obraz

Forum Betania » Forum Ewangelizacyjne » Homilie na niedziele i święta

Forum Ewangelizacyjne · Homilie na niedziele i święta 4 lat temu

"Paś owce moje" Wydarzenie, które zadecydowało o roli św. Piotra w Kościele, rozegrało się nad brzegiem jeziora Genezaret. Kilkanaście dni po zmartwychwstaniu Szymon zalazł się na tym samym miejscu, w którym po raz pierwszy spotkał Mistrza z Nazaretu. Na tym miejscu, na którym usłyszał Jego wezwanie: „Pójdź za Mną! Odtąd ludzi będziesz łowił”. Od tego pierwszego spotkania upłynęło sporo czasu i wydarzyło się wiele. Przecież to Piotr szedł za Jezusem w Wielki Czwartek. Trzykrotnie zaparł się Go na dziedzińcu arcykapłana. Załamał się. Nie poszedł pod krzyż w Wielki Piątek. A teraz Zmartwychwstały czeka na niego na tym samym miejscu, aby naprawić to, co apostoł zepsuł w Wielki Czwartek. Trzy razy się zaparł, mówiąc: „Nie znam tego Człowieka!”.A teraz Chrystus trzy razy go pyta: „Czy ty Mnie kochasz?”. Nikomu innemu nie postawił tego pytania. „Czy ty Mnie kochasz więcej niż ci?”. A obok stali inni apostołowie, a wśród nich Jan, który nie tylko się nie zaparł, ale wędrował za Mistrzem aż na szczyt Golgoty, podtrzymując Jego Matkę. Był to bardzo trudny egzamin dla Piotra. Ale też wielkie było zadanie, które Mistrz chciał mu powierzyć. Piotr trzykrotnie odpowiadał: „Tak, Panie,Ty wiesz, że Cię kocham”. Już nie zapewniał o swej wierności jak w Wieczerniku. Teraz był pewien, że Chrystus wszystko wie, tak jak wszystko wiedział, gdy w czasie świętej uczty zapowiadał: „Zanim kurdwakroćzapieje, trzykroć się Mnie zaprzesz”. „Ty wiesz, że Cię kocham!” Gdy Jezus to usłyszał, oficjalnie i uroczyście powtórzył Piotrowi te same słowa, które wypowiedział na samym początku: „Pójdź za Mną!”. Oto ponowne powołanie Piotra. Pójdzie on za Mistrzem wiernie do końca, pamiętając o bolesnych lekcjach, które już miał za sobą. Pójdzie aż na Wzgórze Watykańskie, by świadczyć o Mistrzu i o swej miłości do Niego. Tam zobaczy pal i belkę swojego krzyża. Tam podzieli los swojego Pana. W historii Piotra jest coś z tajemnicy naszego życia. Wcześniej czy później Chrystus, powierzając nam trudne zadanie, zapyta: „Czy kochasz Mnie?”. Zaczeka na naszą odpowiedź. Trzeba być przygotowanym na ten moment. Wówczas odpowiedź będzie łatwa. To przygotowanie trwa. Czasem przez trudne życie; bywa, że również przez upadki. Jeśli jednak nieustannie doskonalimy miłość do Boga i ludzi, nawet upadki nie są w stanie jej zniszczyć. Nawet grzechy nie potrafią zniszczyć zaufania, jakim Bóg nas darzy, bo On nas kocha i czeka na nasze wyznanie miłości. W dziejach Piotra została ukazana potęga zła i ogrom słabości, z którą mamy do czynienia w Kościele. Piotrowi na początku jego misji Jezus powiedział: Musisz pamiętać, że najważniejsza jest miłość, jaką Mnie darzysz, i miłość, z jaką podejdziesz do moich owiec. „Paś”, a nie wykorzystuj, nie rań, nie nakładaj ciężarów, nie niszcz, nie gorsz! „Paś owce moje!” Nie zapomnij, że są moje! Nie twoje – moje! Nie jesteś ich właścicielem. To nie twoja owczarnia. Jesteś tylko najętym pasterzem moich owiec. Owczarnia Chrystusa to dom rodzinny. Każdej matce, każdemu ojcu Jezus stawia pytanie: „Czy kochasz Mnie?”. A jeśli usłyszy odpowiedź: „Tak, Panie”, powierza im swe owce i mówi: „Paś owce moje”. Dzieci nie są własnością rodziców. Są własnością Boga. On tylko na kilkanaście lat oddał je w ich ręce, aby troszczyli się o ich życie. Odpowiedzialność wielka. Parafia to owczarnia Jezusa, a kapłan w niej to pasterz odpowiedzialny za życie duchowe Chrystusowych owiec. Kościół to owczarnia oparta na prawie miłości pasterzy do Chrystusa i Jego owiec. O nieustanne doskonalenie tej miłości należy się modlić, i to często. ks. E. Staniek
Środa Popielcowa Wybór życia będzie ostatecznie wyborem Boga, zawsze też będzie wyborem miłości. A kochać Boga to chodzić Jego drogami, pełnić Jego nakazy, nawet wtedy, gdy zaprasza do przyjęcia krzyża. Krzyż jest nauką miłości, wiernej i trudnej. Boga bowiem nie kocha się abstrakcyjnie, nie kocha się, deklarując wobec Niego jakieś uczucia czy przynależność do Kościoła. Kochać Boga to być wszędzie tam, gdzie są Jego sprawy. To każdego dnia tracić dla Niego życie i na nowo je otrzymywać. o. T. Zamorski OP PATRONI DNIA: Święty Aleksander, biskup urodził się w 250 r. Był biskupem Aleksandrii. Największą zasługą Aleksandra było to, że jako pierwszy rozpoznał błędy Ariusza i z całą stanowczością je zwalczał. Gdyby biskupi Kościoła na Wschodzie poszli jego śladem, herezja Ariusza nie wyrządziłaby Kościołowi Chrystusowemu tyle krzywdy, zaoszczędziłaby mu wielu ran. Aleksander zwołał synod, na którym nauka Ariusza została potępiona (320). Naukę tę potępił również pierwszy sobór powszechny, zebrany w Nicei w roku 325. Aleksander wyróżnił się nie tylko jako żarliwy obrońca czystości wiary, ale również jako doskonały administrator i duszpasterz. Aleksander pożegnał ziemię dla nieba 18 kwietnia 326 roku. BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego Komentarz do pierwszego czytania Prorok Joel w przejmujący sposób zwraca się do Izraelitów, wzywając do autentycznej pokuty. Było to wezwanie bardzo realne - w słowie, które Pan skierował do Joela, znajdowała się wyraźna zapowiedź nadchodzącego Dnia Pańskiego, a więc dnia Sądu Bożego. Te słowa w przedziwny sposób co roku, podczas liturgii Środy Popielcowej, poruszają nasze serca. Skąd płynie ich moc? Joel należał prawdopodobnie do grupy proroków – kapłanów, którzy działali przy świątyni i w imieniu samego Boga udzielali odpowiedzi wiernym przybywającym na modlitwę. W tym fragmencie prorok nie tylko nawołuje do podjęcia takich czy innych praktyk religijnych, ale bardzo mocno podkreśla, że mamy ,,rozdzierać serca, a nie szaty”, i nawracać się ,,całym swym sercem”. Chodzi o to, abyśmy na nowo, właśnie w tym Wielkim Poście, z głębi nas samych zwrócili się do Boga. Joel, zaprzyjaźniony z liturgią świątynną, pomaga nam wejść w te 40 dni, kiedy w przestrzeni kościoła spędzimy więcej czasu – na Mszy świętej, podczas spowiedzi, Drogi Krzyżowej czy Gorzkich Żali. Te wszystkie praktyki staną się owocne, jeśli nie pozostaniemy tylko na poziomie religijnych wzruszeń, ale z całą szczerością i miłością otworzymy nasze serca przed Panem. ,,Kto wie? Może Bóg znów się zlituje?”. To retoryczne pytanie proroka Joela może pomóc nam w osobistej modlitwie. Kiedy bowiem w tym świętym czasie postu uświadamiamy sobie własną grzeszność i bezradność, nie pozostaje nam nic innego, jak złożyć całą nadzieję w Bożym miłosierdziu. A Pan znów zapłonie ku nam ,,zazdrosną miłością”i zmiłuje się nad nami! Komentarz do psalmu Grzech nie jest tylko złamaniem prawa, jakimś mniej lub bardziej znaczącym uczynkiem. Każdy grzech, a zwłaszcza ciężki, jest uderzeniem w osobową relację z Bogiem, który kocha nas i chce naszego dobra, podczas gdy my ciągle próbujemy znaleźć swój własny przepis na dobro. Odkrycie tej osobistej więzi z Bogiem to droga to autentycznego nawrócenia – wtedy nie liczę już, czy ten czy inny grzech mi się ,,opłaca”, co z tego będę miał, ale każdy mój czyn oceniam w perspektywie relacji z Osobą, z żywym Bogiem. Wtedy, gdy szczerze żałuję i zwracam się ku Niemu z chęcią poprawy, On nieustannie, ciągle na nowo, obdarza mnie swoim miłosierdziem. U początku Wielkiego Postu warto przypomnieć słowa Ojca Świętego Franciszka sprzed kilku lat: ,,Bóg nie męczy się przebaczaniem, to my męczymy się proszeniem o nie”. Nie bójmy się zatem prosić dobrego Boga o miłosierdzie! Komentarz do drugiego czytania Rozpoczynamy święty czas Wielkiego Postu. Kościół daje nam 40 dni, żebyśmy przygotowali się na największe święta chrześcijańskie – Święte Triduum Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Z pewnością każdy z nas zastanawia się w tych dniach, jakie podjąć postanowienia, aby lepiej ten czas przeżyć. I takich dobrych postanowień, którym jesteśmy wierni, potrzebujemy, bo one umacniają naszego ducha. Ale to nie nasz wysiłek jest w centrum Wielkiego Postu. Święty Paweł głosi Koryntianom Dobrą Nowinę o tym, co jest sercem wiary – Bóg dał nam swojego Syna, który zsolidaryzował się z grzeszną ludzkością i w posłuszeństwie Ojcu, całkowicie dobrowolnie, ofiarował się za nas, aby nas uwolnić od grzechu. Tylko w jedności z Jego ofiarą nasze ofiary wielkopostne będą owocne. Zwróćmy uwagę na wezwanie kapłana podczas liturgii mszalnej: ,,Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec wszechmogący”. Moją – czyli ofiarę samego Jezusa. Naszą – czyli to wszystko, co oddajemy Jezusowi – nasz wysiłek, uczynki miłości, domowe obowiązki, codzienną pracę czy naukę. Słowa św. Pawła brzmią dziś bardzo mocno – potrzeba uważności naszego serca, aby nie zmarnować łaski Bożej. To właśnie teraz jest czas łaski, kairos, w którym Bóg chce nas przemieniać. Pozwólmy Mu działać w naszym życiu w tym Wielkim Poście. Komentarz do Ewangelii Jeżeli ostatnio zaniedbałem modlitwę, lub osłabłem w gorliwości, to Wielki Post jest najlepszym czasem, bym ją na nowo podjął. Bóg chce się ze mną spotkać. I nie muszę Go szukać gdzieś daleko, tylko w jakimś wybranym sanktuarium. Pan Jezus mówi w Ewangelii, że Ojciec chce się spotkać ze mną ,,w mojej izdebce”. Grecki tameion to dosłownie wnętrze domu, miejsce, gdzie nie mają wstępu obcy. Do takiego miejsca Pan Jezus porównuje głębię ludzkiego serca. W tej perspektywie możemy czytać zachętę proroka Joela z pierwszego czytania, by nawracać się do Boga ,,całym swym sercem”. Bóg chce dziś spotkać się ze mną właśnie w głębi serca, tam gdzie tylko On ma dostęp. Zaprasza mnie do bardzo bliskiej, intymnej relacji ze sobą. Ta relacja zaczyna się i ożywia na modlitwie, i potem jest potwierdzana przeze mnie za każdym razem, gdy z miłości do Pana Boga rezygnuję z czegoś dobrego (post), i gdy walczę o to, by okazać w konkrecie życia miłość bliźniemu (jałmużna). Bóg jest pierwszym, który chce spotkania z nami w modlitwie. Nie bójmy się jeszcze raz przyjąć Jego zaproszenia. Komentarze: Mateusz Mickiewicz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Pierwsza Niedziela Wielkiego Postu Pokusa nie jest jeszcze grzechem, jest raczej flirtem czy próbą uwodzenia. Bywa jednak, że flirt staje się niebezpieczna, a my całkowicie podatni na propagandę złego. Dlatego tak ważne jest, by zobaczyć Jezusa w Jego walce z pokusami. W tej walce "pokonuje" grzech pierwszych ludzi. Nowy Adam broni się słowem Bożym, które jest jego orężem w spotkaniu z kusicielem. Napisane jest: nie samym chlebem żyje człowiek, nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon. Zwycięstwo jest w posłuszeństwie Słowu. o. T. Zamorski OP PATRONI DNIA: Święty Feliks III, papież nie znamy daty narodzin św. Feliksa, który urodził się w Rzymie. Feliks był synem kapłana Feliksa. Wcześnie wszedł w związek małżeński z Petronią, która dała mu syna Gordiana i córkę Paulę. Prawdopodobnie wnukiem Pauli był św. Grzegorz I Wielki, papież. Kiedy św. Feliks był diakonem, umarła mu żona. Musiał wyróżniać się wyjątkową doskonałością, mądrością i darem rządzenia, skoro po śmierci papieża, św. Symplicjusza, w 483 r. właśnie jego powołano na stolicę św. Piotra w Rzymie. Przyjął imię Feliks III. Po 9 latach trudnej posługi pasterskiej Feliks III zmarł 1 marca 492 roku. BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarze do czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego Komentarz do pierwszego czytania Od wieków zastanawiano się, na czym polega grzech pierworodny. Zwykle wskazuje się na pychę i nieposłuszeństwo Bogu. Pierwsi rodzice nie mieli skłonności do grzechu, ale mieli wolną wolę i pragnienie poznania prawdy. Pokusa grzechu przyszła do nich z zewnątrz pod pozorem poszukiwania prawdy. Szatan zasiał wątpliwość co do dobrej woli Boga, zapytaniem: „czy rzeczywiście Bóg wam zakazał”, przedstawiając Boga tak, jakoby zabraniał im dostępu do prawdy. Drzewo poznania dobra i zła było jedynym sprawdzianem ludzkiego posłuszeństwa Bogu a nie ograniczeniem ich możliwości poznawczych. Tymczasem ludzie do dzisiaj nie słuchają i nie rozumieją słów Boga, próbując samodzielnie dojść do prawdy i dobra. Stwarzają przy tym tysiące „racjonalnych” reguł prawnych, zamiast stosować jedyną zasadę - miłość. W momencie spożywania owoc grzechu jest „dobry do jedzenia i rozkoszny dla oczu”. Dopiero później widzimy, że jesteśmy nadzy intelektualnie i duchowo. Nie powtarzajmy grzechu Adama i Ewy, którzy chcieli prawdy, ale nie słuchali Boga. Poświęćmy więcej uwagi rozumieniu słowa Bożego, poprzez które poznajemy wolę Boga. W nich jest zawarte dobro, prawda i życie, które ostatecznie znalazły swoją realizację w Jezusie Chrystusie. Komentarz do psalmu Grzechem przeciwko Duchowi Świętemu jest źle pojęta ufność w miłosierdzie Boże, prowadząca do zaniechania wysiłków w walce ze złem. O miłosierdzie Boże trzeba się modlić nieustannie. Miłosierdzie jest łaską, o którą trzeba prosić Boga przez całe życie, a nie odkładać na starość, kiedy wiele grzechów już nas nie pociąga. Lekceważenie potrzeby modlitwy jest większym grzechem niż grzech, który popełniamy z głupoty czy pożądania. Miłosierdziem Bóg obdarza pokornych, a nie zuchwale grzeszących, twierdzących, że piekła nie ma, gdyż Bóg przebaczy wszystkim. Wobec takich Bóg okaże swoją sprawiedliwość, która jest też przymiotem Boga, a o której tak chętnie zapominamy. Zadowolenie z siebie, pycha, zarozumiałość nie wołają o miłosierdzie, gdyż uważają, że wszystko zawdzięczają sobie. Jakże chętnie sukcesy przypisujemy sobie, zaś o upadki obwiniamy innych a nawet Boga. Sprawiedliwość Boża polega na przebaczeniu grzechu skruszonym grzesznikom. Nie wszystkim grzesznikom, tylko tym, którzy się swego grzechu wstydzą, proszą o przebaczenie popełnionych grzechów i o łaskę ich unikania, o czyste serce, co może uczynić tylko Bóg. Człowiekowi sprawiedliwemu grzech przeszkadza w normalnym funkcjonowaniu. Ma on dyskomfort psychiczny, dopóki nie zrzuci tego grzechu przed Bogiem. Wyznanie grzechu musi być czyste, musi wynikać z potrzeby duszy. Spowiedź i uzyskanie przebaczenia tworzą w duszy ludzkiej wewnętrzną radość. Tą radością trzeba się dzielić z innymi. Boga nie jest w stanie zastąpić żadna nauka etyki. Śladem psalmisty prośmy Boga, by otworzył nasze usta do głoszenia Jego chwały. Komentarz do drugiego czytania „Grzechu się nie poczytuje, gdy nie ma Prawa”. Co oznaczają te słowa św. Pawła? Małe dzieci często są okrutne. Rozdeptują małe zwierzątka, które spotkają na swej drodze, wyrywają odnóża muchom, dokuczają zarówno zwierzętom jak i innym dzieciom. Trzeba je dopiero uczyć, co jest dobre a co złe. Kain nie zdaje sobie sprawy ze swego grzechu, zabijając Abla, i to mimo ostrzeżenia samego Boga, że „grzech czyha na ciebie, ale ty masz nad nim panować”. Potomek Kaina, Lamek, gotów byłby zabić dziecko za najmniejszy, zrobiony niechcący siniec. Synowie Jakuba zabili całe plemię ludzi, u których gościli. Żydzi, jako drogę unikania grzechu, uznali potrzebę wypełniania 613 nakazów i zakazów wynikających z Prawa Mojżeszowego. Prawo to zostało im nadane, by uświadomić ich grzech. Dobra uczyli się na przykazaniach danych przez Boga. Ale św. Paweł twierdzi, że wypełnienie tylu szczegółowych praw jest praktycznie niemożliwe. Jesteśmy grzeszni nie tylko z uczynków, ale i z natury przekazanej nam przez Adama. U korzeni grzechu Adama i wszystkich ludzi leży odrzucenie prawdy zawartej w Słowie. Jezus Chrystus daje nam wszystkim usprawiedliwienie tj. dające nam życie oczyszczenie z grzechów, przypominając, że na początku stworzenia było jedno przykazanie – przykazanie miłości do Boga i innych stworzeń Bożych. Wszystkie inne przykazania wynikają z tego jednego. Komentarz do Ewangelii Duch Boży wyprowadził Jezusa na pustynię, aby był kuszony przez diabła. Tak więc nawet Syn Człowieczy był wystawiany na pokuszenie! Ojcowie Kościoła twierdzili, że postęp duchowy człowieka dokonuje się poprzez zwalczanie pokus. Człowiek nie może przejść przez życie bez pokus. Im bardziej zbliża się do Boga, tym większe czyhają na niego pokusy, by jego wiara została poddana próbie. Kusiciel przystąpił do Jezusa dopiero po 40 dniach, kiedy Jezus poczuł głód i pragnienie. Tak samo do nas przystępuje kusiciel, kiedy mocno poczujemy różne nasze ziemskie potrzeby: głodu, bogactwa, seksu, sławy. Często im ulegamy, gdyż nie mamy takiej siły ducha, takiej woli, jaką miał Jezus. Przed kuszeniem nie chronią nawet mury kościelne, diabeł kusił Jezusa nawet z narożnika Świątyni. Diabeł ze swoimi pokusami miał dostęp do Jezusa, ma dostęp również do nas. Jezus nie wchodzi w dialog z kusicielem, lecz wszystkie Jego odpowiedzi są cytatami z Biblii. Tak i my, gdy najdzie nas pokusa, odpowiedź na nią znajdziemy w Piśmie Świętym. Szatan tworzy iluzję zaspokojenia naszych potrzeb, ale do prawdziwego zaspokojenia prawdziwych naszych potrzeb prowadzi nas Bóg. Prowadzi również poprzez „wodzenie na pokuszenie”, dając nam jednocześnie Słowo Boże jako panaceum na jego zwalczenie. Waldemar Jakuboze
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Druga Niedziela Wielkiego Postu Pan Bóg rzekł do Abrama: "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę". Najpierw jest wezwanie do opuszczenia ziemi rodzinnej, więc swojego świata i swojego poczucia bezpieczeństwa. Stało się to udziałem Abrahama i jest udziałem uczniów Jezusa aż po dziś dzień. Potem następuje stopniowe zbliżanie się do Boga i Jego tajemnic. W końcu przychodzi chwila światła, odsłania się Tajemnica, a rozum zaproszony jest do pokory. Wiara bywa traceniem siebie i swojego świata. o. T. Zamorski OP PATRONI DNIA: Święty Jan Boży, zakonnik – urodził się w Portugalii w roku 1495. Gdy Jan miał 8 lat, zjawił się w jego domu kapłan wędrujący do Hiszpanii, prosząc o nocleg. Kiedy następnego dnia opuścił dom, zauważył przy sobie chłopca, który postanowił mu towarzyszyć w drodze. Jan zrobił to w tajemnicy przed rodzicami. Nie wiemy, dlaczego kapłan nie odesłał chłopca do domu. Rodzice pełni smutku, daremnie poszukiwali go po całej okolicy. Matka niebawem zmarła ze smutku, a ojciec wstąpił do franciszkanów. Po 20 dniach drogi chłopiec nie mógł już iść dalej. Kapłan więc zostawił chłopca w mieście Oropesa u niejakiego Franciszka Mayorala, zarządcy owczarni pewnego hrabiego. Ten przyjął Jana jak syna i nazwał małego chłopca "Janem otrzymanym od Boga - a Deo". Przybrani rodzice tak pokochali młodzieńca, że chcieli go uczynić spadkobiercą swojego majątku i zamierzali mu oddać za żonę swoją jedyną córkę. Mając dwadzieścia kilka lat Jan opuścił dom opiekunów. Zaciągnął się do wojska. Po kilku latach pobytu w wojsku powrócił do Oropesy. Gdy wybuchła wojna na wschodzie Europy, Jan ponownie zgłosił się do wojska. Po zawarciu pokoju przez obie strony Jan powrócił, jednak już nie do swojego opiekuna, ale w rodzinne strony. Tu dowiedział się o losie swoich rodziców. Uczyniło to na nim ogromne wrażenie. Z wielką skruchą odbył spowiedź z całego życia i udał się z pielgrzymką do Compostelli, do grobu św. Jakuba Apostoła. Potem wyjechał do Grenady. Jan założył zakon Braci Miłosierdzia, zwany u nas bonifratrami. Zajmował się pomocą ludziom chorym i opuszczonym. Zmarł na klęczkach 8 marca 1550 r. w wieku 55 lat BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego Komentarz do pierwszego czytania Rzekł Pan do Abrama – te słowa Boga są czymś wyjątkowym, ponieważ są to pierwsze słowa do niego skierowane. Po raz pierwszy Bóg objawia się Abramowi, jak możemy przypuszczać dotychczas politeiście, który mieszkał wraz ze swym bratem Nachorem i bratankiem Lotem w dalekim Charanie. Było to ważne miejsce handlowe ówczesnego świata a także miejsce kultu boga księżyca – Sina. Abramowi nieobce musiały być zarówno kontakty z miejscowymi kupcami jak również kult wielu bóstw. Nie było to z pewnością środowisko sprzyjające rozmowie z Bogiem jedynym. Pomimo tego Bóg przemówił do Abrama, co więcej, od razu skierował do niego nakaz: Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z kraju twego ojca – Bóg nie objawia na początku do końca, kim jest, ale dając to polecenie, próbuje wejść w kontakt z człowiekiem, który musi opuścić swoją strefę komfortu, wszystko, co do tej pory znał, do czego był przyzwyczajony, co ukochał. Nie daje także poczucia stabilizacji, gdyż nie mówi dokładnie, dokąd należy się udać – kraj, który ukażę jest sformułowaniem enigmatycznym i zachęca do oparcia się jedynie na Bogu, który obiecuje wprawdzie o wiele większe dobra, ale w odległej przyszłości. Zdumiewa całkowite zaufanie Abrama do Boga, który po prostu wyruszył, jak mu Pan rozkazał. Abraham jest dla nas przykładem całkowitego zawierzenia Bogu. Komentarz do psalmu Psalm ukazuje Boga jako źródło prawości, któremu można zaufać w każdej sytuacji. Bóg miłuje swoje stworzenie, dlatego obdarza je łaską. Pan zwraca się do ludzi, którzy Go oczekują. Ważna jest też bojaźń Boża – rodzaj uniżenia przed Bogiem, który pozwala oczekiwać od Niego pomocy w chwilach nieszczęść. Ostatnie dwa wersety pokazują bardzo ważną sprawę – otóż Bóg udziela swojej łaski według naszej nadziei, którą w Nim pokładamy. Oznacza to, że im bardziej Jemu zaufamy, tym większe dary od Niego otrzymamy. Nie bójmy się Go prosić o wiele łask duchowych. Komentarz do drugiego czytania Bóg wybawia od grzechu i wzywa do swojej służby nie dzięki naszym dobrym czynom, lecz dzięki swojej wolnej woli. Udziela też zawsze łaski do wypełnienia powierzonych zadań, dlatego Apostoł zachęca Tymoteusza do „wzięcia udziału w trudach i przeciwnościach znoszonych dla Ewangelii mocą Bożą” (1, 8b). W drugą niedzielę Wielkiego Postu jest to wezwanie do wierzących, by nie zniechęcali się w walce z grzechem i nie rezygnowali z podjętych wyrzeczeń, gdyż jest to szczególny czas łaski do podjęcia szczerej pokuty. Tej łaski jesteśmy pewni, ponieważ została ona ukazana przez Chrystusa, kiedy odniósł zwycięstwo nad śmiercią, a na nasze życie możemy odtąd patrzeć z nowej perspektywy – Ewangelii – czyli Dobrej Nowiny o nieśmiertelności wierzących w Niego. Komentarz do Ewangelii Jezus wziął ze sobą apostołów: Piotra, Jakuba i Jana. Piotra – ponieważ powierzył mu władzę nad Kościołem (Mt 16, 19), Jana i Jakuba – ponieważ prosili, aby zająć pierwsze miejsca w królestwie niebieskim (Mt 20, 21; Mk 10, 37), a w ten sposób wydaje się, że Pan Jezus spełnia ich prośbę, przygotowując ich do służby Kościołowi (Ga 2, 9). Pierwszy raz ukazuje się uczniom w swojej Boskiej chwale, do tej pory ukazywał ją tylko pod osłoną znaków. Rozmawia z Mojżeszem – najważniejszym przywódcą Izraela, który posiadał pełnię władzy politycznej i religijnej, który rozmawiał bezpośrednio z Bogiem, z odsłoniętą twarzą, który zapowiedział przyjście w odległej przyszłości proroka podobnego do niego, tzn. takiego, który także będzie miał bezpośredni kontakt z Najwyższym. To właśnie Mojżesz spisał Prawo (hebr. Torah), któremu po dziś dzień starają się być posłuszni Żydzi, jako prawu Bożemu. Eliasz – największy spośród proroków, gdyż walczył samotnie z bałwochwalstwem w Izraelu, sprowadził z nieba ogień i jako jeden z nielicznych ludzi na ziemi nie umarł, lecz został zabrany przez aniołów do nieba na ognistym rydwanie. Przyjście Jezusa Chrystusa jest wypełnieniem Prawa i zapowiedzi proroków. Uczniowie są oszołomieni zaistniałą sytuacją; pomimo tego, że to tylko widzenie, Piotr chce postawić trzy namioty – dla Mistrza i proroków. Prawdziwość zdarzenia potwierdza głos Boga Ojca, który oznajmia: „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” Te słowa są sednem tej ewangelii: Piotr, który upominał Pana, który mówił o swojej śmierci, Jakub i Jan, którzy kłócili się o pierwsze miejsca w królestwie Bożym, wszyscy dostają jasny nakaz „Jego słuchajcie” - nie słuchajcie tego, co mówią inni – zdaje się mówić Bóg Ojciec – nawet nie ufajcie do końca swoim odczuciom, ale zawierzcie do końca mojemu Synowi, ponieważ to On przekazuje Moją wolę. To doświadczenie było potrzebne Apostołom, aby przyjęli cierpienia Ogrójca, mękę Mistrza na krzyżu, ale także by po Wniebowstąpieniu przyjęli Jezusowy nakaz głoszenia ewangelii i wiernie go wypełniali aż do ofiary z życia. ks. Tadeusz Siewko
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Trzecia Niedziela Wielkiego Postu Lud na pustyni zapragnął wody, tej dla ciała, by móc żyć. Staje z tym roszczeniem przed Mojżeszem, a ten czyni cud i wyprowadza ją ze skały. Samarytanka idzie do studni po wodę, tak jak to czyni każdego dnia, a tam spotyka Jezusa, który daje jej żywą wodę. Daje jej siebie, przywraca prawdziwe spojrzenie na własne życie. Woda od Jezusa nie tylko poi, ale i obmywa. Jezus staje się Źródłem. o. T. Zamorski OP PATRONI DNIA: Święty Klemens Maria Hofbauer, prezbiter urodził się 26 grudnia 1751 roku na Morawach. Gdy miał 7 lat, zmarł jego ojciec. Matka potrafiła nie tylko zapewnić dwunastce dzieci utrzymanie, ale przede wszystkim głębokie wychowanie religijne. Ponieważ ubóstwo matki nie pozwoliło Janowi się kształcić, podjął pracę jako piekarz. Za oszczędzone pieniądze wraz ze swoim przyjacielem, Piotrem Kunzmannem, udał się do Rzymu, a potem do Tivoli, gdzie wstąpił do eremitów. Nie czuł się tam jednak dobrze. Gnał go żar pracy apostolskiej. Dlatego wystąpił z eremu i wrócił do kraju. W Rzymie zetknął się z niedawno założonym przez św. Alfonsa Marię Liguoriego zakonem redemptorystów, do którego wstąpił. Przyjął wówczas imiona Klemens Maria. Ponieważ miał już ukończone studia teologiczne, zaraz po złożeniu ślubów zakonnych otrzymał święcenia kapłańskie (1785). Potem wyjechał do Warszawy i tam pozostał przez 21 lat. Tutaj rozwijał dzieła zakonne i pracował wśród ubogich. Zmarł w opinii świętości 15 marca 1820 roku. BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego Komentarz do pierwszego czytania Z perspektywy czasu, kiedy patrzymy na dzieje świata, wydaje się, że Pan Bóg jest nieskończenie cierpliwy i wyrozumiały dla człowieka i jego poczynań. Cierpliwie znosi wszelkie akty nieposłuszeństwa. To, co wydarzyło się na pustyni, w Massa i Meriba, jest jednym z niezliczonych aktów miłosierdzia i potwierdzeniem nieustającej miłości Jahwe do swego ludu. Jak bardzo zdesperowani byli Izraelici i rozczarowani swoją sytuacją, skoro wobec niewygód, braku dostarczającej ilości jedzenia i picia, skłonni byli do powrotu do Egiptu, do niewoli, w której tkwili od pokoleń. Pomimo, że czuli obecność Boga, byli niezadowoleni i wydawali się zupełnie nie doceniać faktu, że są Jego wybrańcami. Jahwe, jak troskliwy ojciec, natychmiast zaspokaja ich potrzeby. Pragnie, by jego lud podążał posłusznie i wiernie za Nim. Wszystko, co Izraelici posiadali, zawdzięczali tylko Bogu. Zastanówmy się, jak my zachowujemy się w sytuacjach, kiedy życie nie jest w stanie sprostać naszym oczekiwaniom, kiedy mamy wrażenie, że jest ciągle pod górę. Czy nie ogarnia nas zniechęcenie i bezsilność wobec zdarzeń czy postaw innych ludzi, na które nie mamy wpływu? Jednak czy zawsze musi być tak, jak my postanowimy? A może warto czasem przyjąć życie takim, jakie jest i zrozumieć, że wyimaginowana stabilność i wygoda, do których tak dążymy, nie zawsze są dla nas dobre i pożyteczne, bo prowadzić mogą do skupienia całej naszej uwagi i sił na czymś mało istotnym, a w efekcie do zubożenia naszego życia duchowego i wyparcia ze świadomości faktu obecności Pana Boga w naszym życiu. Komentarz do psalmu Psalmista wzywa do wielbienia Boga i dziękczynienia za okazaną łaskę. Przyrównuje Jahwe do skały-opoki, która daje oparcie i poczucie bezpieczeństwa w chwili zagrożenia. Jednak prawdziwa więź z Bogiem nie opiera się na słownym wyrażaniu swoich uczuć do Niego, lecz na życiu zgodnym z prawem, które Pan ustanowił. Zastanówmy się, czy pamiętamy o tym, by okazywać naszą wdzięczność Panu Bogu za wszelkie dobro, jakim nas obdarza, za łaski, jakich doświadczamy. Czy, będąc dziećmi Bożymi, potrafimy także dziękować, a nie tylko prosić. Komentarz do drugiego czytania Paweł Apostoł nieustannie potwierdza, że śmierć Jezusa Chrystusa jest dla świata, dla całej ludzkości punktem zwrotnym. Dzięki nieskończonej miłości Boga Ojca dokonało się dzieło zbawcze poprzez życie, śmierć i zmartwychwstanie Jego Syna. To niemierzalna cena za zbawienie człowieka i odkupienie jego win przeszłych i przyszłych. W Osobie Jezusa Chrystusa dokonała się niewyobrażalna zmiana w relacji Bóg - człowiek. Usprawiedliwienie, dar Boga dla człowieka, nie jest zapłatą za dobre uczynki, lecz jest wyjściem Boga do człowieka, jest ofiarowaniem daru życia wiecznego uprzedzającym wszelkie działania człowieka. Bóg akceptuje i kocha każdego niezależnie od jego czynów i życia, jakie prowadzi. Zesłanie na ziemię Syna Bożego pod postacią człowieka, wydanie Go na sąd i męczeńską śmierć jest potwierdzeniem Bożej sprawiedliwości. Ze strony każdego z nas odpowiedzią na to Boże działanie powinna być wiara w Jezusa Chrystusa, przyjęcie Jego nauki i nieustające dawanie świadectwa bycia Jego uczniem. Komentarz do Ewangelii Na Bliskim Wschodzie, szczególnie na jego pustynnych terenach, woda jest od wieków symbolem życia. W jednym miejscu w Samarii nabrała ona szczególnego znaczenia - nieopodal ruin biblijnego Sychem, na przedmieściu ruchliwego i głośnego arabskiego miasta Nablus znajduje się studnia, którą według tradycji wykopał Jakub, syn Izaaka, a u schyłku życia przekazał synowi Józefowi. Nad miejscem opiekę sprawuje społeczność grecko-prawosławna, która wzniosła tu piękny kościół w stylu późnoromańskim. Wizyta w tym miejscu wywołuje ogromne wrażenie. Wystarczy, bowiem, wejść wprost z ulicy na teren kościoła, aby całkowicie pozostawić za sobą tętniące życiem miasto. Ogarnia nas kojący spokój i cisza. Ten, kto był w tym niezwykłym miejscu i zaczerpnął wody ze studni znajdującej się w głębi kościoła w niewielkiej krypcie, nigdy nie zapomni jej smaku. Jest wyborna, a każdy jej łyk przywołuje znaną każdemu chrześcijaninowi scenę spotkania Jezusa z Samarytanką. Mimowolnie nasuwa się pytanie o to, czy ta woda zawsze tak smakowała, czy dopiero od momentu, kiedy Pan zapragnął jej skosztować i poprosił kobietę, aby zaczerpnęła dla Niego. W tej ewangelicznej scenie Jezus przełamuje pewne tabu. Po pierwsze: rozmawia publicznie z kobietą, po drugie: jego rozmówczyni jest Samarytanką, a więc jest wyznawczynią wiary uznawanej przez Żydów za wypaczenie judaizmu. Pan nie potępia ani samej kobiety ani jej życia. Zamiast tego tłumaczy, Kim jest i zachęca do oddawania czci Bogu Jedynemu niezależnie od miejsca sprawowanego kultu: Góry Garizim czy Jerozolimy. Punktem kulminacyjnym rozmowy jest moment, kiedy Pan Jezus wyjawia kobiecie, że jest wyczekiwanym Mesjaszem. Tajemnica zostaje wyjawiona, pragnienie zaspokojone i Samarytanka odchodzi, pozostawiając puste naczynie, co Ewangelista wyraźnie podkreśla. Tak jak Pan Jezus prosił Samarytankę, tak i ja proszę dziś Jego: Daj mi się napić. Daj mi się napić i pozwól zaspokoić pragnienie życia wiecznego, Panie. Teresa Pieczyńska
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Czwarta Niedziela Wielkiego Postu Bóg patrzy inaczej niż człowiek. Nie zatrzymuje się na tym, co widoczne dla oczu, ale widzi ludzkie wnętrze, ludzkie serce. Bóg widzi w ciemności, bo sam jest Światłem. W końcu Bóg przywraca wzrok temu, który nie widział od urodzenia, stwarza go na nowo dla Światła. Okazuje się jednak, że można mając oczy, niczego nie dostrzegać. I ten rodzaj ślepoty piętnuje dzisiaj Ewangelia. o. T. Zamorski OP PATRONI DNIA: Święty Zachariasz, papież nie znamy daty narodzin Zachariasza, który był grekiem, ale urodzonym we Włoszech. Możliwe, że współpracował ze św. Grzegorzem III i był diakonem, którego podpis figuruje na synodzie rzymskim w roku 732. 3 grudnia 741 roku został wybrany na stolicę Piotrową. Zachariasz był ostatnim z papieży tzw. wschodnich, który zwrócił się do cesarza o zatwierdzenie swojego wyboru. Łagodnością i życzliwością zjednał sobie lud Italii, cesarza i sąsiadów. Utrzymywał dobre stosunki z Konstantynopolem. Zawarł pokój z Longobardami, odzyskując część ziem i jeńców. Kiedy zaprzyjaźniony król Ratchis utracił tron, przyjął go do siebie. Zawarł sojusz z Frankami oraz udzielił poparcia Pepinowi Małemu. Zachariasz odrestaurował i upiększył wiele kościołów. Przeniósł swoją siedzibę z Palatynu do Lateranu i powiększył tamtejszy pałac. Zmarł w Rzymie po 11 latach pontyfikatu 15 marca 752 roku. Komentarz do pierwszego czytania Dzisiejsze pierwsze czytanie ukazuje nam scenę namaszczenia Dawida na króla Izraela. Naród wybrany długi czas nie posiadał króla w przeciwieństwie do ludów ościennych. Jedynym królem Izraela był Bóg, a na jego czele stali najpierw patriarchowie, starszyzna, czy wreszcie sędziowie. Jednak z czasem także Izrael zapragnął mieć króla. Bóg nie oponował, że lud odrzucił Jego królowanie, jednak zachował dla siebie prawo wyboru, czy też udziału w wyborze władcy. Pierwszym królem został Saul, który wkrótce odwrócił się od Boga. Wówczas Pan nakazał Samuelowi, jeszcze za życia i panowania Saula, namaścić na króla innego człowieka. Wysłał go do Betlejem, do Jessego, który miał ośmiu synów. Samuel usiłował wybrać jednego z nich na podstawie wyglądu, który byłby odpowiedni dla przyszłego władcy. Dla Boga nie liczy się jednak wygląd zewnętrzny, ale wnętrze człowieka: „Nie zważaj ani na jego wygląd, ani na wysoki wzrost, gdyż nie wybrałem go, nie tak bowiem człowiek widzi, jak widzi Bóg, bo człowiek patrzy na to, co widoczne dla oczu, Bóg natomiast patrzy na serce” (1 Sm 16,7). Bóg nie wybrał żadnego z siedmiu obecnych w domu młodzieńców. Dopiero najmłodszy – Dawid, który w tym czasie pasł owce, okazał się Bożym pomazańcem. Jego to Samuel namaścił na króla, choć na tronie Izraela zasiądzie wiele lat później. Dawid okaże się wielkim władcą. Jednak nie tylko ze względu na swoje liczne podboje, czy utworzenie stolicy polityczno-religijnej w Jerozolimie, ale głównie dlatego, że z jego rodu wyjdzie obiecany przez Boga Mesjasz, który mimo odrzucenia przez swój lud dokona największego dzieła – zbawienia całej ludzkości. Właśnie On, który narodził się w betlejemskiej grocie, a nie w pałacu; On, który był władcą łagodnym, jadącym na osiołku, a nie politycznym przywódcą wojującym orężem; On, który przyszedł przede wszystkim do tych wszystkich zepchniętych na margines, a nie wyłącznie do wielkich tego świata. Takie Boże wybory możemy podsumować słowami św. Pawła: „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć” (1 Kor 1,27). Komentarz do psalmu Dzisiejszy psalm ukazuje nam Boga jako Dobrego Pasterza. Jesteśmy przyzwyczajeni, że obraz ten dotyczy Jezusa Chrystusa, gdyż to właśnie Jego w Ewangeliach poznajemy jako Dobrego Pasterza, który troszczy się o swoje owce, prowadzi je łagodnie i szuka tej, która zginęła, by ją przyprowadzić do stada. Na starożytnym Bliskim Wschodzie zwykle uważano króla za pasterza swego narodu. Jednak w Starym Testamencie obraz ten odnosił się do Pana Boga. On był tym, który prowadził swój naród jak stado owiec na najlepsze pastwiska, czyli do Ziemi Obiecanej, troszczył się o niego i czuwał nad nim, nawet wtedy, gdy lud odstępował od swojego Stwórcy. Dawał Izraelowi zwycięstwo nad jego wrogami, namaszczał króla spośród jego synów. Psalmista wyraża nadzieję, że wobec takiej troskliwości Boga, zarówno on, jak i cały zapewne naród, na wieczność pozostaną w bliskości swojego Pasterza. Komentarz do drugiego czytania Św. Paweł ukazuje nam kontrast między światłością a ciemnością, czyli między tym, co Boże, a tym, co od Boga nie pochodzi, między dobrem a złem. Już w pierwszych słowach kreśli przed Efezjanami ich drogę do Boga: „Niegdyś bowiem byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu” (Ef 5,8). Efez w starożytności był ważnym portem Morza Egejskiego. Po włączeniu do Imperium Romanum stał się stolicą rzymskiej prowincji – Azji. W mieście tym znajdowała się też świątynia bogini Artemidy, dzięki czemu stało się ono centrum religijnym Azji Mniejszej. Właśnie do tego na wskroś pogańskiego miasta dotarł św. Paweł pod koniec swojej drugiej podróży misyjnej (zob. Dz 18,19nn). W tym przypadku można więc z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić, że mówiąc o ciemności, Paweł ma na myśli mroki pogaństwa. Jednak nauka Jezusa Chrystusa wyzwoliła niektórych Efezjan z tych więzów pogaństwa i stali się światłością, czyli dostąpili nawrócenia. Dlatego też Paweł upomina ich, aby postępowali tak, jak przystoi dzieciom światłości, czyli chrześcijanom, dzieciom Bożym; aby czynili tylko to, co podoba się Bogu. Światłość nie może bowiem wydawać innych owoców, jak tylko dobrych, do których Apostoł Narodów zalicza: prawość, sprawiedliwość i prawdę. Upomina ich także, aby nie wracali do dawnych praktyk pogańskich, do czynów ciemności, ponieważ one, choć czynione w ukryciu, i tak zostaną zdemaskowane. Światłość Boża ma bowiem wielką moc i nic przed nią się nie ukryje. Paweł nie kieruje tych słów wyłącznie do Efezjan. Kieruje je przede wszystkim do nas, którzy mamy szczęście być dziećmi światłości. Staliśmy się nimi w chwili chrztu. Musimy jednak ciągle pamiętać, że ten dar został nam nie tylko dany, ale i zadany, dlatego wciąż musimy wpatrywać się w niegasnące Światło, którym jest Chrystus, i za Nim podążać: „Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych, a zajaśnieje ci Chrystus” (Ef 5,14). Komentarz do Ewangelii Św. Jan w dzisiejszej Ewangelii opisuje nam jeden z cudów Pana Jezusa – uzdrowienie niewidomego od urodzenia. Żydzi uważali choroby za kary będące skutkiem grzesznego postępowania, dlatego uczniowie już na początku pytają Jezusa: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomy – on czy jego rodzice?” (J 9,2). On jednak od razu dementuje ten błędny pogląd, dodając jednocześnie, że na tym człowieku mają objawić się sprawy Boże. Tak też się dzieje, gdyż niewidomy doznaje uzdrowienia, mimo iż tego dnia był szabat i Żydzi nie pozwalali wykonywać żadnych prac, do których zaliczali też uczynki miłosierdzia. Jezus daje jednak do zrozumienia, że On sam przewyższa szabat, który Bóg ustanowił dla człowieka: „Jak długo jestem na świecie, jestem światłością świata” (J 9,5) – Jego ziemska działalność miała na celu przywrócenie Bożego światła ludzkości pogrążonej w mroku – w mroku grzechu i niewiary. Cud ten jednak różni się od dotychczasowych cudów Jezusa – nie dokonuje go bowiem słowem, ale przy pomocy szeregu czynności: robi błoto ze swojej śliny i ziemi, nakłada na oczy niewidomego i nakazuje mu obmyć się w sadzawce Siloe. Człowiek ów posłusznie wykonuje polecenie Jezusa i odzyskuje wzrok. Wszyscy, którzy znali go jako niewidomego żebraka, nie potrafili pojąć tego wydarzenia. Zamiast cieszyć się wraz z uzdrowionym, zaprowadzili go do faryzeuszy. Także oni nie potrafili przyznać, że na tym człowieku dokonał się cud Boży. Zaczęli szukać przysłowiowej „dziury w całym”. Według jednych Jezus nie mógł pochodzić od Boga, bo nie zachowywał szabatu. Według innych, grzesznik nie mógłby uzdrowić niewidomego. Sami nie potrafili dojść do porozumienia, ponieważ nie było w nich wiary. Zresztą już wcześniej powzięli postanowienie, że gdyby ktokolwiek uznał Jezusa za Mesjasza, zostanie wykluczony z synagogi. Wobec tego nie mogli teraz sami sobie zaprzeczać, by nie stracić twarzy przed ludem. Niektórzy z ludu natomiast bali się jawnie przyznać do wiary w posłannictwo Jezusa, gdyż nie chcieli być wykluczeni z synagogi. Gdy ponownie wezwali uzdrowionego na przesłuchanie, ten odważnie zarzucił im brak wiary w Jezusa, mówiąc m.in.: „Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić” (J 9,33). Ich serca były jednak tak zatwardziałe, że nic i nikt nie był ich w stanie przekonać. Wyrzucili więc uzdrowionego człowieka wiedząc, że ma rację, ale będąc zbyt dumnymi i zapatrzonymi w siebie, by mu ją przyznać. Jezus ponownie spotkał człowieka, któremu przywrócił wzrok i dopiero teraz pyta go o wiarę. Zwykle warunkiem dokonania cudu przez Jezusa była wiara potrzebującego. Tym razem jednak Jezus zmienia kolejność, wiedząc, że tej rozmowie będą przysłuchiwać się faryzeusze, którzy zapewne z ciekawości poszli za uzdrowionym. Człowiek ów wyznał wiarę w Syna Człowieczego i oddał Mu pokłon. Mieli więc jednoznaczny powód, by i jego wykluczyć z synagogi, o czym ewangelista jednak nie wspomina. Bardzo ważne są tu słowa Jezusa: „Przyszedłem na ten świat, aby przeprowadzić sąd, aby ci, którzy nie widzą, przejrzeli, a ci, którzy widzą, stali się niewidomymi” (J 9,39). Te słowa poruszają obecnych tam faryzeuszy, zorientowali się, iż powiedział je przeciw nim, próbują więc szukać usprawiedliwienia: „Czyż i my jesteśmy niewidomi?” (J 9,40). Tym pytaniem ściągają na siebie zarzuty Jezusa o kłamstwo i uparte trwanie w niewierze: „Gdybyście byli niewidomi, nie mielibyście grzechu, ale ponieważ mówicie «Widzimy», grzech wasz trwa nadal” (J 9,41). dr Joanna Jaromin
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Piąta Niedziela Wielkiego Postu Znak wskrzeszenia Łazarza staje się w pełni zrozumiały dopiero w dniu zmartwychwstania Chrystusa. Wtedy okazuje się, że tryumf nad śmiercią jest ostateczny. Teraz Jezus, stojąc przy grobie Łazarza, płacze, bo Jego przyjaciel wszedł w to najstraszniejsze doświadczenie ludzkości. Miłość każe jednak pójść dalej, dlatego Pan budzi go do życia raz jeszcze. "Udzielę wam ducha mego po to, byście ożyli". Życie nie ma końca i tej właśnie nadziei próbujemy się dzisiaj uchwycić. o. T. Zamorski OP PATRONI DNIA: Święty Wilhelm Temperiusz, biskup urodził się prawdopodobnie w Poitiers we Francji w XII w. Był kanonikiem regularnym i opatem w Saint-Hilaire-de-la-Celle. W 1184 r. został jednogłośnie wybrany biskupem Poitiers. Zasłynął szczególnie dzięki swojej niezwykłej cierpliwości. Był prześladowany z powodu występowania w obronie praw i wolności swojej diecezji wobec możnych. Po trzynastu latach wyczerpującej posługi biskupiej, zmarł 29 marca 1197 r. i został pochowany w kościele św. Cypriana. BSB Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego Komentarz do pierwszego czytania Orędzie proroka Ezechiela, skierowane do Izraelitów, ma dwa wymiary czasowe: historyczny i przyszłościowy. Ezechiel mówił do swoich rodaków, którzy żyli po deportacjach babilońskich z 598 i 587 roku przed Chrystusem w obcej ziemi. Niewola jest dla nich grobem, bo są obcymi, mieszkającymi daleko od ziemi Kanaan, niemogącymi sprawować kultu świątynnego. Prorok zapowiada jednak odnowę moralną narodu i interwencję Pana Boga skutkującą powrotem do ojczyzny. Tak też się historycznie stało. W 538 roku przed Chrystusem nowy władca Bliskiego Wschodu, król perski Cyrus, wydał edykt pozwalający na powrót do Palestyny i odbudowę Świątyni w Jerozolimie. Słowa proroka wybiegają również w przyszłość. Obrazy wydobycia z grobu, nowego Ducha oraz oczyszczenia duchową wodą odnoszą się do działania Pana Boga, który gładzi grzechy i stwarza nowego człowieka. W świetle Nowego Testamentu wiemy, że zapowiedź ta spełniła się w Męce, Śmierci i Zmartwychwstaniu Pana Jezusa oraz w Zesłaniu Ducha Świętego na Kościół. Tajemnice są dla chrześcijanina dostępne w sakramentach, liturgii, Piśmie Świętym i modlitwie. Skłania to do refleksji nad potęgą Pana Boga, który w Chrystusie czyni nas nowymi ludźmi, łączy we wspólnotę Kościoła i prowadzi do rzeczywistej Ziemi Obiecanej w Niebie. Komentarz do psalmu Psalm 130 jest jednym z sześciu tzw. Psalmów pokutnych. Psalmista wyraża żal za swoje grzechy i prosi Boga o pomoc. Ma on świadomość, że znajduje się na głębokości. Wyrażenie to oznacza dosłownie morskie głębiny, ale w świecie Biblii oznaczają one wszelkie nieszczęścia i grzechy ludzkie. Podobnie prorok Jonasz modlił się z wnętrza wielkiej ryby świadom swego grzesznego nieposłuszeństwa wobec Bożego powołania. Co charakterystyczne, psalmista nie wymienia żadnego konkretnego grzechu. Ma się tu uczucie przebywania generalnie w sytuacji grzechu. Koresponduje to z myślą św. Pawła z Listu do Rzymian, gdzie pisze on o uwikłaniu każdego człowieka w grzech ze względu na winę Adama (grzech pierworodny). Jednakże psalmista jest pewny Bożego przebaczenia i Bożej interwencji, tak jak strażnicy pilnujący miast nocą są pewni nadejścia poranka. Podobnie, św. Paweł w swoim Liście, widzi powód do radości w Odkupieniu w Chrystusie, które swoim oddziaływaniem przewyższa skutki grzechu Adama. Ta korelacja myślowa między oboma Testamentami znajduje przedziwny wyraz w ostatnim wersie psalmu - Pan Bóg odkupi Izraela ze wszystkich jego grzechów, które to słowa niemal dokładnie powtórzy Anioł Pański św. Józefowi we śnie, że nowo poczęte Dziecię Jezus odkupi swój lud od jego grzechów. Komentarz do drugiego czytania Święty Paweł w swoim Liście dokonuje rozróżnienia na życie według ciała i życie według Ducha. Pierwsze oznacza czyny grzeszne, wyrastające z odrzucenia Boga i lekceważenia Jego Prawa, drugie natomiast, wprost przeciwnie, czyny sprawiedliwe wynikające z usprawiedliwienia przez wiarę w Chrystusa i prowadzenie przez Ducha Świętego. Dwie kwestie wymagają jednak wyjaśnienia. Gdy św. Paweł pisze o życiu według ciała, nie znaczy to, że ciało ludzkie jest z natury złe. Język grecki, w którym jest napisany Nowy Testament, zna dwa słowa na określenie ciała: sarks i soma. Sarks oznacza cielesność w sensie materialnym, dosłownym, namacalnym jak kości i mięśnie, soma natomiast oznacza cielesność w sensie ogólnym, inaczej: cielesna osoba ludzka. Pisząc o grzesznym życiu, św. Paweł używa wyrazu soma, któremu też nadaje teologiczne znaczenie - jest to u niego termin oznaczający skażoną przez grzech Adama naturę ludzką. Materia i cielesność nie są zatem złe same w sobie. Życie według Ducha implikuje z kolei uprzednie działania Ducha Świętego, który daje siłę do życia w dobru. Jednak, w kontekście całego Listu i innych pism Pawłowych, widać, iż to działanie potrzebuje ludzkiego współdziałania. Chrześcijanin nie jest lalką, ale partnerem Pana Boga. Komentarz do Ewangelii Wydarzenie wskrzeszenia Łazarza pokazuje nam, jak życie duchowe może się zmieniać. Widać to na przykładzie sióstr Marty i Marii. Przypomnijmy sobie epizod z wizytą Pana Jezusa w domu Marty z Ewangelii św. Łukasza. Tam Pan Jezus pochwalił Marię za jej wsłuchanie się w Jego naukę, a Martę lekko zganił za zajmowanie się rzeczami w owej chwili niepotrzebnymi. Śmierć Łazarza wstrząsnęła siostrami i role niejako się odwróciły. Teraz to Marta wybiega naprzeciw Jezusa, wyznaje Mu swój żal, ale również wiarę w Jego mesjańskie posłannictwo. Maria początkowo siedzi w domu, a gdy przybywa, to wyraża tylko swój żal. Jest w tym lekcja, że jedno zwycięstwo duchowe nie oznacza duchowej dojrzałości i że trzeba być ciągle gotowym na nowe wyzwania. Dlaczego Pan Jezus zapłakał? Tradycyjnie tłumaczy się Jego płacz smutkiem z powodu śmierci przyjaciela. Pan Jezus jednak w Ewangelii powiedział wyraźnie, że cieszy się, że Go nie było przy śmierci Łazarza, bo dzięki temu może dokonać znaku, w którym objawi się Chwała Boża. Skąd zatem płacz? Pan Jezus zapłakał na widok załamanej Marii i płaczącego tłumu Żydów. Być może był to płacz wynikający z wiedzy, iż pomimo Jego Męki i Zmartwychwstania, niektórzy ludzie w Niego nie uwierzą. Tak było w przypadku Judasza i arcykapłanów Kajfasza i Annasza. Ludzka nieczułość jest tym, co dogłębnie smuci Jezusa. ks. Mateusz Oborzyński
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Niedziela Palmowa „Bóg każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie”. Warto z takim nastawieniem, do którego zachęca Izajasz, podejść do lektury tekstów Niedzieli Palmowej. Słuchać, widzieć obrazy, które pojawiają się w wyobraźni. W ten sposób podążać za Jezusem, by móc przeżyć Jego Ewangelię taką, jaką dzisiaj objawia. Po prostu być z Panem w Jego drodze. o. T. Zamorski OP PATRONI DNIA: Święty Wincenty Ferreriusz, prezbiter urodził się ok. 1350 r. w Walencji. W roku 1367 wstąpił do dominikanów. Otrzymał święcenia kapłańskie w wieku 25 lat. Podjął surową dyscyplinę życia duchowego, którego piękne świadectwo pozostawił w traktacie De vita spirituali. Oddał się najpierw nauczaniu filozofii i teologii. W 1399 roku nastąpił nagły zwrot w życiu Wincentego. W czasie choroby, która wydawała się beznadziejna, miał wizję św. Dominika i św. Franciszka, którzy uzdrowili go i polecili głosić Ewangelię na całym świecie. Po otrzymaniu zezwolenia od papieża oddał się wyłącznie kaznodziejstwu wędrownemu. Podjął w ten sposób wielką misję, przemierzając Europę i wzywając do pokuty. Obdarzony darami Ducha Świętego oraz zaopatrzony w apostolskie pełnomocnictwa, przemawiał na placach, bo żadne kościoły nie mogły pomieścić gromadzących się tłumów. Swoją charyzmą budził zachwyt, ale i sprzeciw. Wincenty był również spowiednikiem antypapieża Benedykta XIII, ale opuścił go, kiedy nie udało mu się nakłonić go do rezygnacji. Zmarł w Wielką Środę, 5 kwietnia 1419 r. w Vannes we Francji. BSB Komentarze do czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego Komentarz do Ewangelii w czasie procesji Wjazd Jezusa do Jerozolimy jest spełnieniem oczekiwania, że Bóg da swemu ludowi króla, który wybawi swój lud od wrogów i będzie dbał o chwałę Bożą, jak Dawid. Wszyscy jednak byli świadomi moralnych i emocjonalnych ograniczeń tej postaci. Spisana w czasach powygnaniowej reformy religijnej za czasów Ezdrasza i Nehemiasza tzw. historia kronikarska idealizuje założyciela jerozolimskiej dynastii, choć epizody ukazujące go w sytuacjach zrodzonych z ludzkiej słabości pozostały we wspólnotowej pamięci. Jezus Chrystus nie jest nowym Dawidem, ale realizuje królowanie Boga, przypomina, że nie jest ono historyczną ideą, ale życiem prawdziwie wierzących w Boga. Oni pójdą za Bogiem, który jest Królem swego ludu. Tłum jednak zobaczył w Nim tylko proroka, Boży głos, a nie Boga obecnego w życiu Izraela. Komentarz do pierwszego czytania Sługa Jahwe to postać, którą różnie można identyfikować: jako drugie ja proroka, jako uosobienie wspólnoty Ludu Wybranego, jako postać z przyszłości, o charakterze mesjańskim. Chrześcijańska lektura skupiona jest na identyfikacji tej postaci z Jezusem Chrystusem, co w znacznej mierze przyczyniło się do nazwania Izajasza piątym Ewangelistą. Jednak najważniejszym rysem tej postaci jest bezkompromisowość w służbie Bogu. Jego służba jest oparta na całkowitym oddaniu siebie misji, którą posyłający go Pan mu powierzył. Służba ta nie jest wykonaniem jakiejś pracy, nawet na skalę wszystkich dzieł Herkulesa razem wziętych. To dzieło życia, ponieważ jego „tworzywem” jest życie i śmierć Sługi Jahwe oraz wywyższenie Go przez Boga. Jest to Sługa dobry i wierny (por. Mt 25,21.23), dlatego Bóg postawi Go ponad wszelkim stworzeniem i obdarzy największą chwałą. To nie jest nagroda czy tym bardziej zapłata za służbę, ale wyraz uznania, że służba ta jest miłością. Komentarz do psalmu Dramatyczne wołanie z krzyża, którym Jezus Chrystus zwracał się do swego Ojca w chwili swej śmierci (Mt 27,46; Mk 15,34), to początek modlitwy, którą człowiek sprawiedliwy, ale cierpiący i dręczony przez nieprzyjaciół, wyraża swą wiarę, że Bóg nie jest obojętny na cierpienie. Jest to modlitwa dramatyczna, ponieważ nie towarzyszy jej doświadczenie Bożej opieki czy nawet obecności. Modlitwa ta płynie z czystej wiary, która jest owocem miłości silniejszej niż śmierć. Komentarz do drugiego czytania Jezus Chrystus nie walczył ani o swoją pozycję, ani o swój wizerunek. Nie walczył nawet o siebie. Nie chciał być jak Bóg (por. Rdz 3,5.22), równy Bogu, walcząc o to, wydzierając tę godność. Przyjął działanie Boga, dzięki któremu otrzymał chwałę należną tylko Bogu. Jest to nie tylko streszczenie opowiadania o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, to wskazówka, czym jest bóstwo Jezusa Chrystusa: całkowite oddanie siebie w bezwzględnym posłuszeństwie oraz przyjęcie bogactwa darów w doskonałej pokorze. Krzyż Chrystusa jest węzłem, w którym splatają się ludzki los i Boża chwała. Człowiek jest w tym splocie wolny tak, jak w żadnym momencie powodzenia czy sukcesu. Może wybrać całkowitą ofiarę z siebie, pełne ufności ofiarowanie się w akcie adoracji Boga. Komentarz do Ewangelii Św. Mateusz w sposób bardzo bezpośredni podszedł do kwestii zdrady Judasza. Posiłek paschalny Jezus zaczyna od trudnej rozmowy dotyczącej tego tragicznego faktu. Dramaturgii dodaje opowiadaniu proste pytanie Judasza, czy to on dopuści się zdrady, i odpowiedź: „to ty powiedziałeś”. Gdy staną twarzą w twarz w Ogrójcu, Jezus powie: „Przyjacielu, po coś przyszedł?” W opowiadaniu św. Marka perfidny zdrajca mówi do Jezusa: „Rabbi” (Mk 14,45). Jezus nie mówi na ten przejaw obłudy nic. Według św. Łukasza Jezus uświadamia zdrajcy ogrom zbrodni dotyczącej Syna Człowieczego (Łk 22,48). Tylko u Mateusza Judasz powraca jeszcze później, po aresztowaniu Pana i jego przesłuchaniu przez grupę, której przewodniczył arcykapłan. Próbuje naprawić swój błąd, ale okazuje się, że jest już na to za późno. Sprawa trafiła do kolejnej instancji, czyli do Piłata, a jerozolimscy przywódcy mogą już świętować, że dopięli swego. Judasz w Ewangelii św. Mateusza jest postacią tragiczną. Tylko on nie wiedział, że wszystko, co robi, prowadzi go do obrócenia się przeciw Jezusowi. Tragedia Judasza jest krzywym zwierciadłem, w którym musi przejrzeć się każdy uczeń Jezusa i odpowiedzieć sobie, co zrobił z Jego przyjaźnią i zaufaniem. o. dr. hab. Waldemar Linke CP
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Druga Niedziela Wielkanocna czyli Miłosierdzia Bożego Duch Święty został zesłany Apostołom na odpuszczenie grzechów! Szczęśliwi ci, którzy Go doświadczyli. Nie widzieli, a uwierzyli i doznali miłosierdzia. Szczęśliwi ci, którzy zmagając się ze swoją słabością, niewiarą, nieufnością wobec Boga, zdecydowali się bardziej zaufać Jego słowu niż własnym wątpliwościom. Szczęśliwi ci, którzy nie zadowolili się opowiadaniem innych i zapragnęli spotkać Go osobiście. Panie, spraw, by słowo Twojego miłosierdzia było mocniejsze niż nasze ciemności, niż nasza obojętność. o. Przemysław Ciesielski OP BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarz do pierwszego czytania Zastaje nas dziś jedno z trzech tzw. „podsumowań” lub „streszczeń” Dziejów Apostolskich, w których autor ogólnie opisuje życie raczkującego Kościoła. Ale zanim o treści czytania, wróćmy umyślnie do początku poprzedniego zdania: „Zastaje nas…”, a nie: „My zastajemy…”. Nie chodzi o czepialstwo, ale o odwołanie do fundamentu: to Pismo Święte jest dla nas punktem odniesienia, to ono nas czyta. Jeśli chcemy wejść w tajemnicę tej niedzieli – Miłosierdzia Bożego – nastawmy się na to. Wystarczy prosta modlitwa, wzbudzenie intencji: „Jezu-Słowo, przeczytaj mnie!”. Ostatecznie, tacy właśnie byli nasi pierwsi bracia i siostry chrześcijanie: gdy spotkali pierwszy raz Apostołów i usłyszeli pierwszy raz Ewangelię, pozwolili jej się przeczytać i zreinterpretować ich życie. W ten sposób ich przejrzystość podczas modlitwy zrodziła przejrzystość obyczajów, czyli moralności: autentycznej wspólnotowości, solidarności materialnej, wychowawczego wpływu liturgii. Być może, nie trzeba mieć nawet łaski wiary, by wzbudzić w sobie podziw wobec piękna, które aż bije od dzisiejszego fragmentu. Natomiast, trzeba już łaski wiary, by naśladować pierwszą wspólnotę. W czym naśladować? W przyjmowaniu i dzieleniu się dalej miłosierdziem. Tak, miłosierdzie Boże bowiem, czczone w tę niedzielę i w tym tygodniu, nie jest najpierw „uczynkiem miłosierdzia”, ale wdzięcznością za misterium paschalne Jezusa. To przez nie Pan sam przymnaża tych, którzy dostępują zbawienia. Komentarz do psalmu To jeden z psalmów „wielkanocnych”, opiewających wypełnioną już historię zbawienia: rzeczywiście, uderzono i pchnięto Chrystusa; rzeczywiście, Pan Chrystusa podtrzymał; rzeczywiście, kamień odrzucony – Chrystus – stał się fundamentem; rzeczywiście, oto dzień, który Pan uczynił – zeszłotygodniowa Niedziela Zmartwychwstania, świętowana jako oktawa, ale w swej istocie trwająca już bez końca. Pomyślmy o pokoju rozpierającym serca chrześcijan z pierwszego czytania, którzy, świeżo ochrzczeni, tak prosto wielbili Boga: „Rzeczywiście, rzeczywiście, rzeczywiście…!”. A przecież my także i tak samo jesteśmy ochrzczeni. Komentarz do drugiego czytania Za siedem dni spotkamy się ponownie z tym samym Listem św. Piotra. Dzisiaj przyjmijmy go jako wyzwanie: Niech będzie zawczasu błogosławiony Ojciec Jezusa Chrystusa… Choć musicie najpierw doznać smutku, radujcie się już teraz. Biblijna logika powołania jest kompletnie inna od ofert, którymi współcześnie jesteś bombardowany – te ostatnie mówią: „Najpierw wypróbuj, przetestuj za darmo, a potem zdecydujesz. Zawsze możesz się wycofać. To tylko okres próbny. I to bez konsekwencji!”; ta pierwsza, od zarania Objawienia wzywa: Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze (Wj 3, 12). Podobnie głosi Piotr: Wy, choć nie widzieliście, miłujecie Go; choć nie widzicie, wierzycie; ucieszycie się, gdy osiągniecie cel. Trudne? Ja wiem, czy aby na pewno…? W końcu, takimi nas Bóg stworzył, takie jest nasze człowieczeństwo rozumne: intelekt rozpoznaje cel ostateczny i dobiera do niego środki, a wola przyzwala na jedno i drugie zawczasu! A zatem, zaufaj modlitewnie Pismu Świętemu na nadchodzący tydzień. Zaplanuj każdego dnia kwadrans lub pół godziny z codzienną liturgią słowa (i to w miarę precyzyjnie, uwzględniając twój plan dnia). Doznasz smutku i próby owszem, gramy w otwarte karty, ale ucieszysz się, gdy osiągniesz cel. Komentarz do Ewangelii Zwróćmy uwagę na dwa wątki w tej Ewangelii. Po pierwsze, na napięcie większości uczniów, którzy widzieli Pana, wobec Tomasza, którego nie było razem z nimi. To trochę obraz naszych polskich czasów, w których coraz wyraźniej zaznacza się różnica między chrześcijanami kulturowymi a chrześcijanami konfesyjnymi („z krwi i kości”): jako ci ostatni nie jesteśmy przyzwyczajeni do stykania się z ludźmi, dla których (stopniowo rozmywane) chrześcijaństwo jest jedynie światopoglądem, składającym się z wybiórczo traktowanych twierdzeń i motywów. A to rodzi napięcie. Spróbujmy więc w Dziesiątce Apostołów stających wobec Jedenastego Tomasza ulokować nasze kontrowersje, pytania i nieporadności, aby odnaleźć drogę pomiędzy odrzuceniem i fałszywą tolerancją. Po drugie, zwróćmy uwagę na wypowiedź Jezusa: Błogosławieni, którzy [Mnie] nie widzieli, a uwierzyli. Nie po raz pierwszy Jezus mówi do jednego człowieka (tutaj: Tomasza), a tak naprawdę chce dotknąć serc wszystkich wokół. Bo i Dziesięciu pozostałych uwierzyło, bo tydzień wcześniej ujrzało. Ten wątek powinien na równi: chrześcijan kulturowych i konfesyjnych skłonić do pokory. Pierwsi niech się uczciwie zapytają: „Czy to, co deklaruję, i to, jak żyję, jest istotnie wiarą, poddaniem siebie Bogu, który objawia się w Kościele?”. Drudzy zaś niech wzbudzą akt wdzięczności: „Moja wiara jest łaską, nie wypracowałem jej sobie”. ks. Błażej Węgrzyn
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Trzecia Niedziela Wielkanocna A myśmy się spodziewali...To ważne, by się spodziewać różnych rzeczy od Pana Boga, od ludzi, od tak zwanego życia. Ale nadmierne przywiązanie do tego, na co oczekujemy, może zamknąć nam oczy na rzeczywistość. I może zaowocować tym, że Pana Boga uznamy za jedynego, który nie wie, co się tak naprawdę dzieje. Wydaje nam się, że to my wiemy najlepiej. Panie Jezu, daj nam moc wiary i odwagę, byśmy przebili się wreszcie przez ciemności naszych oczekiwań i ujrzeli blask Twojego oblicza, blask Twojego zmartwychwstania. P. Ciesielski OP BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarz do pierwszego czytania Jak wielką mocą w życiu Piotra i innych apostołów była Pięćdziesiątnica, skoro z wystraszonych i pozamykanych ludzi stali się tymi, którzy głoszą przed tłumem. Piotr przemawia donośnie, Piotr, którego pewnie jedyną szkołą był trzyletni kurs chodzenia za Mistrzem, słuchania Go i patrzenia na to, co robi. W tej przemowie Piotr nie teoretyzuje. On dzieli się swoim doświadczeniem, mówi o czynach, cudach i znakach, przy których był i które widział. Powołuje się też na doświadczenie ludzi, którzy go słuchają, mówiąc, że o tym sami wiedzą, bo niektórzy z nich też przecież słuchali Jezusa i widzieli Jego czyny. Krótko opisując mękę Pana Jezusa, przechodzi do cytatu z Pisma, aby ugruntować w słuchaczach przekonanie, że to wszystko było zaplanowane przez Boga i właśnie na ich oczach się dokonało. Zadajmy sobie pytanie: czy tak głosimy Jezusa? Czy opowiadamy o Jego wielkich dziełach w naszym życiu? Czy dzielimy się doświadczeniem naszej wiary, czy tylko narzekamy, że ludzie dziś nie wierzą? W Dziejach Apostolskich nikt nie pytał, czy nie wierzą, ale raczej odpowiadał na pytanie, dlaczego ja sam wierzę? „Tego właśnie Jezusa wskrzesił Bóg, a my wszyscy jesteśmy tego świadkami” - tak Piotr zakończył nauczanie. Komentarz do psalmu W pierwszym czytaniu Piotr zacytował Psalm w odniesieniu do męki Jezusa. Przeczytajmy go więc w ten sposób. Jezus, będąc w czasie męki i śmierci, ufał, że jest chroniony przez Boga, że Bóg zabezpiecza Jego los. Czemu ufał i był tego tak pewien? Bo stawiał sobie Boga przed oczy dniem i nocą, wiedział, że On stoi przy Nim i nic nie zachwieje Jego obecnością. Dlatego Jego serce trwało w pokoju i radości, a ciało było bezpieczne, chociaż biczowane i ukrzyżowane. Czy potrafię tak ufać? Czy potrafię tak trwać w modlitewnym zanurzeniu w Bogu, że cokolwiek mnie spotyka, wiem, że to Jego ścieżka i że Bóg nie pozwoli, bym pozostał w grobie tej sytuacji? Komentarz do drugiego czytania Znów spotykamy się dziś ze słowami Piotra, który po raz drugi odwołuje się do doświadczenia czytelników listu: „wiecie, że ..., wy przez Niego uwierzyliście Bogu...”. To było źródłem wiary pierwszego Kościoła - spotkanie z żywym Jezusem. Dopiero na tym doświadczeniu można było uczyć ludzi teorii o Jezusie. O tym, co Piotr tu głosi, oni już wiedzieli z własnego doświadczenia - zostali wykupieni, trwają w wierze i nadziei. Czy dziś nie głosimy za dużo teorii ludziom, którzy nie mają doświadczenia Boga? Czy dzielimy się swoim świadectwem wiary? Piotr mówi wyraźnie, przez Niego uwierzyliście w Boga! Komentarz do Ewangelii W tym fragmencie Ewangelii Pan Jezus pokazuje nam to samo, o czy czytaliśmy dzisiaj w dwóch czytaniach. Idzie z uczniami, którzy jeszcze nie mają doświadczenia spotkania Go po zmartwychwstaniu. Są więc smutni i zawiedzeni. Po wylaniu swoich żalów słyszą z ust Pana Jezusa o nierozumni! A potem następuje teoretyczny wykład o tym, co w Pismach napisano o Mesjaszu. Ale to ich nie przemienia. Przemienia ich dopiero doświadczenie. Gdy Jezus siada z nimi, gdy łamie chleb, czyli mówiąc dzisiejszym językiem, daje im Komunię Świętą - wtedy staje się obecny w nich. Znika im z oczu, bo wchodzi w nich, spotykają Go w sobie. To doświadczenie przemieniło ich ze smutnych i zawiedzionych uciekinierów w zwiastunów i głosicieli Pana. Używają ważnego sformułowania - pałanie serca. Cokolwiek by to w praktyce oznaczało, to coś wewnętrznego w nas, pochodzącego bezpośrednio od Boga, coś, co przekonuje od środka, że On jest żywy i prawdziwy. s. M. T. Potrzebowska CSC
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Czwarta Niedziela Wielkanocna Wiele głosów słyszymy wokół. Głos Jezusa. Głos mediów. Głos lęku. Głos własnego interesu. W czyj głos najczęściej się wsłuchujemy? Czyj głos brzmi dla nas swojsko i miło, a czyj obco i zniechęcająco? Żeby znać głos Jezusa, trzeba Go słuchać. Możemy Go nie rozumieć, możemy się z Nim nie zgadzać, możemy się z Nim kłócić, ale nie przestawajmy Go słuchać. Bo jak Go rozpoznamy, gdy będzie nas wołał? On mówi do nas przez Pismo Święte, liturgię, nauczanie Kościoła, modlitwę. Nie marnujmy okazji! Przemysław Ciesielski OP BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarz do pierwszego czytania Przemówienie Piotra, wygłoszone w dniu Pięćdziesiątnicy, było skierowane do słuchających go Żydów. Wielu z nich mogło być wcześniej uczestnikami tłumu wołającego „Ukrzyżuj Go”. Słowa prawdy o tym, że ukrzyżowany Jezus jest Mesjaszem sprawiły, że „przejęli się do głębi serca”. Słowa, które padały z ust Piotra, były słowami z mocą. Człowiek napełniony Duchem Świętym wypowiada bowiem słowa, które wydają owoc. Piotr, który dwa miesiące wcześniej trzykrotnie zaparł się Pana przed służącą, która rozpoznała w nim ucznia Jezusa, po otrzymaniu Ducha Świętego wyszedł przed wielotysięczny tłum i ogłosił, że Jezus jest Panem i Mesjaszem. Piotr, wzywając do nawrócenia, wiedział, o czym mówi. Sam go doświadczył i teraz sam był dowodem na to, że nawrócenie jest możliwe. Wystarczy przyjąć chrzest w imię Jezusa Chrystusa, którego skutkiem jest odpuszczenie wszystkich grzechów. Wszystkich bez wyjątku. Skutkiem chrztu jest również otrzymanie w darze, czyli bez żadnej zasługi, Ducha Świętego. Miejmy nieustannie świadomość tego obdarowania. Otwierajmy się na działanie Ducha Świętego. Prośba o Ducha Świętego jest wyrażeniem zgody na przyjęcie tego daru. Jesteśmy wolni, decyzja o przyjęciu daru należy do nas. Komentarz do psalmu Czy słowami psalmu: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie” możemy modlić się tylko w chwilach otrzymywania obfitych łask w naszym życiu? Czy w sytuacjach bolesnego odczuwania jakiegoś niedostatku te słowa tracą na swojej aktualności? Nie, właśnie wtedy są nam bardzo potrzebne. Nie po to, aby zaprzeczać faktom. One bywają trudne, niedostatek może być rzeczywisty, ciemne doliny naprawdę zdarzają się w naszym życiu. Jednak właśnie wtedy uświadomienie sobie, Kto jest naszym przewodnikiem, Komu zaufaliśmy, jest bardzo pomocne. Skupienie uwagi na Pasterzu odwraca uwagę od boleśnie odczuwanych trudności, dzięki czemu pozwalamy się prowadzić „nad wody, gdzie mogę odpocząć”. Komentarz do drugiego czytania Nam, żyjącym w społeczeństwie i kulturze chrześcijańskiej, trudno sobie wyobrazić przeciwności, jakie dotykały pierwszych chrześcijan, którzy nie mieli wzorców zachowań swoich przodków, nie mieli żadnego wsparcia w postaci wspomnień z chrześcijańskiego życia swoich rodziców lub dziadków. Tamci chrześcijanie byli pierwszymi w swoim środowisku. Ich dotychczasowe życie opierało się na innych zasadach. Teraz uczyli się wszystkiego od podstaw. Napotykali na wiele trudności ze strony otoczenia. Byli oczywiście blisko źródła, ich nauczycielami byli bezpośredni uczniowie Mistrza. Piotr kieruje do nich słowa mające na celu podnieść ich na duchu. Zachęcając ich do czynienia dobra, przedstawia - jako wzór do naśladowania - Jezusa cierpiącego. Zaleca znoszenie cierpień dla Jezusa. On, będąc niewinnym, cierpiał z powodu naszych grzechów. To dzięki Jego cierpieniu mogliśmy stać się Jego ludem i zacząć żyć dla sprawiedliwości. Bądźmy na co dzień wdzięczni za to, że jesteśmy chrześcijanami. Komentarz do Ewangelii Słowa Pana Jezusa w danym nam dzisiaj przez Kościół fragmencie Ewangelii były skierowane do faryzeuszów, a więc do Żydów dobrze znających pisma Starego Testamentu. Dla tych słuchaczy przedstawione obrazy i porównania były całkowicie zrozumiałe, jednak znaczenia tego, o czym mówił Jezus, zupełnie nie pojęli. Z kolei my, aby zrozumieć to przesłanie, musimy sięgnąć do ksiąg prorockich Starego Testamentu, w których występowało pojęcie Pasterza Izraela. W trzydziestym czwartym rozdziale Księgi Ezechiela mamy obraz króla jako Pasterza Izraela. Bóg przez proroka upomina pasterzy Izraela, którzy pasą samych siebie, zamiast dbać o owce, po czym zapowiada, że sam zatroszczy się o swoje owce i będzie je pasł na dobrym pastwisku. Z kolei do proroka Jeremiasza Bóg kieruje słowa: „Biada pasterzom, którzy prowadzą do zguby i rozpraszają owce z mojego pastwiska”(Jr 23.1). W Psalmie 23 śpiewamy: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie”. Pan Jezus z pewnością modlił się tym psalmem. W Ewangelii św. Jana to On jest tym Dobrym Pasterzem oraz Bramą owiec. Tylko przez wiarę w zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa jesteśmy zbawieni i otrzymujemy życie w obfitości. Przyjmijmy ten dar z wdzięcznością. Teresa Kołodziej
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,

https://www.youtube.com/watch?v=qRaaqS74gjY
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Piąta Niedziela Wielkanocna Wam, którzy wierzycie, należy się cześć powie Piotr Apostoł. Wy, którzy przyjęliście Chrystusa, obdarzeni jesteście niezwykłą godnością. Nasza godność i więź z Bogiem umacnia się, gdy głosimy wielkie dzieła Zbawiciela; gdy nie zaniedbujemy posługi Słowa. Jezus odchodzi, by przygotować nam miejsce w domu Ojca. Pragnie, abyśmy przez całą wieczność przebywali razem z Nim. Przyjdzie powtórnie, by zabrać do siebie tych, którzy tu, na ziemi, byli Jego świadkami. P. Ciesielski OP PATRONI DNIA: Święty Antonin z Florencji, biskup urodził się w 1389 roku we Florencji. Został wyświęcony na kapłana został wyświęcony w 1413 w zakonie dominikanów. Pełnił obowiązki przeora w wielu domach zakonnych. Przez kilka lat był wikariuszem generalnym klasztorów o zaostrzonej obserwancji, kontynuując i wdrażając reformę zakonną. Jego wielka roztropność i łatwość rozwiązywania trudności życiowych sprawiły, że zwano go Antoninem Doradcą. Papież Eugeniusz IV powołał go do godności arcybiskupa florenckiego. Jest autorem wielu dzieł z zakresu prawa kanonicznego oraz teologii ascetycznej i moralnej, z których najbardziej znana jest Summa di morale. Zmarł 2 maja 1459 roku, w wigilię uroczystości Wniebowstąpienia. BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarze do poszczególnych czytań przygotowane przez Bractwo Słowa Bożego Komentarz do pierwszego czytania Słyszymy dziś, zgodnie z Tradycją Kościoła, opis pierwszych święceń diakonatu. Do dzisiaj gest nałożenia rąk, połączony z modlitwą, należy do kluczowego momentu święceń. Trójstopniowy podział sakramentu święceń na episkopat, prezbiterat i diakonat kształtował się stopniowo, ale bez wątpienia wynikał on z dynamicznego rozwoju pierwszych wspólnot chrześcijańskich. Wśród ustanowionych siedmiu diakonów szczególne miejsce zajmuje Szczepan, ,,pełen wiary i Ducha Świętego”, który niebawem poniósł śmierć męczeńską z rąk Żydów, odważnie głosząc Dobrą Nowinę. Nie inaczej jest dzisiaj – w tak wielu krajach świata, także w Europie, giną kapłani, głosiciele Chrystusa, którzy wiernie przy Nim trwają. Nie każdy jest powołany do przyjęcia święceń. Nie każdy jest powołany, tak jak Apostołowie, aby oddać się ,,wyłącznie modlitwie i posłudze słowa”; nie każdy jest powołany do posługi w Kościele, jak diakoni. Ale każdy ma w Kościele swoje zadanie, do którego wybiera go sam Chrystus. Możemy dziś podziękować Panu Bogu za to bogactwo różnorodności stanów w Kościele, za to, do czego powołał nas, i prosić Ducha Świętego o jeszcze większą gorliwość w wypełnianiu naszego powołania. Wszystko, co robimy z miłości do Chrystusa i braci – nawet najprostsza posługa – jest naszym osobistym wkładem w dobro całej wspólnoty Kościoła. Komentarz do psalmu Psalm 33 to pieśń o charakterze liturgicznym, w poetycki sposób wychwalająca Boga- Stwórcę. Jak uczą Ojcowie Kościoła, dla nas, chrześcijan, ,,słowo Pana” to nie tylko dźwięk dla uszu, ale Słowo Wcielone – Jezus Chrystus. To On – Logos- jest u początku istnienia świata i On nadaje mu prawdziwy blask. Często doświadczamy tego, że nasze życie jest raczej szukaniem Pana Boga, niż jakąś absolutną pewnością, poczuciem Jego obecności. Ale psalm podpowiada nam pełne radości słowa: ,,Ziemia jest pełna Jego łaski”. W pięknie otaczającego nas świata, w innych ludziach, możemy w tajemniczy i niezwykły sposób spotkać Boga. Choć może mam wrażenie, że Bóg jest gdzieś daleko, On czeka na mnie ze swoją łaską właśnie tu, gdzie jestem, i właśnie dzisiaj. Komentarz do drugiego czytania Święty Piotr przypomina nam dzisiaj bardzo ważną prawdę – każdy z nas w Kościele jest ważny! Każdy z nas jest potrzebny. Jeżeli rzeczywiście wierzymy w to, co wypowiadamy ustami w każdą niedzielę - ,,wierzę w święty Kościół” – to wówczas zaczynamy rozumieć, że nie jesteśmy jakimiś zamkniętymi monadami, które spotykają się tylko w niedzielę w kościele. Przez chrzest święty każdy z nas, jako członek Mistycznego Ciała Chrystusa, ma właśnie swoim życiem je budować i wzrastać we wspólnocie z innymi. Czym są ,,duchowe ofiary”, o których pisze święty Piotr? Warto przypomnieć słowa z Konstytucji dogmatycznej Soboru Watykańskiego II o Kościele ,,Lumen gentium”: ,,Ludzie świeccy, jako poświęceni Chrystusowi i namaszczeni Duchem Świętym, w przedziwny sposób są powołani i przygotowani do tego, aby rodziły się w nich coraz obfitsze owoce Ducha. Wszystkie bowiem ich uczynki, modlitwy i apostolskie przedsięwzięcia, życie małżeńskie i rodzinne, codzienna praca, wypoczynek ducha i ciała, jeśli odbywają się w Duchu, a nawet utrapienia życia, jeśli są cierpliwie znoszone, stają się duchowymi ofiarami, miłymi Bogu przez Jezusa Chrystusa” (Lumen gentium, 34). To wspaniała perspektywa! Wszystko, co stanowi moje życie, w każdym jego wymiarze, mogę przeżywać w Duchu Świętym i ofiarowywać Bogu. I co dalej? ,,Ofiary te są składane z największą czcią Ojcu podczas celebrowania Eucharystii wraz z Ofiarą Ciała Pańskiego” (tamże). Ofiarujmy Bogu wszystko, co przeżywamy, na ołtarzu. Pozwólmy Chrystusowi, by On włączył to w swoją ofiarę i przedstawił Ojcu. Wtedy z ołtarza otrzymamy nowe siły, i tak możemy z dnia na dzień uświęcać świat dla Boga. Komentarz do Ewangelii Słowa Pana Jezusa, skierowane do Filipa, brzmią jak wyrzut: ,,tak długo jestem z wami, a jeszcze Mnie nie poznałeś?”. Tak długo prowadzisz życie modlitwy, od tylu lat przychodzisz na Mszę świętą, spowiadasz się, jeździsz na rekolekcje… a jeszcze Mnie nie poznałeś? Warto wzbudzić dziś w sobie dziękczynienie za to wszystko, co już przeszliśmy razem z Jezusem, za naszą drogę wiary. Jezus nigdy nie męczy się nami, On się nie niecierpliwi, ale chce, byśmy rzeczywiście z dnia na dzień coraz bardziej Go poznawali, to znaczy wchodzili z Nim w zażyłą, bliską relację. Co to znaczy, że Pan Jezus jest drogą, prawdą i życiem? Z pewnością jest to jakaś niezwykła tajemnica Boga, który sam siebie objawia. Pomocą może być dla nas komentarz św. Augustyna, jednego z największych Ojców Kościoła, odnoszący się do ewangelii o niewidomym od urodzenia: ,,Jeżeli kochasz, idź! Kocham, mówisz, ale dokąd mam iść? Jeśli Pan, twój Bóg, powiedziałby do ciebie: <>, to tęskniąc za prawdą i pożądając życia szukałbyś z pewnością drogi, którą byś mógł tam dojść, i mówiłbyś sobie: <>. Szukasz drogi? Posłuchaj Chrystusa, który ci najpierw mówi: <>. Zanim oznajmił ci dokąd, przedtem zapowiedział, którędy masz iść. <>. Drogą dokąd? <>. Najpierw powiedział, którędy masz iść, a potem oznajmił dokąd. <>. Pozostając u Ojca jest Chrystus prawdą i życiem; oblekając się w ciało, stał się drogą. Nie powiedziano ci: <>. Nie to ci powiedziano. Wstań, leniwcze, droga sama do ciebie przyszła i śpiącego obudziła cię ze snu, oby cię rzeczywiście obudziła! Wstań i chodź!”. Komentarze zostały przygotowane przez Mateusza Mickiewicza kleryka V roku WMSD w Warszawie
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,

https://www.youtube.com/watch?v=qUmK-uB6FiA
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Szósta Niedziela Wielkanocna Jezus obiecuje swoim uczniom: "Nie zostawię was sierotami. Przyjdę do was w moim Duchu". Jednak zanim to nastąpi, czas samotności jest potrzebny. Czas, kiedy trzeba bronić wiary; kiedy trzeba uzasadnić nadzieję, którą nosimy w sercach; kiedy odrzucają głoszone przeze nas słowo; kiedy przychodzi cierpienie. Być może ta samotność jest jedynym kluczem, który może otworzyć drzwi naszych serc dla Ducha Świętego. Być może też dzięki niej naprawdę zobaczę, że Go potrzebujemy, i zaczniemy Go przyzywać. P. Ciesielski OP PATRONI DNIA: Święty Paschalis Baylon, zakonnik BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarz do pierwszego czytania „Tłumy słuchały z uwagą i skupieniem słów Filipa, ponieważ widziały znaki, które czynił”. Niesamowite musiały być te znaki, które czynił Filip, skoro pociągnął tłumy. A były następujące: „Z wielu bowiem opętanych wychodziły z wielkim krzykiem duchy nieczyste, wielu też sparaliżowanych i chromych zostało uzdrowionych”. Były to konkretne przejawy obecności Boga w świecie ukazywane przez ręce Filipa. Bóg posługuje się Filipem, aby uwolnić ludzi w tym konkretnym miejscu od działania złego. Ciekawy jest owoc Bożej interwencji: „Wielka radość zapanowała w tym mieście”. Radość w konkretnej wspólnocie, owoc obecności Boga. Ta radość objawia się w słuchaniu z uwagą i skupieniem słów, które Bóg kieruje do nich za pośrednictwem Filipa. Tyle treści dla nas i przez to właśnie zaproszeni jesteśmy, by zweryfikować obecność Boga we wspólnocie, w której jesteśmy. By zobaczyć, jaki jest owoc Bożej interwencji. Czy potrafię dostrzec konkret obecności Boga w moim życiu? Komentarz do psalmu „Z radością sławcie Boga wszystkie ziemie, opiewajcie chwałę Jego imienia. Cześć mu chwalebną oddajcie”. Sławić Boga z radością i tylko z tego powodu, że Jest obecny. Oddawać cześć Bogu i rozczytywać się w historii Jego dzieł, których dokonał, dokonuje i będzie dokonywał. Bo ON jest Bogiem miłości. Dzielić się z drugim człowiekiem radością obecności Boga w życiu. Komentarz do drugiego czytania Zaproszenie do bycia gotowym do obrony spraw Bożych. Piotr jasno mówi o tym, że będą sytuacje, które będą od nas wymagały takiej właśnie postawy. Aby mieć siłę do dawania świadectwa, potrzeba wysiłku czystego sumienia, a więc częstej spowiedzi i częstej Eucharystii, aby być blisko Pana, aby trwać z Nim w nieustannej komunii. Można mieć pewność, że taka postawa zrodzi pokój w sercu, nawet wobec trudu cierpienia. „Lepiej bowiem, jeżeli taka wola Boża, cierpieć dobrze czyniąc, aniżeli czyniąc źle”. Wniosek - lepiej być u stóp wysokiej góry życia z Panem niż na szczycie kariery bez Niego. Komentarz do Ewangelii „Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania”. Konkret miłości do Jezusa wyraża się następująco: - Nie wybieram sobie: tutaj -„tak”, tam jednak -„nie”. - Nie dopasowuję Bożego prawa do swojego widzimisię. - Przyjmuję właściwą postawę, aby się dostosować do tego, co ON, mój Bóg, pozostawił w przykazaniach. „Kto ma przykazania moje i zachowuje je, ten Mnie miłuje”. Kiedy to jest możliwe? Jezus mówi: „Jeszcze chwila, a świat nie będzie już mnie oglądał”. Czy to już jest ta chwila? Czas, w którym żyjemy? Widzieć Jezusa w Jego obecności w Kościele w Sakramentach - „Ale wy mnie widzicie, ponieważ ja żyję i wy żyć będziecie”. Gdy więc żyję sakramentalnie, staje się możliwe to, co niemożliwe, a więc życie Jego przykazaniami, życie Jego nauką. o. Izaak Kusion OFM
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,

https://www.youtube.com/watch?v=ktpjlCp-tiQ
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego Pan Jezus jest obecny wśród swoich, choć już nie w sposób namacalny. Czasami zupełnie znika nam z oczu. Niełatwo nam wówczas odczuć Jego obecność, a jeszcze trudniej uwierzyć w Jego panowanie nad światem. Potrzebujemy owych "światłych oczu serca", byśmy nie ustępowali wobec przeciwności oraz byśmy odkrywając ponad pozorami zła Boże panowanie, stawali się świadkami stałej obecności Zmartwychwstałego pośród nas. Wniebowstąpienie jest dla nas wezwaniem do modlitwy o Ducha Świętego: tylko On może przezwyciężyć nasze poczucie osamotnienia i smutku. ks. Jarosław Januszewski PATRONI DNIA: Święci Donacjan i Rogacjan, męczennicy BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarz do pierwszego czytania O wniebowstąpieniu Jezusa po Jego zmartwychwstaniu wspominają jedynie dwaj spośród autorów Nowego Testamentu: Marek i Łukasz, przy czym pierwszy z nich czyni to niezwykle zdawkowo. Św. Łukasz, autor Ewangelii i Dziejów Apostolskich, stosunkowo wiele uwagi poświęca temu wydarzeniu, tak w jednym, jak i w drugim swoim dziele, choć nie tyle samemu momentowi oderwania się Jezusa od ziemi, co kontekstowi, który wnosi tutaj szereg reperkusji teologicznych. Fakt, że Jezusa nie będzie już w sposób fizyczny z Jego apostołami, oznacza usamodzielnienie się tych ostatnich. Mają kontynuować dzieło Mistrza, już nie tylko w Palestynie, ale aż po krańce ziemi. Pan odszedł, ale będzie z nimi Duch Święty, którego przyjście zapowiada Jezus tuż przed swoim odejściem. Czyni to nie po raz pierwszy, ale w tej sytuacji Jego zapewnienie nabiera szczególnego znaczenia. Coraz bardziej widocznie wyłania się Kościół, który już za dziesięć dni w pełni rozpocznie swoją misję, trwającą aż do skończenia świata. Wniebowstąpienie Jezusa kieruje także naszą uwagę na fakt Jego powtórnego przyjścia na końcu czasów, o czym zapewniają apostołów aniołowie i w co Kościół usilnie wierzy. Ten sam św. Łukasz stawia jednak na innym miejscu pytanie: Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie? (Łk 18, 8). Komentarz do psalmu Treść psalmu doskonale nawiązuje do wydarzenia, które miało miejsce kilka wieków później od powstania tego utworu. Z pewnością psalmista, a po nim całe pokolenia Izraelitów, które tym psalmem modliły się, wielbiąc Boga, nie przypuszczali, dlaczego Duch Święty sprawił, że powstał tak radosny kantyk. Zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa, Bożego Syna, od zawsze miało miejsce w planach Najwyższego, w tym również Jego wniebowstąpienie. Nie jest to jedyny przypadek w Biblii, kiedy jedno wydarzenie zapowiada inne, następujące wiele lat później. W tej księdze wszystko jest doskonale logiczne, bo zaplanowane i kierowane Mądrością Bożą. Doskonale ujął to św. Augustyn: „Nowy Testament jest ukryty w Starym, a Stary w Nowym znajduje wyjaśnienie”. Zachęca nas to do wysiłku w kierunku całościowej lektury Pisma świętego. Komentarz do drugiego czytania Wniebowstąpienie Jezusa jest wydarzeniem na tyle ważnym w historii zbawienia, że nie mogło zabraknąć tego tematu w listach św. Pawła. W kilku miejscach jego epistolografii znajdujemy wzmianki i aluzje do wniebowstąpienia Jezusa i Jego panowania w chwale niebios. Apostoł, który tyle uwagi poświęca zmartwychwstaniu Jezusa i jego skutkom dla wierzących, nie mógł pominąć tematu wiecznego królowania Pana. Zarówno dla bezpośrednich adresatów jego listów, jak i dla nas zmartwychwstanie Jezusa stanowi niedokończony akt zbawczy. Zmartwychwstając, przywrócił nam życie, ale dopiero poprzez swoje wejście do nieba utorował nam drogę do nowego życia, do rzeczywistości innej, niż skażony grzechem ziemski świat. Mając na uwadze nauczanie św. Pawła na temat wstąpienia Jezusa do niebios, nie można pominąć kwestii Jego paruzji, która ściśle związana jest z wniebowstąpieniem. Wiadomo, że oczekiwanie powtórnego przyjścia Pana wywarło mocny wpływ na życie i rozwój pierwszych gmin chrześcijańskich. Nadzieja szybkiego spotkania się z przychodzącym powtórnie na świat Zbawcą stymulowała jakość życia wiary pierwszych chrześcijan. Prawda o czasie paruzji okazała się zgoła inna, ale takiemu a nie innemu podejściu do tej sprawy ze strony pierwszych pokoleń chrześcijan Kościół późniejszych wieków bardzo wiele zawdzięcza. Zawdzięcza niezwykle intensywny start swojego istnienia i rozwoju. Ostatecznie jednak nadzieje tamtejszych chrześcijan nie zostały zawiedzione. Spotkali się z utęsknionym Panem, w nieco inny sposób niż oczekiwali, ale prawdziwie, realnie i na wieki. Spotkamy się z Nim również my, na miarę naszych tęsknot i nadziei. Komentarz do Ewangelii Choć w końcowych zdaniach Ewangelii Mateusza nie ma wprost mowy o wniebowstąpieniu Jezusa, to jednak domyślnie chodzi o ostatnie spotkanie Jezusa z Jego uczniami po zmartwychwstaniu. Relacja ta zawiera w sobie ważne tematy: pierwszy z nich dotyczy odejścia Jezusa z ziemi do chwały Ojca, nawet jeżeli nie ma wprost o tym mowy. Z pewnością wniebowstąpienie Jezusa nastąpiło w dniu Jego zmartwychwstania, w przeciwnym razie trudno wyjaśnić, gdzie przebywał w tym czasie, skoro nie był bez przerwy obecny wśród uczniów. Po prostu, Pan przebywał już w niebie, ale jeszcze przez czterdzieści dni ukazywał się swoim najbliższym. W pewnym momencie nastąpiło Jego ostatnie pojawienie się, po którym spektakularnie, na oczach apostołów wzniósł się do nieba. Wydaje się, że te sprawy należy doprecyzować, aby uniknąć nieporozumień. Z odejściem Jezusa związana jest kwestia funkcjonowania wspólnoty apostolskiej w nowej rzeczywistości. Uczniowie Jezusa przejmują misję swojego Mistrza. Mają głosić tak, jak On głosił i mają zdobywać nowych uczniów tak, jak On to czynił. Różnica polega na tym, że obszar ich działalności będzie nieporównywalnie większy – cały świat. Ale jest jeszcze jedna różnica: On czynił to własną mocą jako Boży Syn, jako Bóg, oni będą potrzebowali Jego obecności i pomocy, bo bez tego nic nie będą mogli uczynić. Ta pomoc została zapewniona, aż do skończenie świata, zostało tylko z niej korzystać. ks. dr Adam Dynak
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,

https://www.youtube.com/watch?v=HFHMmjY4CTQ
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Uroczystość Zesłania Ducha Świętego Ewangelia według św. Jana ściśle łączy wydarzenie zesłania Ducha Świętego ze śmiercią i zmartwychwstaniem Zbawiciela. W Wielki Piątek Jezus na krzyżu "oddał Ducha", a w niedzielę Zmartwychwstania wzywa do Jego przyjęcia: Weźmijcie Ducha Świętego! Otworzyć się na Ducha Świętego to poddać się Jego wyzwalającej mocy: uwierzyć w niestrudzoną Bożą miłość i zacząć nią żyć. To dać się ponieść, zamiast iść pod wiatr. Doświadczając działania Ducha Świętego, przestajemy narzekać na życie i męczyć się rytualną religijnością, a stajemy się tym, kim mamy być z natury: dziećmi Boga i braćmi dla siebie. ks. Jarosław Januszewski BRACTWO SŁOWA BOŻEGO Komentarz do pierwszego czytania Jak objawia się Duch Ożywiciel? Biblia podaje wiele możliwości, jednak w dniu Zesłania Duch Święty przychodzi do mężczyzn i kobiet modlących się razem. Widać, że Słodka serc Radość zawsze chce tworzyć i wzmacniać wspólnotę wierzących. Wiemy z Dziejów Apostolskich, że to kolejny dzień wspólnej modlitwy, wytrwałej i cierpliwej. To nie była wspólnota idealna – niektórzy się wyparli, inni szybko uciekli, niewielu zostało przy Jezusie w czasie upokorzeń i bólu. Jednak teraz są w stanie, ze względu na Jezusa, modlić się wspólnie i razem otrzymują moc Ducha. To ważna wskazówka – oczywiście można prosić o dary Uświęciciela samemu, jednak lepiej jest modlić się wspólnie. Tchnienie nadeszło wręcz dotykalnie, choć wiadomo, że nie zawsze tak bywa. Wyraźnie też wszyscy odczuli, że są wezwani, wypchnięci do mówienia o Bogu, choć wcześniej raczej woleliby się schować. Teraz zainspirowani do aktywności, chcą mówić o działaniu Boga. To, co budzi największe wrażenie – każdy może ich zrozumieć bez względu na swe ograniczenia i przyzwyczajenia. Gdy uczniowie przyjęli Ducha, umieją mówić tak, by być zrozumianymi. Może za bardzo chcemy, by inni dostosowali się do nas – a trzeba mówić, tak, by ludzie czuli, że mówimy w ich języku. Komentarz do psalmu Czy odczuwamy na co dzień moc Ducha Bożego? Niekiedy zajęci codziennością jesteśmy skupieni tylko na niej, bo zbyt dużo się dzieje. Psalm 104 podpowiada nam, że dobrze jest mieć czas na przerwę, na spojrzenie na życie z lotu ptaka czy z wysokiej wieży, chwilę odpoczynku, która się nam naprawdę należy. Można wtedy zobaczyć świat z dalekiej perspektywy: wiele osób, zwierząt, roślin, gwiazd przez Boga stworzonych, przez Niego podtrzymywanych w istnieniu. Nad wszystkim jest Duch Boży, we wszystkim jest chwała Boża, nawet, jeśli nie wszystko widzimy i nie wszystko rozumiemy. Psalm przekazuje doświadczenie osoby, która patrzy przez chwilę nie na siebie i swe problemy, które przecież są ważne, ale na ziemię i wszystko, co ją napełnia i widzi chwałę Bożą… choć świat nie jest idealny i nie wszystko się nam podoba. To akt wiary – uznać, że choć nie wszystko jest tak, jak chcemy i zapewne inaczej byśmy coś urządzili, to jednak Pan czuwa nad swym stworzeniem, nawet, gdy stworzenie czasem sobie szkodzi. Ta wiara pozwala nam patrzeć ze spokojem nawet na siebie. Na pewno nie wszyscy są z nas zadowoleni, sami niejedno byśmy w sobie zmienili i bywamy sobą rozczarowani. Jednak Duch Boży czuwa nad nami, Jego chwała jest nad nami, i tym możemy się ucieszyć, to jest przyczyna naszej radości – Tchnienie Jego nad nami… Komentarz do drugiego czytania Jakie są dary Ducha Bożego? Lubimy dostawać prezenty, które nam się podobają, które nam odpowiadają, wydają się potrzebne. List do Koryntian przypomina nam, że Uświęciciel daje różne dary, a wszystkie mają prowadzić do chwały Bożej, do wspólnego dobra – nie tylko naszego, ale i dobra innych. Czy to się nam podoba? Zdarzało się, że chcieliśmy dostać od bliskich prezenty inne, niż nam dali. Jednak Najmilszy z Gości przychodzi z dobrymi darami, które nas rzeczywiście podniosą, wzmocnią, zainspirują, nawet, jeśli na początku nie byliśmy zachwyceni. On wie, czego nam potrzeba, jak najlepszy Lekarz duszy, choć może my wybralibyśmy sobie inne leki, sugerując się ładnymi opakowaniami czy nazwą. Jakie chcielibyśmy zająć miejsce w rodzinie, we wspólnocie? Czasem jesteśmy zmęczeni, znużeni naszą rolą, powołaniem, czy zadaniami i wydaje się, że tracimy czas. Duch Święty przychodzi jako słodkie orzeźwienie, odpoczynek, dodając cierpliwości, pokoju, sił i chęci, choć nie zawsze widać, że to, co robimy ma sens, znaczenie i jest ważne. To fakt, że nie każdy nas docenia i zauważa. Tak bywa z ciałem – dopiero ból jednego palca czy jakiegoś wewnętrznego organu, którego nigdy nie widzieliśmy, może sparaliżować działanie całego ciała i wtedy widać, jak bardzo jest ważny, choć niedoceniany… być może na razie tylko Lekarz dusz docenia nasze znaczenie.. Komentarz do Ewangelii Uczniowie byli tak długo blisko swego Mistrza, widzieli cuda i słuchali Go, On odpowiadał na ich pytania i wątpliwości, czuli Jego moc. A jednak w czasie kryzysu i upokorzenia kompletnie pogubili się, jak zresztą Jezus przewidywał. Ewangelia zaznacza, że nawet zamknęli drzwi, bojąc się, że ktoś przyjdzie do nich z pytaniami o Nauczyciela, że może im coś grozić. To już nie pewni siebie apostołowie, którzy towarzyszyli Mistrzowi, dumni z dokonanych cudów. Jednak nikt nie szuka i nie zamierza przesłuchiwać przestraszonych uczniów, a oni pozostali w kręgu swego strachu. Dobrze, że umieli się na nowo zebrać i modlić wspólnie. W tej sytuacji Jezus potrafił przyjść do nich nawet poprzez zamknięte drzwi domu i zamknięte drzwi ich serc. Tak samo może przyjść do nas, nawet gdy jesteśmy zastraszeni i zamknięci w swoich obawach i wyobrażeniach, gdy boimy się, z góry przewidując niebezpieczeństwo. Zbawiciel przyszedł do przestraszonych uczniów, wnosząc pokój w ich serca, nie rozliczając z ich zmiennych uczuć, bez żadnych wyrzutów, wręcz z nominacją na posłanych - apostołów, którym doda mocy Ducha Świętego. Tak samo Bóg przychodzi do nas – mimo naszych obaw, słabych stron, zdezorientowania, upadków - jeśli modlimy się i czekamy na Jego moc, wiedząc o naszej słabości. Bóg nie powołuje ludzi doskonałych – Bóg daje moc ludziom, którzy wiedzą, że sami zawiedli, są gotowi przyjąć Jego dary i dać się prowadzić Bożemu Duchowi. Monika Waluś
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
do góry ↑

Dodaj odpowiedź

załącz pliki »