepijącego alkoholu, ale skutki tego są. Ja po prostu miałam etap przerażenia, że każdy jest taki. Teraz poradziłam sobie z sytuacją i już tak się nie boje. Ja miałam etap izolacji od każdego człowieka a o zawarciu sakramentu małżeństwa to nie było mowy do 25 roku życia. Pamiętam jak sama chciałam sobie radzić w życiu, ale to akurat odbiło się na mnie, że teraz lubię prosić o pomoc jak potrzebuje. obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Ja po prostu tak mam najpierw dążę do czegoś, a jak się udaje to zaczynam mieć obawy. Jednak wiem, że ani w jedną stronę nie jest dobrze ani w drugą. Sądzę, że jeśli bym miała żyć tylko strachem do rodziny na pewno bym nie założyła. Być gotowym na trudności, a dać zwyciężyć by strach działał to drugie. Ja już zobaczyłam w życiu, ze problemy można na różne sposoby rozwiązywać i strach i tak nie zniknie, ale da się iść ku przodowi. Hehe słodkie marzenie mam by pozbyć się obaw. obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Justyno, wiem że przy takich doświadczeniach trudno ci wchodzić w relację z ludźmi a tym bardziej z mężczyznami. Dobrze że radzisz sobie z tą sytuacją, ale spodziewam się że wewnątrz nadal jest obawa przed tym, że może rodzinny problem może się powtórzyć. Myśląc o małżeństwie to dla takich osób jak ty tym bardziej nadają się katolicy-abystynenci. Ale z tą decyzją lepiej poczekać, aby być pewną że tego rzeczywiście chcesz. To jak sama wiesz jest życiowa decyzja i nie warto popełniać błędu.Powołanie do małżeństwa trzeba czuć, trzeba tego pragnąć. Jeśli tego powołania się nie czuje to nie ma sensu na siłę w to wchodzić, bo to tylko może doprowadzić do tego, że sama będziesz nieszczęśliwa i zafundujesz taki brak szczęścia drugiej osobie. A to proszenie o pomoc może bardziej pomóc niż zaszkodzić jeśli prosisz właściwe osoby. Nie ze wszystkim sobie poradzimy sami.
Podoba się : niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Właśnie tak jak tu kolega wyżej napisał małżęństwo to powołanie to trzeba czuć w sobie ,i nie da się nic na siłę ja się zastanawiam odnośnie tych małżeństw które są z powodu nieplanowanej ciąży ! - czy naprawdę postanowili pobrać się żyć w związku sakramentalnym bo jest w nich uczucie ,wieź i że czują się spełnieni czy tylko bo nie planowana ciąża i trzeba było się żenić ! - i tutaj jeśli ty piszesz jak masz w domu problemy czy miałaś i teraz ty przez to masz urazę ,boisz się poznać mężczyznę bo może cię zranić a nie daj boże lubiącym sobie wypić i awantury itd ! ,jeśli naprawdę pragniesz życie w mężczyzną poszukaj takiego który nie pije alkoholu wogóle,jest dobry ,jest wrażliwy i co najważniejsze wierzący i chodzi do kościoła ,który zyje wartościami takich mężczyzn jest mało ale warto szukać ! ,widzisz droga do małżęństwa jest etapem i miłość jest procesem od zapoznania do miłości ,widzisz każdy człowiek jest inny ma inne zainteresowania,charakter sposób życia wartości i szkopuł w tym aby sie jakoś dograć tak aby związek nie był związkiem toksycznym ! ,mam wrażenie że stoisz na skrzyżowaniu dróg i zastanawiasz się jaką droga iść ,bo lękasz się ,masz obawy czy słusznie wybierzesz zaufaj Bogu ,zaufaj sobie jesteś napewno mądra ,uczuciowa,chcesz normalności ,normalnego domu,normalnego męża,dzieci to takiego czlowieka szukaj i nie bój się Bóg ci pomoże,a jeśli ty będziesz się wachać,wątpić ,i stać to nigdy nie podejmiesz decyzji prawidłowej,łatwo jest naprawdę wdepnąc w błedy ,ale jak trudno potem wyjść z nich ! prawda i tutaj trzeba rozeznania,rozwagi twojej ,musisz wybrać albo idziesz drogą do założenia rodziny ,albo życie w samotności poświęcając się dla innych celów np ! .a skąd ty jesteś Justyna czy mogę wiedzieć i ile masz lat? pozdrawiam udanego piątku
Podoba się : niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Przemysławie skąd jestem i ile mam lat jest w moim profilu. obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Małżeństwa nie są dla każdego. JA z własnych doświadczeń nie miałbym problemu ze znalezieniem dziewczyny,bo z drugiej wszystko zależy od dziewczyny. Ale mam drobne problemy zdrowotne, lub przewlekłe, które uniemożliwiają mi założenie rodziny , bo sam potrzebuje opieki.Całe życie szuka się swojego idealnego męża/ żony. No bo musi zarabiać, musi być opiekuńczy i tak dalej, a nawet niepełnosprawni szukają kogoś przystojnego(czasami mam takie wrażenie). Dziewczyny mają wymagania od mężczyzny takie trochę nieadekwatne Rozumiem doskonale, ale kazdy z nas ma wady i nie ma idealnego mężczyzny. Jest dużo kawalerów chodzących i nikt nie zamierza ich szukać.Mimo ,ze wygląd nie jest najważniejszy w szukaniu miłości to i tak jest dużo kawalerów oraz pań, co szukają i w cale nie myslą o małżeństwie.Nie ma czegoś takiego jak powołanie, bo wiele małżeńśtw by nie istniało. Kapłaństwo bardziej powołanie, bo wielu ludzi idzie z powod braku małżeństwa wybiera się na księdz,a potem dostają olśnienia na 4 roku ,ze jednak pokochał...
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Tomaszu i Przemysławie jakbym na siłę chciała założyć rodzinę to już dawno to bym zrobiła. Pierwszego mężczyznę co ja poznałam, to ja wtedy byłam toksyczna, miałam strasznie wygórowane oczekiwania i tworzyłam przez to napięcia. A mogę powiedzieć że on był wartościowym człowiekiem, tylko ja to niszczyłam. Potem trafiłam na parę mężczyzn kompletnie myślących tylko "o jednym", ale z tych relacji szybko się urwałam. Poznałam mężczyznę który żyje nienawiścią i to ja zrezygnowałam z niego choć były przygotowania ślubne. ostatni to był mężczyzna, który wychował się w tonie nadopiekuńczości rodziców, do tej pory jest "malutkim chłopczykiem" i uwierzcie takiego związku też nie oczekuje. Ja doskonale rozpoznaje toksyczne osoby! Można powiedzieć jestem otwarta i szukam, ale jak widzicie potrafię powiedzieć nie komuś komu nie zaufam. Tomaszu czy trudno mi wchodzić w relacje z mężczyznami po takich doświadczeniach - ja powiem nie jest łatwiej niż tym kto nie miał takich doświadczeń. Jestem świadoma, że ja potrafię odkrywać to co dobre i uczę się całe życie choćby moje doświadczenia z mężczyznami. Mogłam na siłę z pierwszym zawrzeć sakrament małżeństwa, ale wiedziałam, że to nie dobra decyzja!
Podoba się : niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Ja nie przeżywam rozterek co dobrej decyzji wybranka, choć jestem świadoma tego co życie pokaże, bo nie mogę przewidzieć co będzie za paręnaście lat. Ja mam bardziej obawy odpowiedzialności za dzieci, czy jakieś trudności mnie nie przygniotą, nie wpadnę w stres i nie po pełnie jakiś błędów itp.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
powtórka
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Ja do swoich przeżyć i do tego jak sobie poradziłam, to jest naprawdę wielka rzecz. Na psychoterapii od początku chciałam sobie pomóc i generalnie moja psycholog wiele nie musiała działać. Jak się patrze na innych nie mogę zrozumieć czemu nie potrafią zmienić toku myślenia z chorej na zdrowe. Problem molestowania to nawet nie problem z mężczyznami, tylko u mnie to krzywda od kobiety. Popatrzcie co przeżywałam w szkole. Film "Nasza klasa" jest o mnie oprócz ostatniej krzywdy i strzelaniny. Ja mając 18 lat myślałam o samobójstwie, ale jak to psycholożka powiedziała, po prostu nie dawałam rady w tym życiu. Zgadzam się z nią, bo zawsze myślałam by zabić się i zwrócić na siebie uwagę. Zawsze chciałam by przy tym akcie mi ktoś pomógł. To było chore szukanie pomocy! Ja na prawdę ze swoją osobą oraz krzywdami pięknie sobie radzę i teraz to mi już nie szkodzi.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Tak na prawdę zeszliśmy z tematu. Nie chodzi tu o moją osobę o szukanie nie toksycznego wybranka, tylko o to jak już czuje, że dokonało się dobrego wyboru narasta strach przed życiem i trudnościami, które istnieją po prostu po ludzku!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
TOMASZ HOFFERMANN napisał/a: A to proszenie o pomoc może bardziej pomóc niż zaszkodzić jeśli prosisz właściwe osoby. Nie ze wszystkim sobie poradzimy sami.
Z tym radzeniem sobie samemu to już doskonale wiem co to oznacza, że szukałam pomocy w myślach samobójczych! A tak po za tym proszę właściwe i nie właściwe osoby, ino z taką wersją, że potrafię powiedzieć STOP i NIE, kiedy zaistnieje taka potrzeba. Ja się nie boje tych słów.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Justyna ! jeśli na prawdę z całego serca z całej duszy największym twoim pragnieniem jest rola żony ,matki a mimo twoich różnych doświadczeń życiowych,wątpliwości ,pan Bóg da ci osobę odpowiednią ! ..zaufaj tylko jemu ! ,dla Boga nie ma rzeczy nie możliwych ! ,jeśli to jest jego wolą ! dlatego musisz być cierpliwa ! ,masz całe życie na poznanie prawdziwej miłości ....
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Przemysław Petras napisał/a: Justyna ! jeśli na prawdę z całego serca z całej duszy największym twoim pragnieniem jest rola żony ,matki a mimo twoich różnych doświadczeń życiowych,wątpliwości ,pan Bóg da ci osobę odpowiednią ! ..zaufaj tylko jemu ! ,dla Boga nie ma rzeczy nie możliwych ! ,jeśli to jest jego wolą ! dlatego musisz być cierpliwa ! ,masz całe życie na poznanie prawdziwej miłości ....
Temat nie o tym był!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 tyg. temu
Bardziej zadam teraz pytanie do tych co założyli rodzinę. Jak to było u was na początku z życiem codziennym? Jak się czuliście po zmianie?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
1 tyg. temu
Tak samo większośc. Lepsze obiadki.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
1 tyg. temu
Jest taki filmik o św. Marcie Robin, gdzie mężczyzna przyszedł ze swoją żoną do Marty Robin na krótką rozmowę , przedstawia swoje pewne obawy, bo boi się że będzie złym ojcem i mężem, a już wtedy spodziewali się dziecka.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
1 tyg. temu
Franek Franek napisał/a: Tak samo większośc. Lepsze obiadki.
Bo sam gotujesz obiadki dla rodziny? obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik,
1 tyg. temu
Co prawda mężczyźni lepiej gotują (bo są bardziej pomysłowi i smaczniej gotują dlatego) ale takie tak codzienne żywienie to kobieta.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
1 tyg. temu
Franek Franek napisał/a: Co prawda mężczyźni lepiej gotują (bo są bardziej pomysłowi i smaczniej gotują dlatego) ale takie tak codzienne żywienie to kobieta.
Wypraszam sobie, żeby mówić kto lepiej gotuje. Jeśli ktoś potrafi to nie ważna jest płeć. To co Franku gotujesz obiadki?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
1 tyg. temu

Pytajaca:
https://www.youtube.com/watch?v=foo7hx-fG9U&feature=youtu.be&fbclid=IwAR3E4NPx6YguEeslutn6zCSnnkIMsL_JV5HOm_-vwPDNoAVcpoezWWRoWbw
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
do góry ↑

Dodaj odpowiedź

załącz pliki »