obraz

Forum Betania » Forum Ewangelizacyjne » Stół EWANGELII - Słowo, świadectwa, odgłosy i komentarze

Forum Ewangelizacyjne · Stół EWANGELII - Słowo, świadectwa, odgłosy i komentarze 2 lat temu

Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało. W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga - Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz (posłanym), aby zaświadczyć o światłości. Była światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było (Słowo), a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego - którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali - łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, (o Nim) pouczył. J 1, 1 - 18
Wszystkich, traktujących Ewangelię, jak Słowo dla duszy i ciała, zapraszam do dzielenia się rozmyślaniami (świadectwem) na temat wybranego urywku w redakcji któregoś z Ewangelistów. Zaczniemy od początku - ἀρχῇ - arche.....
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
obraz Jaki fragment Ewangelii idzie na pierwszy ogień ? obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Być może źle się wyraziłem, ale urywek (początek) Ewangelii już jest......
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Słowo stało się ciałem (1,1-18) Tekst powyższy przestudiujemy szczegółowo w krótkich odcinkach, ale przedtem spróbujmy zrozumieć co stara się Jan wyrazić określając Jezusa jako SŁOWO. Jeśli ktoś posiada osobiste doświadczenia, z którymi chciałby się podzielić dotyczące wybranego tekstu, znaczenia słów, własnego spotkania z Jezusem - zapraszam do STOŁU.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Dziekuję za zaproszenie i dosiadam się chętnie obraz Jeden z najpiękniejszych fragmentów Pisma świętego. "Słowo Stało się ciałem."..- dla mnie to znak, że słowo Boże jest żywe, wiele o Chrystusie pisano przed Jego narodzeniem, aż w końcu te słowa stały się ciałem, Chrystus bowiem narodził się. " W nim jest życie, a życie było światłoscią ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła" - to znak zwycięstwa Boga nad mrokiem i szatanem, życia nad śmiercią. Chrystus przyszedł do swego ludu, a on go nie przyjął..Jednak wszyscy którzy Chrystusa przyjęli stali się dziećmi Bożymi. Poprzez zesłanie i wylanie Ducha świętego z Boga ponownie się narodzili obraz I ostatnie słowa świadczą o tym ,że zbawienie otzymujemy nie przez prawo, a przez łaskę, dzięki ofierze Jezusa Chrystusa obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
św Jan chciał powiedzieć to co napisał: "Boga nikt nigdy nie widział, Ten Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, [o Nim] pouczy"... innymi słowy że Jezus to Bóg no ale sprawdźmy: skoro wiemy że Jezus to Słowo: (1) (J1,14): "A Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas." to podstawiam: (2) Słowo = Jezus do (3) (J1,1): "Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo." i mamy qasi zdanie: (4) "Na początku był Jezus, a Jezus był u Boga, i Bogiem był Jezus" obraz Wiec zgadza się: Bóg=Jezus Poza tym skoro Słowo to Jezus to czytanie Słowa to de facto karmienie się Bogiem obraz ... hmmm.... abstrahując, w dzisiejszych czasach tyle lamentu że rozwodnicy nie mogą przyjmować sakramentów - przecież mogą czytać Biblie i przez to karmić się Bogiem obraz tak o widzę obraz
Podoba się : , niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Słowo to słowo, ciało to Jezus więc słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami.. Słowo stało się ciałem - nie było nim od początku.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
(J1,1) ---> "Na POCZĄTKU było Słowo,(...)"
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Myslę, że to już jest gra słów.. Słowo było u Boga i ciałem się stało.. Świadczył o Nim też Jan Chrzciciel..
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Słowo stało się ciałem Pierwszy rozdział Czwartej Ewangelii jest jednym z najwyższych osiągnięć umysłu w dziedzinie myśli religijnej. Zanim go szczegółowo rozważymy, pokuśmy się o zbadanie zamierzeń autora przy pisaniu tego rozdziału. Kościół chrześcijański już na samym początku został postawiony wobec zasadniczego problemu: oto narodził się on w łonie judaizmu i początkowo wszyscy jego członkowie byli Izraelitami. Również Izraelitą był Jezus, według ludzkiego pochodzenia, i oprócz krótkiej wizyty w okolicach Tyru, Sydonu i Dekapolu, nigdy nie bywał za granicą Palestyny. Biorąc początek od Żydów, chrześcijaństwo nieuchronnie skazane było na posługiwanie się żydowskim językiem i sposobem myślenia, ale bardzo szybko wkroczyło w szeroki świat. Już trzydzieści lat po śmierci Chrystusa, więc około 60 roku, chrześcijaństwo przemierzyło Małą Azję, Grecję i dotarło do Rzymu. Możliwe, że już wtedy przypadało w Kościele sto tysięcy Greków na jednego Żyda. A dla Greka żydowski świat myśli był zupełnie obcy. Nigdy na przykład nie słyszeli o Mesjaszu, więc judaistyczny sposób przedstawiania Jezusa był dla nich bez znaczenia. Jak więc opowiedzieć Grekom Jezusa? Historyk Lecky słusznie napisał, że rozwój i rozpowszechnienie jakiejś idei zależy nie tylko od jej siły i żywotności, ale również od gotowości jej przyjęcia w danym wieku. Właśnie zadaniem kościoła chrześcijańskiego było stworzenie w greckim świecie takich dyspozycji, które umożliwiłyby przyjmowanie poselstwa chrześcijańskiego. Nasz problem sformułował E. J. Goodspeed w formie pytania: Czy zainteresowany chrześcijaństwem Grek musi najpierw wdrożyć się we wszystkie właściwe Żydom sposoby myślenia i idee mesjańskie, czy można znaleźć jakieś nowe podejście, odwołujące się do jego tradycji serca i umysłu? Jak przedstawić Chrystusa i chrześcijaństwo tak, aby Grek mógł pojąć? Wyobraźmy sobie, że już około roku 100 żyje w Efezie Jan, którego dręczy ten problem. Mieszka przecież w mieście greckim i ma do czynienia z Grekami, dla których żydowskie myślenie jest mało zrozumiałe, jak więc ma przedstawić im chrześcijaństwo, jak wyrazić je ich sposobem myślenia, w ich języku i w przystępny dla nich sposób? I może wtedy właśnie zaświtała mu myśl, że jest takie wspólne dla obydwu światów pojęcie: pojęcie SŁOWA. Należy ono do dziedzictwa myślowego zarówno Greków, jak i Żydów, obydwie strony powinny je więc zrozumieć. Przyglądnijmy się obydwu tradycjom.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
nie ograniczaj Jezusa tylko do Ciała obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Tradycja żydowska W żydowskiej tradycji aż cztery wątki splotły się na pojęcie słowa: 1. Słowo było czymś więcej niż dźwiękiem dla Izraelity, posiadało swoją czynną i niezależną egzystencję i dokonywało rzeczywiście różnych dzieł. Jak pisał Paterson: „Mówione słowo było przeraźliwie żywe dla Hebrajczyków, stanowiło jednostki energii naładowane mocą, które leciały jak kule do tarczy”. Dlatego też Hebrajczycy byli bardzo oszczędni w słowach. Ich język zawierał mniej niż 10.000 słów, podczas gdy grecki język 200.000. Pewien poeta opisuje bohatera, który dokonał niezwykłych czynów, ale nie potrafił opowiedzieć tego reszcie swojego szczepu z braku słów. Ale znalazł się tam pewien człowiek „wyposażony w potrzebną magię słów” i ten potrafił opowiedzieć zdarzenie w tak żywych i porywających zdaniach, „że słowa ożyły i zaczęły poruszać się i biegać w sercach słuchaczy”. Słowa poety stały się nośnikami mocy. Historia zna wiele przykładów tego rodzaju. Kiedy John Knox wygłaszał kazania w dniach Reformacji w Szkocji, mówiono, że głos tego jednego człowieka wlewał więcej odwagi w serca słuchaczy niż dziesięć tysięcy trąb brzmiących w ich uszach. Jego słowa dokonywały dzieł w ludziach. W dniach rewolucji francuskiej Rouget de Lisle napisał „Marsyliankę”, a słowa tej pieśni wysyłały ludzi do boju. Słowa dokonywały dzieł. Działo się tak w Anglii nawet w dniach drugiej wojny światowej, kiedy słowa premiera (Winstona Churchilla) nadawane przez radio popychały ludzi do czynu. Działo się tak w jeszcze większym stopniu na Wschodzie i dzieje się tak do dzisiaj, gdyż dla ludów Wschodu słowo nigdy nie jest samym tylko dźwiękiem, a raczej mocą dokonującą dzieł. Pewnego razu podróżował przez pustynię Wschodu sir George Adam Smith. Opowiadał, że spotkawszy grupę mahometan usłyszał z ich strony tradycyjne pozdrowienie: „Pokój niech będzie z tobą!” W tym momencie zorientowali się oni, że jego karawana składa się z chrześcijan, a nie z mahometan, i zaczęli usilnie prosić o zwrot tego błogosławieństwa, które wolno było przekazywać jedynie „wiernym”. Traktowano więc słowa jako czynniki działania, które można było wysłać i odebrać z powrotem. „Ostrożnie z ogniem!” – jest dobrą radą, ale „ostrożnie ze słowami!” dziesięć kroć bardziej – pisze poeta Will Carleton. Możemy więc zrozumieć, dlaczego dla ludów Wschodu słowo posiada niezależny byt, obdarzony mocą działania. 2. Stary Testament pełen jest tego pojęcia słowa obdarzonego mocą. Kiedy Izaak przez podstęp Jakuba udzielił mu błogosławieństwa zamiast Ezawowi, nie dało się już sprawić, aby unieważnić lub cofnąć raz wypowiedziane słowa (1 Mjż 27). Słowo Boże w akcji występuje najpełniej w historii stworzenia, w której wciąż na nowo czytamy: „I rzekł Bóg...” (1 Mjż 1,3.6.11) Słowo Boga jest mocą stwórczą. Myśl ta wciąż na nowo występuje w Starym Testamencie. „Słowem Pana uczynione zostały niebiosa” (Ps 33,6). „Posłał Słowo swoje, aby ich uleczyć” (Ps 107,20). „On posyła swój rozkaz na ziemię, szybko biegnie Słowo Jego...” (Ps 147,15), „Tak jest z moim Słowem, które wychodzi z moich ust: nie wraca do mnie puste, lecz wykonuje moją wolę i spełnia pomyślnie to, z czym je wysłałem” (Iz 55,11). „Czy moje Słowo nie jest jak ogień – mówi Pan – i jak młot, który kruszy skałę?” (Jr 23,29). „...który wszystko uczynił swoim Słowem i w Mądrości swojej uczynił człowieka...” (Mdr 9,1). Wszędzie w Starym Testamencie spotykamy to pojęcie twórczego, potężnego w działaniu słowa. Nawet słowo człowieka posiada siłę sprawczą, o ileż bardziej słowo Boga? 3. W życie narodu Izraelskiego weszło coś, co nadzwyczaj mocno podkreślało rozwinięcie tej idei Słowa Bożego. Oto już na kilkaset lat przed narodzeniem Chrystusa hebrajski stał się językiem zapomnianym. Wprawdzie Stary Testament napisany był w hebrajskim, ale Żydzi już tego języka nie znali. Znali go uczeni, ale nie zwyczajni ludzie, którzy posługiwali się pochodnym językiem od hebrajskiego, zwanym. aramejskim. Język aramejski ma się tak do hebrajskiego, jak obecny angielski do anglosaskiego. Stąd wynikła konieczność tłumaczenia Starego Testamentu na język zrozumiały dla ludu. Tłumaczenia te nazywano targumami i korzystano z nich w synagogach po przeczytaniu Pisma świętego najpierw w języku hebrajskim. A były to czasy, w których ludzie przejęci byli transcendencją Boga, czyli Jego niepojętością dla śmiertelnika. Na pierwszy plan wybijała się dalekość Boga i Jego „różność”. Tłumacze, autorzy targumów, bali się przypisywać Bogu ludzkie myśli, uczucia, działania i reakcje. Za wszelką cenę pragnęli uniknąć antropomorfizmu w mówieniu o Bogu. Tymczasem Stary Testament zazwyczaj mówi właśnie o Bogu na sposób ludzki. W tych wypadkach autorzy targumów zastępowali Słowem Bożym imię Boże. Sprawdźmy to na kilku przykładach: W 2 Mjż 19,17 czytamy, że „Mojżesz wyprowadził z obozu lud naprzeciw Boga, a oni ustawili się u stóp góry”. Twórcy targumu uznali to za zbytnie spoufalenie i napisali, że Mojżesz wyprowadził lud na spotkanie ze Słowem Bożym. Podobnie w 31,13 czytamy o sabacie, że „jest znakiem między Mną a wami po wszystkie pokolenia” – mówi Bóg. Wydało się to określenie zbyt ludzkie, za mało wzniosłe, napisali więc: „sabat jest znakiem pomiędzy Słowem moim a wami – mówi Bóg”. Natomiast w 5 Mjż 9,3 napisano, że Bóg jest ogniem pożerającym, co targum konsekwentnie przetłumaczył, że Słowo Boże jest ogniem trawiącym. W późniejszych czasach prorok Izajasz w 48,13 przedstawił wielki obraz stworzenia: „Przecież to moja ręka założyła ziemię i moja prawica rozpostarła niebiosa”. Ponieważ brzmiało to zbyt po ludzku dla targumowców, napisali oni: ,,Przez Słowo moje założyłem ziemię, a moc moja rozpostarła niebiosa.” Nawet tak przepiękny tekst z 5 Mjż 33,27 mówiący o „ramionach wiecznych” Boga zmieniono na „Bóg odwieczny jest ucieczką twoją a przez Słowo Jego świat został stworzony”. W tzw. Targumie Jonatana zwrot Słowo Boże występuje ponad trzysta dwadzieścia razy. W ten sposób określenie Słowo Boże stało się w społeczności żydowskiej jednym z najbardziej rozpowszechnionych zwrotów. Każdy pobożny Izraelita rozumiał je i rozpoznawał przez częste słuchanie ich w synagodze i czytanie w Piśmie świętym. Słowo Memra – czyli Słowo Boże brzmiało swojsko w uszach Izraelity. 4. Teraz musimy wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik w rozwoju pojęcia Słowa. Oto w greckim języku wyraz Logos oznacza Słowo, ale nie tylko to. Oznacza również Rozum. Więc w umyśle św. Jana i wszystkich wielkich myślicieli, posługujących się tym słowem były to zawsze obydwa te pojęcia razem wzięte, i ściśle zespolone. W literaturze żydowskiej istniał specjalny dział literatury mądrościowej, zajmującej się przekazywaniem sag i wypowiedzi mędrców. Zazwyczaj nie jest to treść filozoficzna, lub spekulatywna, a raczej praktyczna mądrość życiowa. W Starym Testamencie wielkim przykładem takiej literatury mądrościowej jest Księga Przysłów (Przypowieści). W niej właśnie znajdujemy urywki przypisujące tajemniczą, twórczą i życiodajną moc Mądrości (Sofia). W urywkach tych Mądrość jest uosobiona i opisana jako odwieczny czynnik i narzędzie współdziałające z Bogiem. Pierwszy z tych urywków wartych odnotowania, to Prz 3,13-26. Czytamy w nim: Jest drzewem życia dla tych, którzy się jej uchwycili, a ci, którzy się jej trzymają są uważani za szczęśliwych. Pan mądrością ugruntował ziemię i rozumem stworzył niebiosa. Dzięki Jego wiedzy wytrysnęły wody z otchłani, a z obłoków rosa spada kroplami (3,18-20). Mówiliśmy już, że Logos oznaczał zarówno Słowo, jak i Rozum, a także o tym, jak pojmowali Izraelici potężne i twórcze Słowo Boże. Obecnie zauważamy wyłanianie się drugiego znaczenia: Mądrość jest czynnikiem Bożym w oświeceniu i stworzeniu. A przecież Mądrość i Rozum są pojęciami bliskoznacznymi. Występują one w następnym z urywków: Prz 4,5-13, w którym czytamy: Nabywaj mądrości, nabywaj rozumu! Nie zapominaj słów moich ust. A więc tak jak Słowo, tak i Mądrość nazwane są światłem dla ludzi. Obydwa pojęcia zaczynają stapiać się w jedno, jak to widać w trzecim urywku Prz 8,1–9,2, z którego na szczególną uwagę zasługują słowa: Pan stworzył mnie jako pierwociny swojego stworzenia, na początku swych dzieł, z dawna. Przed wiekami byłam ustanowiona, od początków, przed powstaniem świata, gdy jeszcze nie było morza, zostałam zrodzona, gdy jeszcze nie było źródeł obfitujących w wody. Zanim góry były założone i powstały wzgórza, zostałam zrodzona, Gdy jeszcze nie uczynił ziemi i pól, i pierwszych brył gleby. Gdy budował niebiosa, byłam tam, gdy odmierzał krąg nad powierzchnią toni. Gdy w górze utwierdzał obłoki I wyprowadzał z toni potężne źródła, Gdy morzu wyznaczał granice, aby wody nie przekraczały Jego rozkazu; gdy kładł podwaliny ziemi ja byłam u jego boku mistrzynią, byłam Jego rozkoszą dzień w dzień igrając przed Nim cały czas. (8,22-30) Czytając taki urywek, co krok natrafiamy na znaczenia, które Jan przypisuje Słowu, Logosowi w pierwszym rozdziale Ewangelii Jana. Właśnie Mądrości przypisana jest odwieczna egzystencja, światłonośna funkcja, i moc stwórcza, które Jan przypisuje Słowu, Logosowi, utożsamianemu tu z Chrystusem. Rozwój pojęcia Mądrości nie osiągnął jeszcze swego szczytu w Księdze Przysłów. W czasach pomiędzy Starym a Nowym Testamentem nadal kwitła tego rodzaju twórczość, zwana Literaturą Mądrościową. Zawierała w sobie esencję mądrości, czerpała z doświadczeń mędrców, więc stawała się przewodnikiem życia. Dwie w szczególności większe księgi godne są pod tym względem uwagi, zawarte w niekanonicznych dodatkach do Pisma świętego (zwanych deuterokanonicznymi księgami przez kościół katolicki; nie zawierał ich kanon Izraelski za czasów Chrystusa): a) Pierwsza z nich to Mądrość Jezusa, syna Syracha, lub inaczej Eklezjastyk. I ona czyni wielki użytek z pojęcia twórczej, odwiecznej Mądrości Bożej: Piasek morski, krople deszczu i dni wieczności któż może policzyć? Wysokość nieba, szerokość ziemi, przepaść i mądrość któż potrafi zbadać? Jako pierwsza przed wszystkim stworzona została mądrość, rozum roztropności od wieków (1,2-10). Wyszłam z ust Najwyższego i niby mgła okryłam ziemię Zamieszkałam na wysokościach a tron mój na słupie z obłoku. Okrąg nieba sama obeszłam i przechadzałam się po głębi przepaści (24,3-5). Przed wiekami, na samym początku mnie stworzył i już nigdy istnieć nie przestanę (24,9). A więc znów widzimy Mądrość jako odwieczną, twórczą moc, która była u boku Boga w dniach stworzenia na początku czasów. b) Druga to Mądrość Salomona. Księga Eklezjastyka napisana była ok. 100 roku przed Chrystusem w Palestynie, ta natomiast Księga powstała niemal w tym samym czasie w Aleksandrii, w Egipcie. Właśnie w tej księdze znajdujemy najwspanialszy ze wszystkich obrazów Mądrości. Jest ona skarbem nieprzebranym; ci, którzy go zdobyli, przyjaźń sobie Bożą zjednali (7,14). Jest źródłem wszelkiego dobra (7,22-23). Jest tchnieniem mocy Bożej i przeczystym wpływem chwały Wszechmocnego (7,25). Mądrość wszystko może i wszystko odnawia (27). Ale autor tej Księgi nie tylko mówi o Mądrości. Porównuje on Mądrość ze Słowem. Dla niego obydwa pojęcia oznaczały to samo. W jednym zdaniu pisze o Mądrości Bożej i o Słowie Bożym w tym samym znaczeniu: O Boże przodków i Panie miłosierdzia, któryś wszystko uczynił swoim Słowem i w Mądrości swojej stworzyłeś człowieka... (9,1) O Słowie potrafi pisać nieomal tak, jak Jan Ewangelista: Gdy głęboka cisza zalegała wszystko, a noc w swoim biegu dosięgała połowy, wszechmocne Twe Słowo z nieba, z królewskiej stolicy, jak miecz ostry niosąc Twój nieodwołalny rozkaz, jak srogi wojownik runęło pośrodku zatraconej ziemi i stanąwszy, napełniło wszystko śmiercią: nieba sięgało i rozchodziło się po ziemi (18,14-16). A więc dla autora Księgi, Mądrość była Bożą odwieczną, twórczą, oświetlającą mocą. Mądrość była tym samym, co Słowo. To one były Boskimi czynnikami, agentami przy Stworzeniu i w przekazywaniu woli Bożej do umysłów i serc ludzi. A więc szukając sposobu „zareklamowania” chrześcijaństwa znalazł Ewangelista Jan w treści swojej wiary i w nauce przekazanej przez Ojców jego ludowi pojęcie Słowa, wyraz, który sam w sobie jest nie tylko dźwiękiem, ale dynamicznym środkiem, Słowem Bożym, przez które stworzył On świat, Słowo z targumów, wyrażające to samo pojęcie działania Boga, co Mądrość w literaturze mądrościowej, tj. odwiecznej, twórczej i oświecającej mocy Bożej. W rezultacie Jan Ewangelista zdaje się mówić: Jeśli chcecie zobaczyć Słowo Boga, twórczą moc Bożą, jeśli chcecie zobaczyć Słowo, które stworzyło świat i które udziela światła i życia każdemu człowiekowi, patrzcie na Jezusa! W Nim Słowo Boga zeszło w pośrodek was.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Tradycja grecka Ale na samym początku widzieliśmy, że nie na tym polegał problem dla św. Jana Ewangelisty, aby zaprezentować chrześcijaństwo światu żydowskiemu. Raczej zastanawiał się, jak ma przedstawić je światu greckiemu. Jak więc pojęcie Słowa ma się do myśli greckiej? Otóż okazało się, że było ono gotowe do użytku, jakby leżące pod ręką, oczekujące zastosowania. W greckiej myśli historia pojęcia Słowa sięga roku 560 przed Chr. i co ciekawe, wiąże się z tym samym Efezem, w którym napisano Czwartą Ewangelię. Żył tam wówczas jeden z greckich filozofów, Heraklit. To jemu zawdzięczamy słynne twierdzenie, że wszystko w świecie znajduje się w stałym ruchu, przepływie, „panta rei”. Z dnia na dzień, od chwili do chwili wszystko podlega zmianom. To on właśnie twierdził, że nie można dwa razy przekroczyć tej samej rzeki, gdyż za drugim razem to już nie jest ta sama woda, a więc inna rzeka. Dla Heraklita wszystko wokół znajdowało się w tym właśnie stanie nieustannej zmiany, przepływu. Jeśli tak, to dlaczego życie nie zamieniło się jeszcze w kompletny chaos? Jak można dopatrzyć się jakiegokolwiek sensu w świecie, w którym wszystko przemieszcza się i płynie? Odpowiedź, której udzielał Heraklit, brzmiała: Wszystkie te zmiany i przepływy nie odbywają się przypadkowo, lecz są uporządkowane i kontrolowane, kierowane. Przez cały czas stosują się one do określonych schematów, projektów, których autorem jest właśnie Logos, czyli Słowo, Umysł Boga. Dla Heraklita Logos, Słowo było zasadą porządku, na którym wspierał się byt wszechświata. Ale Heraklit szedł jeszcze dalej twierdząc, że porządek taki istnieje nie tylko w świecie fizycznym, ale również w świecie wydarzeń. Nic nie porusza się zupełnie bezcelowo; w życiu i jego wydarzeniach dopatrywał się celu, planu, wzoru, schematu. A co kieruje tymi wydarzeniami? Oczywiście, Logos, Słowo, Umysł Boga. Jednak Heraklit nie poprzestawał na tym, pytając: Co wewnątrz nas samych mówi nam o różnicy między dobrem a złem? Co sprawia, że zdolni jesteśmy do myślenia i rozsądzania? Że wybieramy to, co słuszne i rozpoznajemy prawdę, gdy spotykamy się z nią? Odpowiedź Heraklita jest ta sama: To Logos, Słowo sprawia, że człowiek ma rozum i poznanie prawdy, zdolność sądu i odróżniania tego, co słuszne od zła. Jest to Umysł Boży zamieszkujący w człowieku. A więc Heraklit utrzymywał, że w świecie natury i wydarzeń „wszystko przebiega według Logosu”, a także w poszczególnych ludziach „Logos jest sędzią prawdy”. Dla Heraklita Logos był Umysłem Boga rządzącym tym światem i każdym człowiekiem. Kiedy Grecy raz odkryli to pojęcie, nie chcieli się go wyzbyć, byli nim zafascynowani. Szczególnie przejęli się nim stoicy, którzy zawsze zdumiewali się nad porządkiem tego świata. Porządek zawsze wskazuje na rozum. Wszędzie tam, gdzie widzimy porządek; układ, założenie, projekt, czy wzór domyślamy się umysłu, który to wypracował i rządzi tym porządkiem. To właśnie stoicy zadawali pytania: „Co sprawia, że gwiazdy trzymają się swoich torów? Co powoduje przypływy i odpływy? Dlaczego dzień i noc następują po sobie w niezmiennym porządku? Co sprowadza pory roku o wyznaczonym czasie?” A odpowiedź, której udzielali, brzmiała: „To Logos, Słowo, Umysł Boga rządzi wszystkim. To on jest mocą nadającą sens światu, sprawiającą, że świat jest porządkiem, a nie chaosem, mocą, która zapoczątkowała świat i utrzymuje go w porządku. Logos wszystko przenika” – mawiali stoicy. Drugą postacią, na którą musimy zwracać uwagę, jest Żyd, Filon z Aleksandrii. Zadaniem swego życia uczynił on studiowanie mądrości dwóch światów: żydowskiego i greckiego. Nikt nie znał pism żydowskich tak, jak on; ani też żaden inny Żyd nie znał lepiej od niego wielkości myśli greckiej. I on znał i używał i wysoko cenił pojęcie Logosa, Słowa, Rozumu Bożego. Utrzymywał on, że Logos był najdawniejszą rzeczą na świecie, że był narzędziem, przez które Bóg stworzył świat. Że jest myślą Boga wyciśniętą we wszechświecie; rozprawiał o Logosie, przez który Bóg uczynił świat i wszystko, co na nim; o tym, że Bóg steruje Wszechświatem trzymając Logos jako kierownicę, przez którą o wszystkim decyduje. Filon mówił, że i umysł ludzki nosi pieczęć Logosu, że to właśnie Logos daje człowiekowi rozum, zdolność myślenia i poznawania. Mawiał, że Logos jest pośrednikiem pomiędzy światem, a Bogiem, pomiędzy narodzonym, a nie narodzonym, że jest kapłanem stawiającym duszę przed Bogiem. Tak więc w obrębie myśli greckiej wiedziano o Logosie wszystko; wiedziano, że jest mocą Bożą stwarzającą, prowadzącą i kierującą, mocą, która uczyniła Wszechświat i kieruje nim. Więc przychodząc do Greków mówił Jan: „Od wieków myślicie, piszecie i marzycie o Logosie, o tej mocy, która uczyniła świat i utrzymuje w nim porządek, przez którą człowiek otrzymuje zdolność myślenia i rozumowania, przez którą człowiek może kontaktować się z Bogiem. A właśnie Jezus jest Logosem, który zstąpił na ziemię. Słowo stało się ciałem”– mówił Jan, albo inaczej mówiąc: „Umysł Boga stał się osobą”. Żydzi i Grecy Prześledziliśmy, jak w obydwu omawianych środowiskach stopniowo torowało sobie drogę pojęcie Logosa, Słowa, Umysłu Bożego, Rozumu, który stworzył świat i nadaje mu znaczenie. Jan Ewangelista wybiera się do Żydów i Greków, aby im powiedzieć, że w Jezusie Chrystusie przyszedł na ziemię ten twórczy, oświecający, kierujący Umysł Boga. Przyszedł powiedzieć, że już dłużej ludzie nie muszą spekulować i przypuszczać. Wystarczy spojrzeć na Jezusa, aby poznać Umysł Boga.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
.....niech powyższy krótki komentarz - wstęp i pewien grunt - pozwoli Wam na nowo odczytać tekst Prologu Ewangelii Jana, na nowo zgłębić, odczuć Słowo, które chce mieszkać w Twoim sercu! ...dalej postaram się przybliżać po kolei każdy wiersz powyższego fragmentu ZAPRASZAM do dzielenia się SŁOWEM
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Kiedy czytam Ewangelię mam takie wrażenie, że znam ją..gdzieś sercem Pewne rzeczy są oczywiste też w rozumieniu inne bardziej zakryte, ale te "zakryte" jakby rozumiane sercem..dlatego nigdy nie starałam tłumaczyć sobie słownie każdego wersetu, ale sa takie ,które chętnie rozbieram na czynniki obraz Kiedy czytam ten powyższy fragment czuję, ze słowo Boże jest żywe i mam wrażenie że samo czytanie go z takim rozumieniem jakie mam już otwiera mi serce na pokój Boży obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Odwieczne Słowo (J 1,1-2) Początek Ewangelii wg św. Jana ma taką głębię znaczenia i jest tak ważny, że musimy przerabiać go wiersz po wierszu. Do Jana właśnie należy ta wielka myśl, że Jezus jest Bożym Słowem: twórczym, życiodajnym i niosącym światło, że jest mocą Bożą, która stworzyła świat i rozumem Boga, który go utrzymuje. Ono właśnie przyszło na ziemię w ludzkiej, cielesnej postaci. Tutaj, na samym początku Jan mówi o słowie trzy rzeczy, a oznacza to, że mówi te trzy rzeczy o Jezusie. 1. Słowo istniało już na początku wszechrzeczy. Autor wybiega myślą do samego początku Biblii: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię” (1 Mjż 1,1 (Rdz 1,1)). Stara się przez to powiedzieć, że Słowo nie należy do rzeczy stworzonych. Istniało ono już przed stworzeniem i nie jest częścią świata, który powstał w czasie; raczej należy do wieczności i było u Boga przed czasami, zanim świat powstał. Ta myśl św. Jana ma w teologii swą nazwę. Jej „techniczne” określenie brzmi: Preegzystencja Chrystusa. Z wielu powodów jest to nadzwyczaj trudna myśl, omal niemożliwa do zrozumienia. Jednak z drugiej strony jej znaczenie jest proste, praktyczne, o ogromnym znaczeniu. Jeśli Słowo było u Boga zanim rozpoczął się czas, jeśli jest częścią składową układu wieczności, to znaczy, że Bóg zawsze był taki, jak Jezus. Bywa tak, że skłonni jesteśmy myśleć o Bogu jako sprawiedliwym, świętym, surowym i odpłacającym, aż przyszedł Jezus i odmienił Jego święty gniew w miłość, zmieniając w ten sposób usposobienie Boga wobec człowieka. Ale niczego podobnego nie znajdziemy w Nowym Testamencie. Wręcz odwrotnie, cały Nowy Testament powtarza to, co w szczególności mówi nam niniejszy urywek, że Bóg był zawsze taki, jakim Go ukazał Jezus. Jezus otworzył nam okno czasu, abyśmy mogli ujrzeć odwieczną i niezmienną miłość Bożą. „Ale jeśli tak”, – powie ktoś, – „to jak zrozumieć niektóre opisy Starego Testamentu? Takie, które mówią o nakazach Bożych starcia z powierzchni ziemi niektórych miast, wraz ze zniszczeniem mężczyzn, kobiet i dzieci? Jak rozumieć niszczący gniew i zazdrość Bożą, o których nieraz czytamy w starych partiach Pism?” Odpowiadamy na to, że nie Bóg się zmienił w międzyczasie, ale człowiek. Ludzie doszli tylko do takiego stadium poznania Boga. Dziecko opanowuje jakiś przedmiot nauczania stopniowo, krok za krokiem, a nie od pełnej wiedzy. Musi zacząć od tego, co zdolne jest pojąć, a następnie pójść dalej. Zaczynając naukę algebry nie zajmie się od razu teorią dwumianów, lecz wyjdzie od najprostszych równań. Będzie przechodziło od jednego stopnia wiedzy do następnego, aż jego wiedza wzrośnie. Tak właśnie wyglądała sprawa pomiędzy Bogiem a człowiekiem. Ludzie zdolni byli do zrozumienia zaledwie cząstki Boga. Dopiero w przyjściu Jezusa ujrzeli w pełni i całkowicie jakim Bóg zawsze był. Pewna dziewczynka w odpowiedzi na okrutne sceny opisu biblijnego zawołała: „Ale Pan Bóg nie był jeszcze wtedy wierzącym chrześcijaninem!” To, co Jan pisze o Słowie, uprawnia do odpowiedzenia tej dziewczynce, że nie, że Bóg był zawsze „chrześcijaninem”. Ewangelista mówi nam, że Bóg był i zawsze będzie taki, jak Jezus. Tylko ludzie nie byli zdolni tego pojąć aż do chwili, kiedy Jezus przyszedł. 2. Święty Jan Ewangelista pisze, że Słowo było u Boga. Co ma przez to na myśli? Chyba to, że pomiędzy Słowem a Bogiem zawsze istniały najintymniejsze związki, ścisła więź. Wynika z tego, że nikt nie potrafi powiedzieć nam, jaki jest Bóg, jaka jest Jego wola względem nas, jaka jest Boża miłość, serce i umysł, tylko Jezus. Posłużmy się analogią z ludzkich układów. Chcąc poznać opinię jakiegoś człowieka o ważnej sprawie, a nie mogąc zwrócić się doń osobiście, nie będziemy indagowali dalekiego znajomego tej osoby, który znał przelotnie i krótko tego człowieka, lecz raczej zwrócimy się do kogoś, kto od dłuższego czasu zżyty jest bardzo blisko z nim i zna jego myśli i serce. Właśnie o czymś podobnym pisze tutaj Jan w odniesieniu do Jezusa, kiedy mówi, że zawsze był u Boga. Oznacza to, mówiąc ludzkim językiem, że Jezus jest tak bliski Boga, że Bóg nie ma przed Nim żadnych tajemnic, a z drugiej strony nie ma w całym Wszechświecie drugiej osoby, która mogłaby objawić nam, jaki jest Bóg i co czuje wobec nas. 3. Na koniec Ewangelista mówi, że to Słowo było Bogiem. Nie ulega wątpliwości, że jest to trudne dla nas do zrozumienia stwierdzenie, a głównie ze względu na właściwości języka greckiego, w którym pisał Jan Ewangelista. W języku tym rzeczowniki prawie zawsze występują wraz z rodzajnikiem określonym, nie tak, jak w naszym języku. Grek nigdy nie powie o Bogu theos, lecz zawsze ho theos. Jeśli natomiast używa rzeczownika bez rodzajnika, to przybiera on znaczenie zbliżone do przymiotnika, określające charakter lub przymioty osoby. A więc Jan nie pisze, że Słowo było ho theos, gdyż oznaczałoby to, że Słowo było identyczne z Bogiem. Natomiast pisząc, że Słowo było theos – bez rodzajnika określonego – stwierdza w rezultacie, że Słowo było, jakbyśmy powiedzieli, tego samego charakteru i tej samej jakości, co Bóg. Powtórzmy raz jeszcze, że pisząc a Bogiem było Słowo Jan nie chce powiedzieć, że Jezus był identyczny z Bogiem, lecz że był doskonale zgodny w myśleniu, w sercu, w istocie tak, że w Jezusie doskonale widzimy, jaki jest Bóg. Tak więc na sam początek Ewangelii Jana przypada stwierdzenie, że w Jezusie i tylko w Jezusie zawarte jest doskonałe objawienie dla ludzi, kim Bóg był i zawsze będzie, i jakie są Boże pragnienia i uczucia wobec ludzi.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Oo..taką analizę to można poczytać, dziekuję obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Stworzyciel wszystkich rzeczy (J 1, 3) Może wydawać się nam dziwne to, że Jan tak mocno podkreśla, w jaki sposób został stworzony świat i że tak zdecydowanie łączy Jezusa z dziełem stworzenia. Ale przypuszczalnie musiał tak postąpić w związku z pewnymi skłonnościami w myśleniu tamtych dni. Za dni Jana istniała pewna herezja, zwana gnostycyzmem. Wyróżniał się on intelektualnym i filozoficznym podejściem do chrześcijaństwa. Dla gnostyków proste wierzenia przeciętnego chrześcijanina były niewystarczające. Próbowali oni zbudować na podstawie chrześcijaństwa swój system filozoficzny. Nie mogli pogodzić się z obecnością grzechu, zła i smutku i cierpienia w świecie i w swoim systemie filozoficznym próbowali rozwiązać ten problem, wyjaśnić go. Według ich teorii dwie rzeczy istniały na początku: Bóg i materia. Materia była tworzywem, z którego świat został ukształtowany, ale posiadała skazy, była niedoskonała. Więc świat został utworzony z niedoskonałego materiału. Dziś powiedzieliby-śmy, że świat „miał nieudany start”, gdyż w samej istocie tworzywa zawarte były zalążki zła i zepsucia. Dalej, gnostycy twierdzili, że Bóg jest tak czystym duchem, że nie może dotykać materii w ogóle, a niedoskonałej materii w szczególności. Wynika z tego, że Bóg nie mógł dokonać bezpośredniego dzieła stworzenia. Według gnostyków Bóg musiał najpierw „wysnuć” z siebie serię emanacji, z których każda była bardziej oddalona od Boga i też coraz mniej wiedziała o Bogu. Aż wreszcie były już takie, które nie tylko były nieświadome Boga zupełnie, ale jeszcze wrogie wobec Niego. Dopiero jedna z takich końcowych emanacji – całkowicie wroga wobec Boga – mogła stworzyć świat, gdyż mogła dotykać „skażonej” materii. Bóg-Stworzyciel był dla gnostyków całkowicie oddzielony od prawdziwego Boga i całkowicie wrogo wobec Niego usposobiony. I właśnie tego Boga-Stworzyciela utożsamiali gnostycy z Bogiem Starego Testamentu i przeciwstawiali go Bogu – Ojcu Pana Jezusa Chrystusa. W czasach Jana Ewangelisty wierzenia tego rodzaju były bardzo rozpowszechnione. Ludzie wierzyli, że świat jest zły i że został stworzony przez złego boga. W przeciwieństwie do tych poglądów św. Jan kładzie podstawy pod dwie podstawowe prawdy chrześcijańskie. Prawdopodobnie rozpowszechnienie poglądów gnostycznych tłumaczy fakt częstego podkreślania związku Chrystusa ze stworzeniem świata na kartach Nowego Testamentu. W Kol 1,16 Apostoł Paweł pisze: „Ponieważ w Nim zostało stworzone wszystko, co jest na niebie i na ziemi... wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone”. W 1 Kor 8,6 pisze, że „dla nas istnieje tylko jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my także istniejemy”. Autor Listu do Hebrajczyków pisze: „Ostatnio... przemówił do nas przez Syna... przez którego także świat stworzył” (1,2). Wszyscy ci autorzy wraz z Janem stwierdzają dwie wielkie prawdy: 1. Chrześcijaństwo zawsze wierzyło w stworzenie z niczego. Nie wierzymy, aby przy stworzeniu świata Bóg zajmował się obcą i złą materią, ani w to, że świat zawierał w sobie zasadniczą wadę już przy stworzeniu, ani że wziął swój początek od Boga i czegoś jeszcze. Raczej przekonani jesteśmy, że za wszystkim co istnieje, stoi Bóg i tylko On. 2. Chrześcijaństwo zawsze wierzyło, że świat, w którym żyjemy, jest Bożym światem. Nie tylko, że Bóg nie jest tak oddalony od świata, aby się nim nie zajmować, ale wręcz odwrotnie, jest jak najściślej z nim związany. Gnostycy starali się obciążyć odpowiedzialnością za zło w świecie jego Stworzyciela. Chrześcijanie natomiast wierzą, że grzech człowieka jest tym, co w świecie sprawia zło. Ale nawet wówczas, kiedy grzech okaleczył świat i udaremnił osiągnięcie przezeń tego celu, do którego był przeznaczony, nie wolno nam odrzucać świata, lub nienawidzić go, gdyż w istocie jest on Bożym światem. Taka wiara nadaje poczucie wartości świata i odpowiedzialności za niego. Znana jest nowelka o dziewczynce mieszkającej w bocznej ulicy wielkiego miasta, którą zabrano na wieś na jeden dzień. Oglądając w zachwycie kwiaty dzwonków w lesie, zapytała: „Czy myślicie, że Bóg obrazi się, jeślibym zerwała kilka z tych kwiatów?”. To jest Boży świat i dlatego nic nie dzieje się bez Jego wiedzy. Wszystko tutaj powinno być używane ze świadomością, że należy do Boga. Chrześcijanin nie pomniejsza świata i nie spekuluje na temat jego stworzenia przez wrogiego i oddalonego boga. Raczej chwali świat pamiętając, że wszędzie stoi za nim Bóg i jest w nim teraz i zawsze. Wierzy, że Chrystus odnawiający świat był współpracownikiem Boga przy jego stworzeniu, a w dziele odkupienia Bóg stara się odzyskać to, co zawsze do Niego należało.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Życie i światło ( J 1, 4) Na początku wielkiego utworu muzycznego kompozytor często podaje tematy, które zamierza rozwinąć w całości dzieła. To samo czyni tutaj Ewangelista. Właśnie w czwartej Ewangelii światło i życie są dwoma wielkimi podstawowymi słowami, na których zbudowana jest Ewangelia. Są dwoma głównymi tematami, które Ewangelia zamierza rozwinąć i wyjaśnić. Rozpatrzmy je szczegółowo. Czwarta Ewangelia rozpoczyna się i kończy życiem. Tu, na samym początku czytamy; że w Jezusie było życie; na końcu zaś czytamy, że celem napisania Ewangelii przez Jana było: „abyście wierzyli, że Jezus jest Chrystusem, Synem Boga i abyście wierząc mieli żywot w Imieniu Jego” (20,31). Słowo to znajduje się nieustannie na ustach Jezusa. Jezus żali się, że ludzie nie chcą przyjść do Niego, aby mieli życie (5,40). Twierdził, że przyszedł po to, aby ludzie mieli życie i aby mieli je w obfitości (10,10). Mówił, że daje ludziom życie wieczne, że nie zginą na wieki, i że nikt nie wyrwie ich z ręki Jego (10,28). Głosił, że jest Drogą, Prawdą i Życiem (14,6). W Ewangelii tej słowo życie (zōē) występuje ponad trzydzieści pięć razy, a słowo żyć (zēn) więcej niż piętnaście razy. Czym dla Jana jest życie? 1. Całkiem po prostu życie jest odwrotnością zniszczenia, zagłady, potępienia i śmierci. Bóg posłał Syna swego, aby człowiek, który uwierzy nie zginął, ale miał życie wieczne (3,16). Człowiek, który słyszy i wierzy, ma życie wieczne i nie idzie na potępienie (5,24). Istnieje różnica pomiędzy zmartwychwstaniem życia i zmartwychwstaniem sądu (5,29). Ci, którym Jezus daje życie, nie zginą na wieki (10,28). Więc w Jezusie jest bezpieczeństwo tego życia i przyszłego. Dopóki więc nie uznajemy Jezusa za swojego Zbawiciela i nie osadzimy Go na tronie jako Króla, w ogóle nie można powiedzieć, że żyjemy. Kto bez Chrystusa żyje, prowadzi jakąś egzystencję, ale nie wie, czym jest życie. Jezus jest tym, który czyni życie wartym życia i z którym śmierć staje się tylko wstępem do pełniejszego życia. 2. Jednak Ewangelista Jan jest całkowicie pewny, że wprawdzie Jezus przynosi to życie, jednak jego źródłem i autorem, dawcą życia jest Bóg. Często też używa zwrotu żywy (żyjący) Bóg, jak zresztą całe Pismo święte. Jest wolą Ojca, który posłał Jezusa, aby każdy, kto widzi Jezusa i wierzy w Niego, miał życie (6,40). Jezus jest Dawcą Życia, ponieważ sam Ojciec położył na nim pieczęć uznania (6,27). Udziela życia wszystkim, których Bóg Mu dał (17,2). A więc Bóg stoi za tym darem, jak gdyby Bóg mówił: „Stworzyłem ludzi, aby mogli mieć prawdziwe życie. Przez swój grzech przestali jednak żyć, a prowadzą marną egzystencję. Posyłam im więc mego Syna, aby mogli poznać, czym jest prawdziwe życie”. 3. Pytamy jednak, czym jest to życie? Czwarta Ewangelia wciąż niestrudzenie powtarza zwrot: życie wieczne. Pełne znaczenie tego zwrotu będzie przedyskutowane później. Na razie zauważmy, że greckim słowem, które Jan Ewangelista używa jako wieczne jest aiōnios. Jasne jest, że czymkolwiek jest to życie wieczne, nie jest to tylko takie życie, które trwa wiecznie. Jakże często wieczna trwałość życia stałaby się po prostu przekleństwem dla człowieka, jak często pragnie uwolnić się od życia. Więc musi być coś więcej w życiu wiecznym, musi być jakość życia. Dopiero pewien rodzaj życia jest pożądany jako godny trwania. I tu leży klucz do zrozumienia przymiotnika wieczny – używa się go przecież w odniesieniu do Boga. W prawdziwym tego słowa znaczeniu tylko Bóg jest aiōnios, wieczny, stąd życie wieczne jest tym życiem, którym żyje sam Bóg. Tym, co Jezus ofiaruje nam od Boga jest Jego Boskie życie. Zapraszając ludzi, aby wkroczyli w życie wieczne, zaprasza ich do uczestniczenia w życiu samego Boga. 4. Ale w jaki sposób można wkroczyć w to życie? Osiągamy to przez uwierzenie w Jezusa Chrystusa. To słowo wierzyć (pisteuein) występuje w Czwartej Ewangelii ponad siedemdziesiąt razy: „Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne” (3,36 i 6,47). Bożą wolą jest, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne (6,40). Co rozumie św. Jan przez wierzenie? Ma na uwadze dwie rzeczy: a) Przeświadczenie, że Jezus jest rzeczywiście i prawdziwie Synem Bożym. Pod tym względem musimy powziąć decyzję. Jeśli bowiem Jezus jest tylko człowiekiem, nie ma żadnego powodu, dla którego mielibyśmy dawać Mu posłuch i bezwarunkowe posłuszeństwo, którego wymaga. Musimy przemyśleć sami dla siebie, kim był Jezus. Musimy Mu się przypatrzeć, poznać Go, studiować Go, przemyśleć Go, dopóki nie zostaniemy zmuszeni do wysnucia jedynego wniosku, że nie może On być kim innym, jak tylko Synem Bożym. b) Ale chodzi tu o coś więcej, niż umysłowe przeświadczenie. Wierzyć w Jezusa oznacza zaufać Jego słowu i liczyć na nie; znaczy traktować Jego polecenia jako absolutnie wiążące, bez żadnych zastrzeżeń wierzyć w prawdziwość tego, co On powiedział i postępować w przeświadczeniu, że nie możemy postąpić inaczej, jak oprzeć się na Jego słowie. Uwierzenie zawiera u św. Jana trzy kroki: Pierwszy – to, przekonanie umysłu, że Jezus jest Synem Bożym. Drugi – to ufność serca, że prawdą jest to, cokolwiek On mówi. Trzeci – to opieranie każdego działania w życiu na niewzruszonej pewności, że musimy liczyć na Słowo Jezusa. Czyniąc to przestajemy egzystować, a zaczynamy żyć. Zaczynamy rozumieć, że to jest Życie przez duże Ż. Drugim z wielkich haseł Janowych występujących tutaj jest słowo Światło. Ponad dwadzieścia razy występuje ono w Czwartej Ewangelii. Według Jana Jezus jest światłością dla ludzi. Zadaniem Jana Chrzciciela było wskazywanie ludziom tego światła, które było w Chrystusie. Dwukrotnie nazywa siebie Jezus światłością świata (8,12 i 9,5). Światło to może znaleźć się w człowieku tak, że ludzie stają się dziećmi światła (11,10 i 12,36). „Ja przyszedłem na świat, jako światło”, mówi Jezus (12,46). Czy potrafimy pojąć cokolwiek z pojęcia światła, które Jezus przynosi na świat? Stwierdzamy, że trzy sprawy wysuwają się na pierwszy plan: 1. To światło, które Jezus przynosi, zmusza chaos do ustąpienia, do ucieczki. W historii Stworzenia Bóg unosi się nad ciemnym, bezkształtnym chaosem i mówi: „Niech stanie się światłość!” (1 Mjż 1,3 (Rdz 1,3)). Nowo stworzone światło Boga przepędza pusty chaos, w który wpada. Tak właśnie Jezus był „Światłem, które świeci w ciemności” (1,5). Jezus jest tym Jedynym, który potrafi ustrzec życie przed popadnięciem w chaos. Pozostawieni sobie zdani jesteśmy na pastwę naszych namiętności, pożądań, obaw i strachów. Kiedy jednak Jezus wzejdzie nad życiem, przychodzi światło. Właśnie strach przed ciemnością jest chyba najstarszym w świecie. Życie jest ciemne, pełne bezimiennych odruchowych trwóg, zanim wejdzie w nie Jezus. Mamy opowiadanie o dziecku, które śpi w obcym domu. Gospodyni z grzeczności zostawia zapalone światło, gdy dziecko ma zasnąć. Ale chłopiec grzecznie odmawia tej łaski. „Myślałam, że będziesz się bał ciemności” – mówi zdumiona. „Nie” – odpowiada chłopiec – „Wie Pani, to jest Boża ciemność”. Z Jezusem noc staje się jasna, jak dzień. 2. Światło, które Jezus przynosi, jest światłem objawiającym. Przekleństwem ludzi jest właśnie to, że umiłowali bardziej ciemność niż światło, a robią tak, ponieważ ich uczynki są złe. Nienawidzą światła, bojąc się, że ich uczynki zostaną zganione (3,19-20). Światło, które Jezus przynosi ukazuje sprawy takimi, jakie one są, odziera je z charakteryzacji, przybrania, kryjówek i ukazuje nagie fakty, ich prawdziwy charakter i prawdziwe wartości. Już przedtem cynicy powiadali, że ludzie nienawidzą prawdy, gdyż jest ona światłem, które razi w oczy. W poemacie Caedmona zawarty jest niezwykły opis. Jest to opis Dnia Ostatecznego. W środku sceny stoi krzyż, a z krzyża promieniuje dziwne, krwawo-czerwone światło. Posiada ono taką tajemniczą własność, że ukazuje rzeczy takimi, jakimi są w istocie. Wszystkie otoczki, przybrania i otuliny zostają usunięte i wszystko stoi w bezlitosnej nagości swojej istoty. Właściwie, dopóki nie spojrzymy na siebie oczami Jezusa, nie wiemy nigdy, kim jesteśmy. Nie wiemy, czym jest nasze życie, dopóki nie spojrzymy na nie w świetle Jezusa. Często Jezus nakierowuje nas do Boga objawiając nas samym sobie. 3. Światło, które Jezus przynosi, jest światłem kierującym. Nie mając światła człowiek chodzi w ciemności i nie wie, dokąd idzie (12,36). Dopiero otrzymując to światło i wierząc mu, nie chodzi więcej w ciemności (12,46). Jednym ze znamiennych rysów Ewangelii jest liczba ludzi przybiegających do Jezusa z pytaniem: „Co mam czynić?”. Z chwilą, gdy Jezus wkracza w życie, kończy się czas przypuszczeń i wahań i wątpliwości, a ciemna ścieżka zostaje oświetlona. Wychodzi na jaw postanowienie drzemiące w otulinach ciemnej niepewności. Bez Jezusa jesteśmy bowiem podobni do ludzi wkraczających w ciemności na nieznaną ścieżkę. Dopiero z Nim ścieżka staje się jasna.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Miło się czyta, dziekuję obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Wroga ciemność (J 1, 5) Oto mamy przed sobą kolejne hasło Janowe słowo – ciemność (skotos, skotia). Występuje ono siedem razy w Ewangelii. Dla Ewangelisty Jana ciemność była taką samą rzeczywistością w świecie, co światło. 1. Ciemność jest wroga wobec światła. Światło świeci w ciemności, i jakkolwiek usiłowałaby je pochłonąć – nie potrafi. Człowiek, który grzeszy miłuje ciemność, a nienawidzi światła, ponieważ wyjawia ono zbyt wiele. Możliwie, że w umyśle Jana Ewangelisty tkwiło pewne pojęcie zapożyczone z ówczesnej myśli. Widzieliśmy, jak pragnął przedstawić i zalecić zwiastowanie Ewangelii ludziom wokół siebie. Wiemy też, jak wielki wpływ na myślenie wywierała wówczas religia Persów, zaroastrianizm. Według niej we wszechświecie czynne były dwie wrogie sobie potęgi: Bóg światła Aryman i bóg ciemności Ormuzd. W tej kosmicznej walce światła z ciemnością zaangażowany był cały wszechświat, a cokolwiek człowiek czyni jest opowiedzeniem się po jednej ze stron tej walki. Ludziom świadomym tej walki mówi Jan: „Jezus przychodzi do tego świata jako światłość. Ciemność usiłuje Go zniszczyć, usunąć, wyłączyć z życia, ale w Jezusie tkwi moc niepokonana. Ciemność może Go nienawidzić, ale nigdy nie dopnie swego celu, aby usunąć Jezusa”. Słusznie ktoś powiedział, że ciemność całego świata nie potrafi pochłonąć światła małego płomyka. Niezwyciężone światło pokona w końcu wrogą ciemność. Ewangelista jakby wołał: „Opowiedz się w tym odwiecznym konflikcie i opowiedz się po właściwej stronie.” 2. Ciemność reprezentuje naturalny klimat wszystkich, którzy nienawidzą światła (3,19-20). Każdy człowiek, który ma coś do ukrycia, nienawidzi światła, a miłuje ciemność, ale nie da się ukryć niczego przed Bogiem. Światło Boże przenika cienie i oświetla czające się tam zło całego świata. 3. W pewnych miejscach Pisma świętego ciemność oznacza niewiedzę, szczególnie niewiedzę zawinioną, złośliwą, odrzucającą światło Chrystusa. Jezus powiedział: „Ja jestem światłością świata; kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, ale będzie miał światłość żywota” (8,12). Do uczniów swoich powiedział, że jeszcze tylko przez krótki czas jest z nimi światło, powinni więc z niego korzystać i chodzić w nim, gdyż w przeciwnym razie nadejdzie ciemność, a człowiek chodzący w ciemności nie wie, dokąd idzie (12,35). Powiedział, że po to przyniósł światło, aby ludzie nie musieli pozostawać w ciemności (12,46). Bez Jezusa Chrystusa człowiek nie potrafi ani znaleźć, ani zobaczyć drogi. Zachowuje się jak z zawiązanymi oczami, lub wprost jak ślepiec. Życie bez Jezusa Chrystusa jest życiem straconym, jak wołał Goethe: „Światła, więcej światła!”. Jeden ze szkockich przywódców miał wołać do swych przyjaciół: „Zapalcie świece, abym widział, jak umierać!”. Jezus jest światłem wskazującym drogę człowiekowi i oświetlającym tę drogę krok po kroku. W niektórych przypadkach Ewangelista Jan używa słowa ciemność w znaczeniu symbolicznym, oznaczającym coś więcej niż dosłowna, ziemska noc. Opowiadając o cudzie, kiedy Jezus chodził po wodzie, wspomina, jak uczniowie wsiedli do łodzi bez Jezusa i przeprawiali się na drugą stronę jeziora. „Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł” – pisze w 6,17. Pod nieobecność Jezusa nie było niczego, oprócz zagrażających ciemności. Podobnie opisując poranek Zmartwychwstania, zanim jeszcze kochający Jezusa dowiedzieli się, że zmartwychwstał, rozpoczyna opowiadanie od słów: „Pierwszego dnia po szabacie, gdy jeszcze było ciemno, poszła Maria Magdalena do grobu...” (20,1). Żyła wówczas w świecie, z którego, jak sądziła, usunięto Jezusa, a taki świat był ciemny. W opowiadaniu o Ostatniej Wieczerzy opisuje, jak Judasz, wziąwszy swoją skibkę chleba wychodzi, aby załatwić zdradę Jezusa, a mówiąc to dodaje, jakby w strasznej symbolice: „a była noc” (13,20). To Judasz wchodził w noc życia zdradzając Jezusa. Życie bez Chrystusa jest dla Ewangelisty Jana życiem w ciemności. Ciemność oznacza życie bez Chrystusa, jest jego synonimem, a szczególnie takiego życia, które odwraca się tyłem do Chrystusa. Jeszcze jedna uwaga, zanim pójdziemy dalej: słowo „nie przemogła” w naszym tekście jest tłumaczeniem greckiego „katalambanein”. Występuje ono w trzech znaczeniach: a) Może oznaczać, że ciemność nigdy nie pojęła światła, nie zrozumiała go. W pewnym sensie człowiek świecki nie może po prostu zrozumieć ani Chrystusowych żądań, ani tego, co Chrystus mu daje. Wydaje mu się to czczym głupstwem. Człowiek nie potrafi zrozumieć Chrystusa, dopóki nie podda się Mu. b) Może oznaczać, że światło nie może zostać pokonane przez ciemność. Słowo „katalambanein” mogło mieć znaczenie wytrwałego ścigania aż do uchwycenia i przezwyciężenia ściganego. W takim wypadku zwrot nasz oznacza, że świat uczynił wszystko, co mógł, aby się pozbyć Jezusa, aż do ukrzyżowania Go, ale mimo to nie potrafił Go zniszczyć. Byłaby to aluzja do Chrystusa zwyciężającego, pomimo ukrzyżowania. c) Może oznaczać zgaszenie płomienia lub ognia, i to znaczenie wydaje się nam najbliższe. Ludzie uczynili wszystko, aby zaciemnić i wygasić światło Boże w Chrystusie, a jednak nie udało im się go zgasić. W każdym pokoleniu światło Chrystusa wciąż świeci, pomimo wielu ludzkich wysiłków, aby je zgasić.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną, nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia.''(św.Jana 8, 12) a więc warunek aby chodzić w świetle i mieć życie jest taki aby iść za Jezusem podobnie jak czynili to apostołowie. co oznacza iść za Jezusem ? Po czym ja katolik czy kapłan poznam że naprawdę kroczę za Jezusem? Czy Jezus dawał ''św.spokój'' wszystkim czy go raczej burzył aby po tym zburzeniu mógł w sercu się zrodzić prawdziwy pokój? czy umiem odpowiadać sobie na takie pytania? Czy szukam prawdy i przed nią nie uciekam ponieważ ona zburzyłaby we mnie ''św. spokój " oraz odkryłaby we mnie moją obłudę i fałsz , lecz wszystkim którzy przyjmą to słowo prawdy da ono moc aby stali się wolnymi dziećmi Bożymi. To mówi Jezus do swoich kapłanów - ''NAKAZAŁEM WAM WALCZYĆ O MOJE KRÓLESTWO, ABY ZAPANOWAŁ POKÓJ, A NIE WPROWADZAĆ SPOKÓJ I WYCISZAĆ TYCH KTÓRZY GO BURZĄ''
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Co to za dualizm - katolik czy kapłan? - błąd i nieprawda.... nierozumiem.... Nie dlatego jest Słowo, aby był święty spokój. I jest święty spokój, ale nie ma Słowa.... I wielka sprawa - kto idzie za Jezusem, nie chodzi w ciemności!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Tymczasem, zanim przejdziemy do kolejnych perykop, dalsze wersety pierwszego urywku Ewangelii. Mam prośbę do szanownych odwiedzających i czytających: proszę o świadectwa, dzielenie się Słowem, co Chrystus mi powiedział, z czym się do mnie zwrócił, własne przeżycie - to zawsze będzie budowało!!!!! Nie co powiedział mojej przyjaciółce i jak ona ma to odbierać, nie mojej żonie (mężowi), nie moim dzieciom - TYLKO mnie samemu (samej) - Każdy niech się postara i wysili na własne przeżycie, a wówczas odczuje bliskość Słowa i Ono zacznie bić rytmem z jego sercem, dawać radość i budować - tego życzę każdemu, kto otwiera Dobrą Nowinę.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Świadectwo na rzecz Jezusa Chrystusa (J 1, 6-9) Niezwykłym rysem czwartej Ewangelii jest fakt, że wszystkie wzmianki o Janie Chrzcicielu są ukierunkowane na pomniejszanie go. Wytłumaczenie tego może zawierać się w tym, że Jan był głosem prorockim, którego brakowało już czterysta lat, a teraz przejawił się właśnie w nim. Widocznie wielu ludzi tak było zafascynowanych prorokiem, że przyznawali mu wyższe miejsce, niż należało. Niektóre wskazówki świadczą nawet o istnieniu sekty (joanitów) wynoszącej Jana Chrzciciela na najwyższy piedestał. Echem tego mogą być zdania w Dz 19,3-4. Widzimy tam Apostoła Pawła w Efezie spotykającego grupę ludzi znających tylko chrzest Jana. Ewangelia św. Jana nie zamierza bynajmniej krytykować Jana Chrzciciela, ani pozbawiać go znaczenia. Raczej Jan Ewangelista wiedział o ludziach, którzy przyznawali Janowi Chrzcicielowi miejsce należne samemu Jezusowi. Nie zaniedbuje więc w całej Ewangelii podkreślać, że wprawdzie miejsce Jana Chrzciciela było wysokie w porządku rzeczy, ale jednak podporządkowane stanowisku Jezusa Chrystusa. W naszym tekście śpieszy zaznaczyć, że to nie Jan był światłością, że wystąpił tylko na świadectwo światłości (1,8). Widzimy tu samego Jana Chrzciciela zaprzeczającego, jakoby miał być Chrystusem, lub nawet tym wielkim prorokiem zapowiadanym przez Mojżesza (1,20). Kiedy Żydzi przyszli do Jana z doniesieniem, że Jezus rozpoczął swą działalność nauczyciela, oczekiwali, że Jan poczuje się tym dotknięty, urażony. Ale w czwartej Ewangelii widzimy Jana przeczącego, jakoby to on miał zajmować pierwsze miejsce. Raczej oświadcza, że musi się pomniejszać, natomiast Jezus ma rosnąć (3,25-30). Tekst nadmienia, że Jezus miał większe powodzenie w nawoływaniu ludzi, niż Jan (4,1). W innym miejscu wskazuje, że nawet sam lud stwierdzał o Janie, że nie dorównuje Jezusowi w dziełach (10,41). Gdzieś w kościele musiała być grupa ludzi przyznająca Janowi za wysoką pozycję. Ale sam Jan Chrzciciel nigdy nie popierał takich dążeń, a raczej od nich odwodził. Czwarta Ewangelia liczy się z tym i podejmuje kroki zapobiegawcze. Jeszcze dziś zdarza się, że ludzie bardziej podziwiają kaznodzieję niż Chrystusa, ich oczy przyciąga bardziej poseł, niż sam Król. Wprawdzie sam Chrzciciel w najmniejszym stopniu nie przyczynia się do tego, ale Jan Ewangelista chce zapobiec przesłanianiu Chrystusa przez kogokolwiek. Ważniejsze jest odkrycie w naszym urywku kolejnego hasła Czwartej Ewangelii, a jest nim słowo świadectwo. Czwarta Ewangelia stawia nas wobec szeregu świadectw na rzecz najwyższego, nadrzędnego miejsca Chrystusa. Występuje w niej osiem świadków wyjątkowej pozycji Jezusa Chrystusa: 1. Występuje świadectwo Ojca. Jezus mówi: „Sam Ojciec, który mnie posłał, ten o mnie świadczy” (5,37; 8,18). Co ma tutaj na myśli? Dwa fakty: Najpierw to, co Jego samego dotyczyło; bo w Jego sercu głos Boży przemawiał i nie pozostawiał wątpliwości na temat tego, kim był i na co został posłany. Jezus nie uważał, jakoby sam wybrał swoje dzieło. Jego wewnętrznym przekonaniem była świadomość, że to Bóg posłał Go na świat, aby żył dla ludzi i umarł dla nich. Następnie to, co dotyczyło ludzi. Kiedy człowiek spotyka Chrystusa, dochodzi do przeświadczenia, że jest to nikt inny, jak sam Syn Boży. Jak wyraził się ojciec Tyrell, świat nigdy nie potrafi uwolnić się od tego „dziwnego człowieka na krzyżu”. Ta wewnętrzna siła, która wciąż na nowo zwraca nasze oczy na Chrystusa, nawet wtedy, gdy chcielibyśmy zapomnieć o Nim, ten wewnętrzny głos, który nam podpowiada, że ten Jezus jest nie kimś innym, jak tylko Synem Bożym i Zbawicielem świata, jest świadectwem Boga we wnętrzu naszej duszy. 2. Występuje świadectwo samego Jezusa: „...i jestem Ja, który wydaję świadectwo o sobie” – mówi w 8,18. W innym miejscu mówi: „Nawet, jeżeli ja sam o sobie wydaję świadectwo, świadectwo jest prawdziwe (8,14). Jak mamy to rozumieć? Najlepszym świadectwem na rzecz Jezusa było to, kim Jezus był. Przecież Jezus mówił o sobie, że jest światłem życia, że jest życiem, prawdą, drogą, że jest Synem Bożym i że stanowi jedno z Ojcem, że jest Zbawicielem i Mistrzem dla wszystkich ludzi. Jeśliby Jego życie i charakter były inne, takie twierdzenia byłyby szokujące i bluźniercze. To, czym Jezus w sobie był, stanowi najlepsze świadectwo prawdziwości Jego twierdzeń o sobie. 3. Występuje świadectwo Jego dzieł. Jak mówił: „Dzieła, które Ojciec dał mi do wykonania, świadczą o mnie” (5,36), a w innym miejscu: „Czyny, których dokonuję w imię mojego Ojca, świadczą o mnie” (10,25). Kiedy do Apostoła Filipa mówi o swojej jedności z Ojcem, dodaje: „wierzcie przynajmniej ze względu na same dzieła” (14,11). Jego skarga na ludzi dotyczy prawdy, że widzieli oni Jego dzieła, a jednak nie uwierzyli Mu (15,24). Musimy jednak zauważyć, że mówiąc o dziełach Jezusa Jan nigdy nie ogranicza się do samych cudownych znaków, ale raczej ma na myśli całość życia Jezusa. Nie ma na myśli tylko szczytowych momentów Jego życia, ale każdą minutę dnia. Nikt nie potrafiłby dokonać potężnych dzieł Jezusa, gdyby nie stał bliżej Boga niż każdy inny człowiek, ale podobnie też nikt nie potrafiłby żyć takim życiem miłości, współczucia, przebaczenia i służby i pomagania na co dzień, gdyby nie był w Bogu, a Bóg w nim. Tak też nie przez dokonywanie cudów udowadniamy naszą przynależność do Chrystusa, lecz przez życie podobne Chrystusowi w każdej chwili codzienności. To właśnie w powszednich sprawach życia wykazujemy naszą przynależność do Niego. 4. Występuje świadectwo Pisma świętego. Jezus mówił: „Badajcie Pisma. Sądzicie, że znajdujecie w nich życie wieczne, a one właśnie świadczą o mnie” (5,39), a w innym miejscu: „Gdybyście wierzyli Mojżeszowi, i mnie byście uwierzyli, bo on pisał o mnie” (5,46). Kiedy Apostoł Filip opowiada Natanaelowi o swoim odkryciu, mówi: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz i Prorocy” (1,45). W ciągu całej historii Izraela ludzie oczekiwali dnia, w którym przyjdzie Boży Mesjasz. Opisywali swoje wyobrażenia o Nim, kreślili Jego wizerunek, a oto teraz wszystkie te marzenia, wizerunki i nadzieje zostały w pełni i ostatecznie zrealizowane. Przyszedł ten, którego oczekiwał świat. 5. Występuje świadectwo ostatniego z proroków, Jana Chrzciciela. „On przyszedł na świadectwo, aby zaświadczyć o światłości” (1,7-8). To właśnie Jan zaświadczył o Duchu Świętym zstępującym na Jezusa. Ten, w którym świadectwo proroków osiągnęło swą kulminację, wydaje świadectwo o tym Jezusie, na którego wszystkie proroctwa wskazywały. 6. Występuje świadectwo tych, którzy zetknęli się z Jezusem. Kobieta z Samarii składa świadectwo o wszechwiedzy i mocy Jezusa (4,39). Człowiek ślepy od urodzenia świadczy o Jego uzdrowieńczej mocy (9,25.38). Ludzie, na oczach których Jezus dokonywał cudów, świadczą o swoim zdumieniu wobec Jego czynów (12,17). Istnieje podanie na temat poszukiwania przez Sanhedryn świadków przeciwko Jezusowi na Jego procesie. Zjawia się tłum ludzi wołających: „Byłem trędowaty, On mnie oczyścił”. „Byłem ślepy, On otworzył mi oczy”. „Byłem głuchy, On przywrócił mi słuch”. A to były właśnie świadectwa, których Sanhedryn sobie nie życzył. Ale na przekór Sanhedrynom w każdym pokoleniu i w każdym wieku znajdzie się tłum takich ludzi, którzy gotowi będą złożyć świadectwo o tym, co Chrystus uczynił dla ich duszy. 7. Występuje świadectwo uczniów, a szczególnie autora samej Ewangelii. Tak brzmiało ostatnie polecenie dane uczniom przez Jezusa: „I wy świadczyć będziecie, bo byliście ze Mną od początku” (15,27). Sam autor Ewangelii jest osobistym świadkiem i gwarantem spraw, które relacjonuje. W scenie Ukrzyżowania pisze: „Zaświadczył to ten, który widział, a świadectwo jego jest prawdziwe” (19,35). Natomiast w ostatnim rozdziale Ewangelii pisze: „Ten właśnie uczeń daje świadectwo o tych sprawach i on je opisał” (21,24). Opowieść jego nie jest z drugiej ręki, nie jest spisaną pogłoską. Jego Ewangelia mówi o tym, co sam widział i przeżył. Najlepszym ze wszystkich świadectw jest to, które może powiedzieć: „Jest to prawda, bo sam to przeżyłem”. 8. Występuje świadectwo Ducha Świętego. „A kiedy Pocieszyciel przyjdzie... on Duch Prawdy... złoży świadectwo o Mnie” (15,26). W swoim Pierwszym Liście Jan pisze: „A Duch składa świadectwo, bo Duch jest Prawdą”. (1 J 5,6). Dla Izraelitów zadanie Ducha było podwójne. Najpierw przekazywanie ludziom prawdy Bożej, a następnie uzdolnienie ludzi do rozpoznania jej. Zarówno poznanie Jezusa, kim On jest, jak i zaufanie Mu w tym, co może dla nas uczynić, jest właśnie dziełem Ducha Świętego w naszych sercach. Święty Jan pisze swoją Ewangelię po to, aby złożyć ludziom nieodparte świadectwo, że Jezus Chrystus jest Bożym zamysłem w pełni objawionym ludziom.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Światło dla każdego człowieka ( J 1, 9) W tym zdaniu Ewangelista Jan używa znamiennego słowa na określenie Jezusa, nazywając Go prawdziwym światłem. W greckim występują dwa słowa o bardzo bliskim znaczeniu. Pierwsze z nich, to aletes, oznaczające, że coś jest prawdziwe w przeciwieństwie do fałszywego i tego słowa należało użyć na wyrażenie prawdziwości podanego twierdzenia. Drugim słowem jest aletinos. Oznacza ono prawdziwość w znaczeniu rzeczywistości, a w przeciwieństwie do urojenia. A więc Ewangelista Jan chce wyrazić, że Jezus jest rzeczywistym światłem, które przyszło, aby oświecić ludzi. Zanim przyszedł Jezus, były inne światła, za którymi ludzie szli. Niektóre były przebłyskami prawdy, niektóre były słabym odbiciem rzeczywistości, a niektóre błędnymi ognikami wyprowadzającymi ludzi w ciemność i porzucającymi ich tam. I wciąż jest tak samo. Wciąż na nowo powstają światła cząstkowe i światła fałszywe i wciąż znajdują naśladowców. Jedynym prawdziwym światłem jest Jezus, światłem rzeczywistym, zdolnym poprowadzić ludzi po ich drogach. Jan twierdzi, że Jezus przez swoje przyjście na świat przyniósł ludziom prawdziwe światło. Jego przyjście było jak snop światła, jak nadejście poranku. Pewien podróżnik opowiada, jak to stojąc na wzgórzu nad Zatoką Neapolitańską pogrążony był w tak gęstej ciemności, że nie można było absolutnie niczego dostrzec. Nagle błysnęło i w świetle błyskawicy wszystkie szczegóły w całej okolicy stały się widoczne. Tak właśnie było z przyjściem Jezusa na świat. 1. Jego przyjście rozproszyło cienie wątpliwości. Do czasu Jego przyjścia ludzie mogli jedynie snuć przypuszczenia na temat Boga, jak mówił jeden z wielkich Greków: „Trudno jest dociec prawdy o Bogu, a kiedy ją znajdziesz, okazuje się niemożliwe przekazać ją komuś w słowach”. Dla pogan Bóg przebywał albo w cieniach, których nikt nie potrafi przeniknąć, albo w światłości, do której nikt nie potrafi się zbliżyć. Dopiero kiedy Jezus przyszedł, ludzie mogli otwarcie zobaczyć, jaki jest Bóg. Rozwiały się cienie i mgły, skończyły się dni snucia i przypuszczeń, zabrakło miejsca na niewiedzę z wyboru. Nadeszło światło. 2. Jego przyjście rozproszyło cienie zwątpienia i rozpaczy. Jezus przyszedł do świata pogrążonego w rozpaczy. Jak pisał Seneka, „ludzie świadomi są swej bezsilności w sprawach koniecznych”. Pragnęli ręki, która sięgnąwszy w dół, mogłaby ich podnieść. „Nienawidzili swych grzechów, a nie potrafili uwolnić się z nich, ani ich porzucić”. Ludzie zwątpili, czy kiedykolwiek uda się im uczynić ten świat, albo siebie samych tym, czym wiedzieli, że powinni się stać. Dopiero wraz z Jezusem przyszła nowa siła napędowa do życia. Jezus bowiem przyszedł nie tylko z wiedzą., ale i z mocą. Nie tylko ukazać ludziom właściwą drogę, ale uzdolnić ich do pójścia tą drogą. Nie tylko pouczał ich, ale ofiarował im swoją obecność, przez którą stawało się osiągalne to, co było dotychczas niemożliwe. Ciemność pesymizmu i zwątpienia odeszła na zawsze. 3. Jego przyjście rozproszyło ciemności śmierci. Świat starożytny lękał się śmierci, a ludzkość zawsze żyła w cieniu strachu przed śmiercią. W najlepszym wypadku śmierć uważano za unicestwienie, a dusze ludzkie wzdrygały się przed nim. W najgorszym wypadku śmierć była torturą z ręki takich, lub innych bogów i dusze ludzkie były strwożone. Ale Jezus przez swoje przyjście, przez swoje życie i swoją śmierć oraz zmartwychwstanie wskazał, że śmierć jest drogą do życia w szerszym znaczeniu. Cienie śmierci zostały rozproszone. W utworze Stevensona występuje scena, w której kreśli sylwetkę młodzieńca, który cudem uniknął śmierci w pojedynku, z którego był pewny, że nie wyjdzie z życiem. Kiedy jednak odchodził wciąż żywy, jego serce śpiewało: „Przeminęła gorycz śmierci”. Właśnie dzięki Jezusowi na wieki oddalona została od ludzi gorycz śmierci. Ale więcej jeszcze, Jezus jest światłem oświecającym każdego człowieka, który przychodzi na świat. Wiemy, że świat starożytny był światem ekskluzywnym. Żydzi nienawidzili pogan, twierdząc, że ci zostali stworzeni tylko po to, aby było czym palić w piekle. Byli oczywiście osamotnieni prorocy wskazujący na powołanie Izraela, aby stał się światłem dla narodów (pogan), np. Iz 42,6 i 49,6 ale od tego powołania Izrael notorycznie się uchylał. Świat grecki natomiast nawet nie dopuszczał do siebie tej myśli, aby nauka, wiedza miała być udziałem wszystkich ludzi. Rzymski świat z kolei patrzył z góry na narody barbarzyńskie, podludzi, pozbawionych wszelkich praw. Natomiast Jezus przyszedł, aby stać się światłem dla każdego człowieka. Tylko Bóg, który jest Ojcem Pana naszego Jezusa Chrystusa, ma na tyle wielkie serce, aby przygarnąć cały świat.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
a bym takiej analizy nie zamieściła tu sama z siebie, Dziękuję i pozdrawiam obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Nierozpoznany (J 1, 10-11) Pisząc ten wiersz musiał być Ewangelista przejęty dwoma myślami: 1) Musiał myśleć o czasach, zanim Jezus przyszedł na świat w ciele. Jeszcze przed początkiem czasów, zanim świat został powołany do bytu, czynny był Boski Logos, Boskie Słowo. Na początku twórcze, dynamiczne Słowo Boga stworzyło świat i Ono było źródłem porządku w świecie i stworzyło człowieka istotą myślącą. Gdyby tylko ludzie chcieli Je rozpoznać, to zawsze Logos, Słowo było dostrzegalne i poznawalne we Wszechświecie. Jak mówi Westminsterskie Wyznanie Wiary: „Światła natury, dzieła stworzenia i opatrzności do tego stopnia przejawiają dobroć, mądrość i moc Bożą, że człowiek zostaje bez wymówki”. Dawno temu Apostoł Paweł powiedział, że widzialne rzeczy tego świata tak zostały przez Boga urządzone, aby kierować myśli ludzkie do spraw niewidzialnych, i to do tego stopnia, że wystarczy spojrzeć otwartymi oczami i rozumiejącym sercem na świat, aby nieuchronnie dojść do wniosku o jego Stworzycielu (Rz 1,19-20). Świat ten zawsze był takim, że prowadził ludzkie umysły do Boga, przy prawidłowych wnioskach. Teologia rozróżnia teologię naturalną od objawionej, przy czym objawiona zajmuje się prawdami, które przyszły do nas wprost od Boga w słowach proroków, na kartach Jego Słowa, a najpełniej w Jezusie Chrystusie. Naturalna teologia natomiast zajmuje się prawdami, które człowiek odkrywa władzami swojego umysłu obserwując świat, w którym żyje. Ale w jaki sposób można używając rozumu odkryć w otaczającym nas świecie Boże Słowo, Bożego Logosa, Boży Rozum, Boży Umysł? a) Patrząc wokół siebie. U podstaw myśli greckiej leżała zasada, że wszędzie tam, gdzie występuje porządek, musi działać umysł. A właśnie w otaczającym nas świecie dostrzegamy zdumiewający porządek. Planety trzymają się swych torów. Przypływy występują regularnie. Okresy siewu i żniw, lato i zima, dzień i noc występują w określonym porządku. Porządek w naturze jest oczywisty, tak samo oczywisty, jak umysł leżący u podłoża tego porządku. Umysł ten musi być większy od jakiegokolwiek ludzkiego umysłu, gdyż świadczą o tym osiągnięcia, niedostępne dla ludzkiego umysłu. Któż z ludzi potrafi zamienić dzień w noc, lub noc w dzień? Kto potrafi zbudować ziarenko, któreby miało w sobie siłę wzrostu? Kto potrafi skonstruować jakieś żyjątko? Umysł przejawiający się w naturze przewyższa niezmiernie ludzkie umysły. Jeśli więc występuje porządek w świecie, musi też być Umysł, a jeśli porządek ten zawiera elementy przekraczające zdolność ludzkiego umysłu, to ten Umysł, na który wskazuje natura, musi być daleko większy od ludzkiego umysłu – i w ten sposób dochodzimy do pojęcia Boga. Tak więc patrzenie na świat, jest spotkaniem twarzą w twarz z Bogiem, który stworzył świat. b) Patrząc w górę. Nic nie demonstruje wyraźniej porządku we Wszechświecie, jak ugwieżdżone niebo. Astronomowie twierdzą, że gwiazd jest tyle, co piasku na brzegu morza. A jednak panuje wśród nich porządek. Astronomowie potrafią co do minuty wyliczyć położenie planet w dowolnym czasie, podać z dokładnością sekund, kiedy wystąpi zaćmienie słońca i jak długo będzie trwało. Słusznie ktoś powiedział, że astronom nie może być ateistą. Spoglądając w górę, widzimy Boga. c) Patrząc w siebie. Skąd wzięliśmy władzę myślenia i rozumowania? Skąd wzięliśmy naszą znajomość dobra i zła? Skąd nawet najbardziej nieokiełznany człowiek, opanowany przez zło, w głębi swego serca wie, że postępuje źle? Dawno temu, filozof Kant wyznał, że dwie sprawy napełniają go niezmiennie podziwem: Ugwieżdżone niebo ponad nim i prawo moralne w nim. Ani nie daliśmy sami sobie życia, ani też rozumu, który wiódłby nas przez życie. Musiało to przyjść od jakiejś mocy poza nami. Skąd pochodzą żal, poczucie winy i wyrzuty sumienia? Dlaczego nie można równocześnie robić, co się nam podoba i mieć spokojne sumienie? Patrząc w siebie odkrywamy to, co Marek Aureliusz nazwał „bogiem w nas”, a Seneka „świętym duchem tkwiącym w naszych duszach”. W oderwaniu od Boga nikt nie potrafi sam siebie zrozumieć i wyjaśnić. d) Patrząc wstecz. Wielki historyk Froude powiedział, że cała historia jest demonstracją prawa moralnego w działaniu. Mocarstwa powstają i upadają, a historia poucza nas, że moralna degeneracja idzie ręka w rękę z upadkiem narodu. Jak mówił Bernard Shaw: „Żaden naród nie przeżył utraty swoich bogów”. Cała historia jest doświadczalnym stwierdzeniem istnienia Boga. Więc gdyby nawet Jezus Chrystus nigdy nie przyszedł na świat w postaci cielesnej, to i tak można było zawsze widzieć działające w świecie Boże Słowo, Bożego Logosa, Boży Rozum w działaniu. Ale niestety, chociaż to działanie zawsze było jawne, ludzie nigdy Go nie poznali. 2. Ostatecznie Boże twórcze i kierujące Słowo przyszło na ten świat w postaci człowieka, Jezusa. Ewangelista Jan pisze, że to Słowo przyszło do swojego domu, ale domownicy nie przyjęli Go. Co chce przez to powiedzieć? Po prostu ma na myśli fakt, że Słowo przekroczyło ten świat nie w Rzymie, czy Grecji, w Egipcie, lub w imperiach Wschodu, lecz przyszło w Palestynie. Palestyna była w szczególnym sensie Bożym krajem, a Izraelici byli szczególnym Bożym narodem. Ten kraj i ten naród należały do Boga w sposób inny, niż wszelki inny kraj lub naród. Widać to choćby z nazw, którymi Stary Testament określa je. Często Palestyna nazywana jest Ziemią Świętą (Zach 2,12; 2 Mach 1,7; Mądr. 12,3), nazywana jest Ziemią Pana, Jego Krajem (Oz 9,3; Jr 2,7; 16,18; 3 Mjż 25,23). Naród Izraelski nazwany jest Bożą szczególną własnością (2 Mjż 19,5; Ps 135,4), lub szczególnym narodem Bożym (5 Mjż 7,6), ludem nabytym, działem Pana (5 Mjż 14,2; 26,18; 32,9). A więc Jezus przyszedł na świat w kraju, który w szczególny sposób był Bożym krajem i do ludzi, którzy w szczególnym znaczeniu byli ludem Bożym. Przychodził więc do narodu, który powinien przyjąć Go z otwartymi ramionami, otworzyć szeroko bramy na Jego przyjęcie. Powinien być witany, jak wracający z długiej podróży gospodarz, więcej jeszcze – jak król przybywający do swojej dziedziny królewskiej. Tymczasem został odrzucony. Przyjęto Go z nienawiścią zamiast z uwielbieniem. Oto jest tragedia narodu, który był przygotowywany do podjęcia wielkiego zadania, a następnie uchylił się od tego zadania. Bywa przecież tak w życiu, że rodzice planują dla syna podjęcie jakiejś szczególnej roli, że planują w tym kierunku, oszczędzają i ponoszą ofiary, aby dać synowi, czy córce szanse w życiu – a kiedy ona przychodzi, ten, dla którego podjęto tak wiele poświęceń, odmawia skorzystania z okazji, czy możliwości i sprawia straszliwy zawód. Jest to tragedia, która właśnie wydarzyła się tutaj w odniesieniu do Boga. Oczywiście, byłoby błędem przypuszczać, że Bóg przygotowywał tylko naród izraelski. Bóg przygotowuje każdego w świecie do jakiegoś zadania, które dla niego przewidział. Pewien pisarz opowiada o dziewczynce, która nie chciała dotykać brudnych rzeczy. Zapytana o powód, powiedziała: „Oczekuję, że pewnego dnia w moim życiu przyjdzie coś wielkiego i wspaniałego i chcę być zawsze gotowa na to spotkanie”. Natomiast tragedią jest, jak wielu ludzi uchyla się od podjęcia zadania, które Bóg dla nich przewidział, albo wyrażając się inaczej, tak niewielu jest ludzi, którzy stają się tym, do czego zostali powołani. Może być tak przez odrętwienie, przez lenistwo, przez wstydliwość, lub tchórzostwo, może być przez brak dyscypliny, przez dogadzanie sobie, przez zajmowanie się sprawami drugorzędnymi i dobrymi, lecz nie najlepszymi. Świat pełen jest ludzi, którzy nigdy nie zrealizowali tkwiących w nich możliwości. Wcale nie musimy myśleć o przygotowanych dla nas przez Boga zadaniach w kategoriach jakichś wielkich osiągnięć, o których dowiedzieliby się wszyscy ludzie. Tym zadaniem może przecież być przygotowanie dziecka do życia, może być wypowiedzenie w odpowiednim czasie i krytycznym momencie tego słowa, które skłoni do podjęcia takiej, a nie innej decyzji, lub wywarcie tego wpływu, który powstrzyma kogoś od zrujnowania swego życia. Może nim być wykonanie jakiegoś drobnego zadania w nadzwyczajnie dobry sposób, a może być coś, co przez nasze ręce, głosy, lub umysły dotknie życia wielu ludzi. Pozostaje faktem, że Bóg przez wszystkie okoliczności życia przygotowuje nas do czegoś, jak również i to, że tak wielu ludzi uchyla się od tego zadania, kiedy przed nimi staje, a niektórzy nawet nie wiedzą, że je odrzucają. W tym prostym stwierdzeniu zawarty jest największy patos świata: „Przyszedł do swoich – a swoi Go nie przyjęli”. To właśnie zdarzyło się z Jezusem Chrystusem dawno temu, i wciąż zdarza się dzisiaj.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Dzieci Boże (J 1,12-13) Nie wszyscy odrzucili Jezusa, kiedy przyszedł. Niektórzy powitali Go i przyjęli z radością. Tym właśnie udzielił Jezus prawa, aby się stali dziećmi Boga. W pewnym sensie człowiek nie jest z natury dzieckiem Boga, a raczej musi się nim dopiero stać. Rozważmy to w ludzkich kategoriach, bo tylko takie rozumowanie jest nam dostępne. Są dwojakiego rodzaju synowie. Bywa syn, który przez cały czas tylko korzysta z domu. Przez całą młodość bierze wszystko, co tylko dom może mu oferować, nie dając niczego w zamian. Ojciec pracuje i poświęca się, aby dać mu w życiu szansę dojścia do czegoś, a on przyjmuje to, jako swoje prawo, nigdy nie szacując wartości tego, co bierze, ani nie podejmując najmniejszego wysiłku, aby na to zasłużyć, lub odpłacić za to. Opuszczając dom nie stara się utrzymywać z nim więzi. Wykorzystał dom do swoich celów, a teraz go już nie interesuje. Nie poczuwa się do żadnych zobowiązań ani długów. Oczywiście syn taki jest synem swego ojca, bo zawdzięcza życie swemu ojcu i zawdzięcza mu to, czym jest, ale nie istnieje między nim, a ojcem żadna więź miłości, zaufania i czułości. Ojciec wszystko oddał z miłości, ale syn nie odwzajemnił się niczym. Z drugiej jednak strony może być taki syn, który przez całe życie zdaje sobie sprawę z tego, co ojciec dla niego czynił i czyni. Nie omija żadnej okazji, aby okazać swą wdzięczność, próbując być takim synem, jakim chciałby go mieć ojciec. Z upływem lat staje się coraz bliższy swemu ojcu i zależność syna od ojca zamienia się stopniowo w zależność społeczności i przyjaźni. Nawet opuszczając dom, utrzymuje z nim więź i zawsze świadomy jest zobowiązań, których nigdy nie da się spłacić. W pierwszym przykładzie syn oddala się coraz bardziej od ojca, w drugim staje się mu coraz bliższy. Obydwaj pozostają synami, ale jakże różne to synostwa. Ten stał się synem w stopniu nieosiągalnym dla drugiego. Można to zilustrować jeszcze innym przykładem. Wobec pewnego profesora wymieniono nazwisko jednego młodzieńca, który podawał się za ucznia tegoż profesora. Ale profesor powiedział: „Możliwe, że uczęszczał na moje wykłady, ale nie należał do kręgu moich studentów”. Jest bowiem wielka różnica pomiędzy siadywaniem w ławce sali wykładowej jakiegoś uczonego, a należeniem do grona jego studentów. Może istnieć kontakt bez komunikacji, porozumienia, może istnieć zależność bez społeczności. Wszyscy ludzie są synami Boga w tym znaczeniu, że Bóg ich stworzył i podtrzymuje ich życie, ale tylko niektórzy stali się synami Boga w prawdziwej głębi i poufności prawdziwego odniesienia ojca do syna. Ewangelista Jan twierdzi że takiego prawdziwego synostwa można dostąpić jedynie przez Jezusa Chrystusa. Wyrażając się, że nie przychodzi ono przez krew, posługuje się Ewangelista Jan żydowskim sposobem myślenia, gdyż to Żydzi sądzili, że syn rodzi się z połączenia nasienia ojca z krwią matki. Owo synostwo nie wywodzi się z żadnego rodzaju ludzkich impulsów, pragnień, czy aktów woli człowieka, raczej pochodzi w całości od Boga. Nie możemy sami uczynić się dziećmi Boga, raczej możemy tylko wejść w zależność już przez Boga przygotowaną. Nikt nigdy nie zawarł przyjaźni z Bogiem z własnej woli i siły. Między tym, co ludzkie, a tym, co boskie istnieje wielka przepaść, więc tylko wtedy może człowiek wejść w układ przyjaźni z Bogiem, kiedy sam Bóg utoruje drogę. Posługując się ludzkim rozumowaniem, pospolity człowiek nie może zaofiarować przyjaźni królowi. Jeśliby taka przyjaźń w ogóle miała zaistnieć, to tylko z inicjatywy samego króla. Tak właśnie wygląda sprawa między nami a Bogiem. Z naszej woli, czy przez nasze osiągnięcia nie potrafimy nawiązać stosunków przyjaźni z Bogiem, gdyż jesteśmy tylko ludźmi, a Bóg jest Bogiem. Może to dojść do skutku tylko wówczas, gdy sam Bóg w swej całkowicie niezasłużonej przez nas Łasce schyla się w miłości, aby otworzyć drogę do siebie. Ale jest w tym miejsce i na ludzki pierwiastek, gdyż człowiek musi przyjąć to, co Bóg ofiaruje, tak jak w wypadku ziemskiego ojca, który ofiaruje synowi swą miłość, radę, przyjaźń, które syn może odrzucić i wybrać swoją własną drogę. Tak właśnie Bóg ofiaruje nam prawo stać się dziećmi Boga, ale my musimy skorzystać z tego prawa. Z prawa tego korzystamy uwierzywszy w Imię Jezusa Chrystusa. Ale co to oznacza? W żydowskiej myśli, w żydowskim języku istnieje dziwny dla nas sposób posługiwania się słowem i m i ę. Mianowicie wymawiając ten wyraz mają oni na myśli nie tyle nazwisko, czy przezwisko którym zwracamy się do człowieka, ile charakter, naturę tego człowieka objawioną w tym imieniu. Na przykład w Psalmie 9,11 autor śpiewa „Ufają Tobie wszyscy, którzy znają Twe Imię”. Nie ma autor na myśli ufności tych, którzy wiedzą, że Imię Boga brzmi Jahwe, lecz tych, którzy poznawszy charakter Boga, Jego naturę, gotowi są Mu zaufać we wszystkim. Podobnie w Psalmie 20,8 mówi autor: „Jedni w wozach bojowych, drudzy w koniach ufają ale nasza siła w Imieniu Boga naszego, Pana”. I tutaj trudno przypuścić, aby siła pochodziła z brzmienia imienia Jahwe. Raczej psalmista śpiewa, że pewni ludzie pokładają ufność w ludzkiej pomocy, ale my zaufamy Bogu, gdyż wiemy, kim On jest. Wierzyć w Imię Jezusa oznacza więc złożyć ufność w tym, czym Jezus jest. Jezus był wcieleniem dobroci, miłości, łagodności i służby. Centralnym tematem ewangelisty Jana jest nauka, że w Jezusie odkrywamy zamysł Boży względem człowieka, Jego podejście do człowieka. Wierząc w to, wierzymy równocześnie, że Bóg jest taki, jak Jezus, tak dobry i miłujący, jak On. A więc uwierzyć w Imię Jezusa, to uwierzyć, że Bóg jest takim, jak Jezus, bo tylko wtedy możemy, potrafimy zawierzyć siebie Bogu i stać się Jego Dzieckiem. Dopóki bowiem nie ujrzymy w Jezusie, jaki jest Bóg, nawet nie odważymy się pomyśleć o sobie jako zdolnych do stania się dziećmi Boga. Dopiero to, czym jest Jezus, otwiera nam możliwość stać się Dzieckiem Boga.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Pozdrawiam obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Słowo stało się ciałem (J 1, 14) Doszliśmy tu do zdania, dla którego Jan napisał swoją Czwartą Ewangelię. Rozmyślał i mówił o Słowie Bożym, o tym twórczym, potężnym słowie, które było czynnikiem i przyczyną sprawczą stworzenia, tym Słowie prowadzącym, kierującym i nadzorującym, wprowadzającym porządek, ład we Wszechświecie i w umyśle człowieka. Te pojęcia znane były zarówno Żydom, jak i Grekom. Ale teraz nagle mówi coś najbardziej niewiarygodnego i szokującego dla słuchaczy. Mówi po prostu, że to Słowo, które stworzyło świat, ten Rozum, który kieruje porządkiem świata, stało się człowiekiem, osobą ludzką, a my widzieliśmy Je na własne oczy. Do tego użyty w tekście wyraz grecki „widzieli”, „teastai”, występujący ponad dwadzieścia razy w Nowym Testamencie, zawsze oznacza fizyczne oglądanie wzrokiem. A więc nie ma tu mowy o jakiejś wizji duchowej oglądanej oczami duszy lub umysłu, lecz po prostu stwierdzenie, że to Słowo właśnie przyszło na ziemię w postaci człowieka i można było je oglądać ludzkimi oczami: „Jeśli chcesz wiedzieć, jak wygląda to stwórcze Słowo, ten Rozum kierujący światem, popatrz na Jezusa z Nazaretu”. I tu właśnie Ewangelista Jan rozchodzi się z myślą poprzedzającą jego Ewangelię, znaną w starożytności. Wnosi coś zupełnie nowego w grecki świat, do którego się zwraca. To właśnie Augustyn pisze o swoich przedchrześcijańskich dociekaniach, że pilnie studiował i czytał wielkich greckich filozofów i wiele innych dzieł, ale nigdzie nie znalazł myśli, że Słowo stało się ciałem. Dla Greków brzmiało to jak czysta niemożliwość, żaden Grek nie mógł pomyśleć o przybraniu ciała przez Boga, gdyż ciało było złe, było więzieniem duszy, grobowcem, w którym zamknięto ducha. Mędrzec Plutarch zaprzeczał nawet, aby Bóg mógł bezpośrednio kierować sprawami tego świata, a raczej musiał posługiwać się zastępcami, pełnomocnikami, czy wysłannikami, gdyż nic bardziej bluźnierczego nie mogło być, w jego pojęciu, od myśli, że Bóg wplątany jest w afery tego (brudnego) świata. Podobnie w pojęciu Filona z Aleksandrii było to niemożliwością: „Życie Boże nigdy do nas nie zeszło. Nie zniżyło się też do ograniczeń i potrzeb ciała”. Wielki stoik, cesarz Marek Aureliusz pogardzał ciałem w porównaniu z duchem, pisząc: „Dlatego pogardzaj ciałem – tą krwią, kośćmi i całym splotem nerwów, żył i tętnic... Kompozycja całego ciała podlega zepsuciu...”. Ten fakt więc, że Bóg mógł i chciał stać się osobą ludzką, że zechciał wkroczyć w to życie, które my pędzimy, że wieczność mogła objawić się w czasie, że Stwórca mógł ukazać się w stworzeniu w taki sposób, że ludzkie oczy mogły naprawdę Go oglądać – było czymś wstrząsająco nowym. Nic więc dziwnego, że w tę niesłychaną wieść trudno było uwierzyć nawet niektórym ludziom w kościele, bo Ewangelista Jan pisze, że słowo stało się sarks. Dokładnie tego samego słowa używał Apostoł Paweł na oznaczenie ciała, jako natury ludzkiej w całej jej słabości i podatności na grzech. Sam pomysł użycia tego słowa w odniesieniu do Słowa, do Boga był czymś, przed czym wzdrygał się ich umysł. Dlatego właśnie wyrośli w łonie Kościoła doketyści, od greckiego słowa dokein – wydawać się. Twierdzili oni, że Jezus był tylko zjawą, pozornym bytem, że Jego ciało w istocie nie było ciałem, lecz chodzącym duchem, jak zjawa. Dlatego w istocie nie mógł odczuwać głodu, zmęczenia, bólu i cierpienia będąc tylko duchem w pozornym ludzkim kształcie. Do tych ludzi bardziej bezpośrednio zwraca się Jan w swoim Pierwszym Liście: „Po tym poznajemy Ducha Bożego. Każdy duch, który wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele jest z Boga. Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta...” (1 J 4,2-3). Chociaż prawdą jest, że u podłoża tej herezji leżał pewien rodzaj mylnie pojętej czci, to jednak zrodziła się ona z obawy przed myślą, że Jezus mógł być rzeczywiście, w pełni i prawdziwie ludzki. Dla Jana był to duch zaprzeczający całości Ewangelii chrześcijańskiej. Nawet dzisiaj może się zdarzyć, że tak gorliwie uchwycimy się faktu, że Jezus był Bogiem, że zapominamy prawdy o tym, że był w pełni człowiekiem. W słowach tekstu: „A Słowo ciałem się stało”, jak nigdzie w całym Nowym Testamencie ogłoszona jest chwała pełnego człowieczeństwa Jezusa. W Jezusie widzimy stwórcze Słowo Boga, kierujący wszystkim Rozum Boga przybierające na siebie człowieczeństwo. W Jezusie widzimy Boga żyjącego takim życiem, jakim żyłby Bóg, będąc człowiekiem. Gdybyśmy niczego więcej nie mogli o Jezusie powiedzieć, pozostaje to jedno, że On pokazuje nam, jak Bóg przeżyłby nasze życie. Śmiało można powiedzieć, że jest to największy z pojedynczych wierszy Nowego Testamentu, nie żałujmy więc czasu dla wydobycia z niego w pełni jego bogactwa. Stwierdziliśmy już, że Ewangelista Jan używa pewnych wielkich słów, które opanowują jego myśl i umysł, i stają się tematami, wokół których osnuwa całość swego poselstwa. W naszym tekście występują jeszcze trzy takie słowa. 1. Pierwszym z nich jest słowo łaska. Niesie ono zawsze dwa podstawowe pojęcia w sobie: a) Czegoś całkowicie niezasłużonego, czego nigdy sami nie moglibyśmy zdobyć, osiągnąć, zasłużyć sobie, czy dojść do tego. Tak więc fakt, że Bóg przyszedł na ziemię, aby żyć i umrzeć za ludzi jest czymś, na co ludzkość nigdy nie zasłużyła. Jest to akt czystej miłości ze strony Boga. Słowo Łaska podkreśla równocześnie bezradną nędzę człowieka i bezgraniczną wielkoduszność miłości Bożej. b) Niesie w sobie pojęcie piękna, wdzięku. W nowożytnej grece wyraz ten oznacza urodę. W Jezusie widzimy, jeśli tak można powiedzieć, urodę i wdzięk Boga. Ludzie często myśleli o Bogu w kategoriach majestatu, mocy i sądu, myśleli o mocy Boga, zdolnej zetrzeć na proch wszelki sprzeciw i poskromić każdy bunt. Jednak w Jezusie ludzie spotykają czysty urok miłości Bożej. 2. Drugim słowem jest prawda. Słowo to stanowi wraz z kilkoma innymi dominującą nutę Czwartej Ewangelii. Wciąż napotykamy je na jej kartach. Zechciejmy pokrótce i sumarycznie zebrać wszystko, co Ewangelista Jan ma do powiedzenia na temat Jezusa i prawdy. a) Jezus jest wcieleniem prawdy. Mówił: „Ja jestem prawdą” (14,6). Chcąc zobaczyć prawdę, wystarczy spojrzeć na Jezusa. I w tym zawiera się coś nadzwyczaj cennego dla każdego prostego umysłu i prostych dusz. Niewiele jest ludzi zdolnych do pojmowania abstrakcyjnych idei. Większość myśli obrazowo raczej, niż abstrakcyjnie. Na przykład na temat definicji piękna moglibyśmy myśleć i dyskutować latami i nie zbliżyć się do celu. Ale wystarczy wskazać na piękną osobę i powiedzieć: „Oto jest piękno!” – i sprawa staje się od razu jasna. Od samego początku, gdy tylko ludzie zaczęli myśleć o Bogu, próbowali zdefiniować, kim i czym jest Bóg, ale ich nieporadne umysły nie zbliżyły się do osiągnięcia definicji. Ale wystarczy zaprzestać rozumowania i spojrzeć na Jezusa Chrystusa, aby móc od razu powiedzieć: „Oto jakim jest Bóg!” Bo Jezus nie przyszedł mówić ludziom o Bogu, On przyszedł ukazać ludziom, jakim jest Bóg, aby nawet najprostszy umysł mógł poznać Boga z równą poufałością, co umysł największego filozofa. b) Jezus jest przekazicielem prawdy. Zapewnił swoich uczniów, że jeśli wytrwają w Nim, poznają prawdę (8,31). Do Piłata powiedział, że złożenie świadectwa prawdzie było celem Jego przyjścia na świat (18,37). Ludzie chętnie śpieszą do nauczyciela, czy kaznodziei, który naprawdę potrafi pokierować nimi w sprawach zawikłanych interesów w życiu i myśleniu. Jezus jest jedynym, który potrafi rozjaśnić zaciemnione sprawy, wskazać właściwą drogę na rozdrożach życia, który zaskoczonych nagłą potrzebą decyzji uzdolni do właściwego wyboru, który powie nam, w co mamy wierzyć w rozgwarze wielu głosów, które domagają się naszego poparcia, komu i czemu uwierzyć. c) Chociaż Jezus opuścił tę ziemię w ciele, pozostawił nam swojego Ducha, który oznajmia prawdę i wprowadza nas w prawdę. Jego Duch jest Duchem Prawdy (14,7; 15,26; 16,13). Jezus nie pozostawił nas z księgą instrukcji i zespołem nauk tylko. Aby wiedzieć, co mamy czynić, nie potrzebujemy mozolnie przebijać się przez niezrozumiały tekst jakiegoś podręcznika. Dziś jeszcze wierzący może zapytać Jego, co ma czynić, gdyż Jego Duch towarzyszy mu na każdym kroku. d) Prawda jest tym, co nas wyswobadza (8,32). Każda prawda zawiera wyzwalający pierwiastek. Często dziecko dochodzi do dziwacznych pojęć i skojarzeń na jakiś temat, jeśli jest pozostawione samemu sobie. Często pozostaje w strachu, boi się. A kiedy powie mu się prawdę, uwalnia się od swoich strachów. Jeśli jakiś człowiek obawia się, że jest chory i wybierze się do lekarza, to nawet jeśli diagnoza jest niekorzystna, przynajmniej uwalnia się od złych domysłów, które go prześladują. Prawda, którą Jezus przynosi, uwalnia nas od naszego zabłąkania od Boga, uwalnia nas od zniechęcenia życiem, uwalnia nas od naszych własnych strachów, słabości i porażek. Jezus Chrystus jest bowiem największym uwolnicielem na ziemi. e) Prawdę można obrazić, nie przyjąć jej. Ludzie starali się zabić Jezusa za to, że mówił im prawdę (8,40). Prawda może potępić człowieka, może ukazać mu, do jakiego stopnia jest zły. Jak mawiali cynicy, „prawda może być podobna do działania światła na chore oczy”. Mawiali też, że nauczyciel, który nikogo nie wyprowadził z równowagi, nie osiągnął nigdy dobrych wyników. Ale to jedno jest pewne: Ludzie mogą zamykać na prawdę uszy, mogą zabić człowieka, który mówi im prawdę, ale prawda pozostanie. Nikomu nie udało się zniszczyć prawdy przez odmowę słuchania jej głosu, a w końcu prawda go dosięgnie. f) W prawdę można nie uwierzyć (8,45). Dwa są powody, dla których ludzie nie wierzą prawdzie. Albo wydaje się im zbyt dobra, aby mogła być prawdziwa, albo tak są przywiązani do swoich pół-prawd, że nie chcą się ich wyrzec. Najczęściej pół-prawdy właśnie są najgorszymi wrogami prawdy. g) Prawda nie ogranicza się do abstrakcji, jest czymś, co trzeba wykonać (3,21). Prawdę trzeba poznać umysłem, przyjąć sercem i odtworzyć czynnie w życiu. Jest to jeden z tych wierszy Pisma świętego, którego prawdy nie potrafią wyczerpać nawet studia całego życia. Spójrzmy więc jeszcze raz nań. Po omówieniu dwóch wielkich zawartych w nim słów zajmijmy się teraz trzecim słowem: Chwałą. Ewangelista Jan bardzo często używa tego słowa w odniesieniu do Jezusa Chrystusa. Najpierw zbadajmy, co mówi on o chwale Chrystusa, a później postarajmy się zrozumieć, co chce przez to powiedzieć. 1. Życie Jezusa Chrystusa było przejawem chwały. Kiedy dokonał cudu przemiany wody w wino w Kanie Galilejskiej, Jan pisze, że w ten sposób objawił swoją chwałę (2,11). Patrzenie na Jezusa i przeżywanie Jego mocy i miłości było wkroczeniem w nowy przejaw chwały. 2. Chwała, którą przejawiał, jest chwałą Boga. Nie przyjmował chwały od ludzi (5,41). Nie szukał chwały swojej, ale Tego, który Go posłał (7,18). To Ojciec otacza Go chwałą (8,50-54). Marta przy wskrzeszeniu Łazarza ma ujrzeć chwałę Bożą (11,4), a samo wskrzeszenie ma być na chwałę Bożą, aby i Syn został otoczony przez to chwałą (11,4). Chwała więc, która spoczywała na Jezusie, która zawisła wokół Niego, która przezierała przez Niego i która w Nim działała, była chwałą Boga. 3. A jednak była to Jego chwała. W modlitwie końcowej prosi Jezus, aby Bóg uwielbił Go tą chwałą, którą miał przed założeniem świata (17,5). Nie promieniował zapożyczonym światłem. Chwała, którą przejawiał, była Jego chwałą, i to w pełni zasłużoną. 4. Tę swoją chwałę Jezus przekazał swoim uczniom (17,22). Jak gdyby uczestniczyli w Jego chwale tak, jak On uczestniczył w chwale Boga. Dlatego słusznie można powiedzieć, że przyjście Jezusa jest przyjściem chwały Bożej między ludzi. Aby zrozumieć to wszystko, musimy zwrócić się do Starego Testamentu. Dla Izraelitów nadzwyczaj cennym było pojęcie Szekinah. Słowo to oznacza to, co zamieszkuje i było używane na określenie widzialnej obecności Boga między ludźmi. Stary Testament często wspomina o wypadkach, kiedy chwała Boga ukazywała się ludowi widzialnie. Na pustyni, zanim zesłana została manna, synowie Izraela „zwrócili się ku pustyni, a oto ukazała się chwała Pańska w obłoku” (2 Mjż 16,10). Podobnie przed nadaniem Zakonu Przykazań „chwała Pana zamieszkała na górze Synaj” (2 Mjż 24,16), a także po wzniesieniu i wyposażeniu Przybytku „obłok zakrył Namiot Zgromadzenia, a chwała Pana napełniła przybytek” (2 Mjż 40,34). Powtórzyło się to przy poświęceniu Świątyni Salomona, kiedy to nawet kapłani nie mogli tam ustać z powodu tego obłoku, aby pełnić swoją służbę, gdyż chwała Pańska napełniła świątynię Pańską” (1 Krl 8,11). W swojej wizji, jaką miał Prorok Izajasz w świątyni, słyszał on śpiew chórów anielskich, że „pełna jest wszystka ziemia chwały Jego” (Iz 6,3). Podobnie prorok Ezechiel w swoim zachwyceniu widział „blask tego, co pojawiło się jako chwała Pana” (Ez 1,28). Widzimy więc, że w Starym Testamencie chwała Pana ukazywała się w czasach szczególnej bliskości Boga. Chwała Pana oznacza więc po prostu obecność Bożą. Ewangelista Jan posługuje się w tym tekście bardzo przystępną ilustracją, mianowicie ojca udzielającego najstarszemu synowi swej własnej czci i władzy. Następca tronu, potomek królewski, najstarszy z synów królewskich wyposażony jest w pełnię królewskiej chwały swojego ojca. Tak właśnie miała się sprawa z Jezusem. Kiedy przyszedł na ziemię, ludzie dostrzegli w Nim wspaniałość Boga, a u podłoża tej wspaniałości leżała miłość. Kiedy Jezus przyszedł na ziemię, ludzie ujrzeli cudowność Boga, a tym cudem była miłość. Kiedy Jezus przyszedł, Boża chwała i Boża miłość stały się tym samym. Chwała Boga nie jest chwałą despotycznego władcy Wschodu, tyrana, lecz majestatem miłości, przed którym padamy na twarz nie w panicznym strachu, lecz nie posiadając się z podziwu i uwielbienia.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Niewyczerpana pełnia (J 1,15-17) Już poprzednio wspominaliśmy o tym, że Czwarta Ewangelia pisana była w okolicznościach sprawiających, że określenie miejsca Jana Chrzciciela w umysłach współczesnych Ewangeliście ludzi musiało zostać skorygowane w tym sensie, aby nie było ono przesadne. Niniejszy urywek rozpoczyna autor wypowiedzią Jana Chrzciciela przyznającą Jezusowi pierwsze i jedyne miejsce. Mówi on o Jezusie: „Ten, który za mną idzie, był przede mną, bo pierwej był, niż ja”, a może mieć przez to na myśli więcej, niż jedną rzecz. a) Jezus był przecież sześć miesięcy młodszy od Jana, więc powiedzenie to może mieć taki sens, że „młodszy ode mnie przerósł mnie”. b) Mógł Jan chcieć powiedzieć, że wcześniej znalazł się od Jezusa na polu pracy i że przed Nim stał się ośrodkiem zainteresowania: „Wcześniej przyłożyłem rękę do pługa, niż On, ale wszystko, co uczyniłem było przygotowaniem drogi na Jego przyjście. Byłem tylko przednią strażą nadchodzącej armii, heroldem ogłaszającym Jego nadejście”. c) Ale możliwe też, że Jan Chrzciciel ma na myśli jeszcze głębsze sprawy, może tutaj myśleć w kategoriach wieczności, wspominając, że Jezus jest tym właśnie, który istniał przed założeniem świata i przed Jego obliczem żadna postać ludzka nie zasługuje na uwagę, czy wyróżnienie. Mógł też Jan świadczyć na korzyść wszystkich tych trzech aspektów. To nie Jan Chrzciciel przesadzał na temat ważności swojej roli, czynili ten błąd jego naśladowcy. W opinii Jana Chrzciciela najwyższe miejsce należy się Jezusowi Chrystusowi. Zauważmy teraz trzy ważne stwierdzenia naszego urywka na temat Jezusa: 1. Z Jego pełni my wszyscy wzięliśmy. Słowo pełnia, greckie pleroma jest wielkim słowem i oznacza sumę wszystkiego, co jest w Bogu. Często używa tego słowa Apostoł Paweł. W Kol 1,19 stwierdza, że w Chrystusie zamieszkała cała pleroma. Dalej, w 2,9, że w Chrystusie mieszka cała pleroma bóstwa cieleśnie, przez co rozumie całość mądrości, mocy i miłości Bożej. Dlatego właśnie Jezus jest niewyczerpany. Ludzie mogą przychodzić do Niego z każdą potrzebą i otrzymać jej zaspokojenie. Każdy ideał znajdzie w Nim swoje spełnienie. Człowiek zakochany w pięknie znajdzie w Nim najwyższe piękno. Człowiek, którego pasją życiową jest poszukiwanie wiedzy, znajdzie w Nim pełnię objawienia. Człowiek potrzebujący odwagi znajdzie w Nim wzór i tajemnicę męstwa. Człowiek, który nie potrafi uporać się z życiem znajdzie w Nim mistrza życia i siłę do życia. W Jezusie człowiek świadomy swych grzechów znajdzie odpuszczenie grzechów i moc do dobrego życia. W Jezusie pleroma, pełnia Boża, wszystko, czym jest Bóg, to, co Westcott nazywa „źródłem Boskiego życia”, staje się dostępne dla człowieka. 2. Od Niego otrzymaliśmy łaskę za łaską. Biorąc dosłownie tekst grecki czytamy łaskę zamiast łaski, ale cóż może to dziwne wyrażenie oznaczać? a) Może oznaczać, że w Chrystusie odkryliśmy jeden cud prowadzący do następnego cudu. Kiedy jeden ze starożytnych misjonarzy przybył do króla Piktów, ten zapytał go, czego może oczekiwać w zamian za stanie się chrześcijaninem? Misjonarz odpowiedział: Spotkasz się z jednym cudem za drugim, a każdy z nich będzie prawdziwy. Czasami podróżując jakąś uroczą drogą widzimy, jak otwierają się przed nami widoki jeden za drugim, jeden piękniejszy od drugiego. Za każdym razem jesteśmy pewni, że już nic piękniejszego nie da się zobaczyć, ale za następnym zakrętem otwiera się, przed nami jeszcze wspanialszy widok. Podobnie człowiek rozpoczynający studia jakiegoś wielkiego przedmiotu, muzyki, poezji, czy malarstwa, nigdy nie dojdzie do końca swych studiów. Wciąż na nowo oczekują go nowe przeżycia piękna. Tak właśnie ma się sprawa z Chrystusem. Im bardziej Go poznajemy, tym staje się cudowniejszy. Im dłużej z Nim żyjemy, tym więcej odkrywamy miłości i czułości. Im więcej myślimy o Nim, tym szersze horyzonty prawdy odkrywają się przed nami. Możliwe, że przytoczonym tu zwrotem Jan pragnie wyrazić nieograniczoność Chrystusa. Może w ten sposób mówi właśnie, że człowiek żyjący w towarzystwie Jezusa znajdzie codziennie nowe cuda wschodzące nad jego duszą, oświecające jego umysł i przywiązujące jego serce. b) Możliwe też, że należy brać słowa tekstu całkowicie dosłownie. W Chrystusie rzeczywiście znajdujemy łaskę zamiast łaski. Różne wieki i różne sytuacje życia wymagają różnego rodzaju łaski. Innej łaski potrzebujemy w dniach prosperity, a innej w dniach przeciwności. Innej w słonecznych dniach młodości, a innej w ocienionych latach schyłku życia. Kościół potrzebuje innej łaski w dniach prześladowań, a innej w dniach uznania. Innej łaski potrzebujemy czując, że osiągamy szczytową formę, a innej leżąc na dnie rozpaczy. Innej łaski potrzebujemy do znoszenia swoich własnych ciężarów, a innej do noszenia ciężaru drugich ludzi. Innej łaski potrzebujemy będąc pewnymi swego, innej, gdy już nic w świecie nie wydaje się nam pewne. Łaska Boga nigdy nie jest czymś statycznym, ale wciąż dynamiczną rzeczywistością. Nigdy nie zawodzi w zetknięciu z rzeczywistością taką, jaką ona jest. Kiedy w życie wtargnie nowa potrzeba, razem z nią przychodzi nowa łaska. Przez całe życie otrzymujemy łaskę za łaską, gdyż łaska Chrystusa jest triumfująco przystosowana do sprostania każdej sytuacji. 3. Zakon został nadany przez Mojżesza, ale łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. W starych porządkach życie kierowane było Zakonem, prawem. Czy człowiekowi się to podobało, czy nie, musiał spełnić nakaz prawa, nawet nie rozumiejąc uzasadnienia tego prawa. Dopiero z przyjściem Jezusa nie jesteśmy już niewolnikami prawa Bożego, gdyż pragniemy spełnić je jako synowie. Przez Jezusa Chrystusa staje się Bóg-Prawodawca naszym Bogiem Ojcem, a Bóg Sędzia staje się Bogiem-miłośnikiem dusz ludzkich.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Czytamy, dziękujemy Księdzu, pozdrawiam obraz
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Objawienie Boga (J 1, 18) Tutaj każdy człowiek w starożytnym świecie zgodzi się z Ewangelistą Janem, że nikt nigdy nie widział Boga. Ludzie ówcześni byli zarówno zafascynowani, jak i przygnębieni tym, co uważali za nieskończone oddalenie i całkowitą niepoznawalność Boga. W Starym Testamencie Bóg mówi do Mojżesza: „Nie możesz oglądać oblicza mojego, gdyż nie może mnie człowiek oglądać i pozostać przy życiu” (2 Mjż 33,20). Kiedy znów przypomina ludowi moment nadania Zakonu, mówi: „...głos słów słyszeliście, lecz postaci żadnej nie widzieliście, był tylko sam głos” (5 Mjż 4,12). Nikt w całym Starym Testamencie nie wyobrażał sobie możliwości ujrzenia Boga. Tak samo odczuwali wielcy myśliciele starożytności. Ksenofanes narzekał: „Nad wszystkim rozciąga się domysł i przypuszczenie”. Platon mówił, że „Bóg i człowiek nigdy nie mogą się spotkać”. Celsus wyśmiewał chrześcijan za to, że nazywali Boga Ojcem, ponieważ „Bóg jest daleko, ponad wszystkim”. W najlepszym wypadku, jak twierdził Apuleiusz, człowiek może uchwycić przebłysk bóstwa, jak w czasie nocnej błyskawicy, ułamek sekundy oświecenia – a potem ciemność. Glover ujął to tak, że „kimkolwiek Bóg jest, znajduje się daleko poza zasięgiem zwykłego człowieka”. Mogą zdarzyć się momenty ekstazy, w których człowiek uchwyci odprysk tego, co nazywamy „Istotą Absolutną”, ale zwykli ludzie są więźniami niewiedzy i złudzenia. Dlatego właśnie nie było nikogo, kto nie zgodziłby się z Janem piszącym, że nikt nigdy nie widział Boga. Ale Ewangelista Jan idzie jeszcze dalej, stawiając elektryzujące twierdzenie, że Jezus w pełni objawił ludziom, jaki jest Bóg. Oto ludzie otrzymali „wystawienie w Chrystusie Boga na widok świata”, jak pisze J. H. Bernard. Znów powtarza się dominanta Ewangelii Jana: „Jeśli chcecie zobaczyć, jaki jest Bóg, patrzcie na Jezusa”. Jak to się stało, że Jezus potrafił dokonać tego, czego nikt inny nie mógł dokonać? W czym leży tajemnica Jego mocy objawiania Boga ludziom? Jan stwierdza na ten temat trzy rzeczy o Jezusie: 1. Jezus jest wyjątkowy. Słowo greckie brzmi monogenes, co najczęściej tłumaczone jest jako jednorodzony. Rzeczywiście takie jest dosłowne znaczenie tego wyrazu, ale to czysto fizyczne znaczenie utracił ów wyraz bardzo dawno przed napisaniem Ewangelii, a później nabrał dwóch innych znaczeń, mianowicie czegoś wyjątkowego lub szczególnie ulubionego. Zrozumiałe jest, że jedyny syn zajmuje wyjątkową pozycję i jest wyjątkowo umiłowany przez ojcowskie serce. Stąd najsilniejszym z możliwych znaczeń tego słowa jest pojęcie wyjątkowości. Właśnie przekonaniem Nowego Testamentu jest wyjątkowość Jezusa, że nie ma innego Jemu równego i że potrafi uczynić dla człowieka to, czego nie potrafi nikt inny. On jest jedynym, który potrafi przybliżyć Boga do człowieka i człowieka doprowadzić do Boga. 2. Jezus jest Bogiem. Powtarza się tu ta sama forma wyrazu, co w pierwszym wierszu tego rozdziału. Nie oznacza to, że Jezus jest identyczny z Bogiem, a raczej, że w umyśle, charakterze i istocie Jezus stanowi jedność z Bogiem. W tym wypadku lepiej nadać temu zwrotowi takie znaczenie, że Jezus jest Boski. Widząc Jego widzimy, jaki jest Bóg. 3. Jezus przebywa na (lub w) łonie Ojca. Jest to hebrajski zwrot oznaczający pozostawanie w najbardziej intymnych stosunkach, jakie możliwe są w życiu ludzkim. Używa się tego zwrotu na przykład w odniesieniu do matki i dziecka, męża i żony. Biblia mówi o „żonie jego łona” (4 Mjż 11,12; 5 Mjż 13,6). Nawet dwaj przyjaciele używają tego określenia, aby wyrazić doskonałą spójnię swojej przyjaźni. Tak właśnie Ewangelista Jan używając tego zwrotu w naszym tekście ma na myśli pełną, całkowitą i nieprzerwaną intymną więź. Właśnie dlatego potrafi odsłonić, objawić Boga ludziom, że pozostaje w tak wielkiej zażyłości z Bogiem. W Jezusie Chrystusie ten odległy, niepoznawalny, niewidzialny i nieosiągalny Bóg przyszedł do ludzi. Odtąd już nigdy nie może być dla nas obcy.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Do tego miejsca mamy pewną całość, która komentuje wstęp janowy (PROLOG) do całej opowieści Dobrej Nowiny o Jezusie. Kolejny fragment ukazuje nam potwierdzenie Jana Chrzciciela o prawdziwości misji Odkupiciela.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie!» Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Odpowiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. I zadawali mu pytania, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu. J 1, 19 - 28.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Świadectwo Jana (J 1, 19-28) Dopiero tym urywkiem rozpoczyna Ewangelista narrację swej Ewangelii. Prolog miał tylko wskazać na zamiar napisania Ewangelii, która ukazałaby Jezusa jako Umysł, Rozum, Słowo Boga, które przyszło na ten świat w ludzkiej postaci. Ustaliwszy swoją centralną myśl zaczyna teraz opowiadać historię Jezusa. Ewangelia janowa musiała sprostać sytuacji w której przyznawano Janowi Chrzcicielowi stanowisko o wiele wyższe, niż sam sobie przypisywał. Jeszcze w 250 roku utwór Wspomnienia Klemensa nadmienia, że „byli tacy uczniowie Jana Chrzciciela, którzy głosili o swym mistrzu, jakoby był Mesjaszem”. Nasz tekst udowadnia, że sam Jan Chrzciciel odrzuciłby kategorycznie i całkowicie takie pretensje. Zacznijmy jednak omawiać sam tekst naszego urywka. Na jego początku natrafiamy na cechę szczególną Czwartej Ewangelii: Oto do Jana przybywają emisariusze Żydów, aby przeprowadzić przesłuchanie. Słowo Żydzi (Ioudaioi) występuje ponad siedemdziesiąt razy w tej Ewangelii, zawsze, jako określenie opozycji wobec Jezusa. Byli to ludzie, którzy zdeklarowali się jako przeciwnicy Jezusa. Zastosowanie tego słowa w naszym tekście oznacza, że już na tym wczesnym etapie występuje opozycja. Czwarta Ewangelia jest, jak widzieliśmy, objawieniem Boga w Jezusie Chrystusie, ale również jest ona historią odrzucenia Jezusa Chrystusa przez Żydów. Ewangelia jest nie tylko nowiną o Bożej ofercie, ale też opowieścią o odrzuceniu przez człowieka tej oferty, historią Bożej miłości, a ludzkiego grzechu, opowieścią o zaproszeniu, jakie Jezus kierował do ludzi i równocześnie o odrzuceniu przez ludzi tego zaproszenia. Czwarta Ewangelia splata w wyjątkowy, ale przejrzysty sposób miłość z ostrzeżeniem. Delegacja przybyła w celu przesłuchania Jana składała się z ludzi dwojakiego rodzaju. W pierwszym rzędzie byli w jej składzie kapłani i lewici. Nie ma w tym niczego dziwnego, biorąc pod uwagę, że Jan Chrzciciel był synem kapłana Zachariasza (Łk 1,5). W judaizmie jedyną kwalifikacją wymaganą od kapłana było pochodzenie. Jeśli nie był z potomstwa Aarona – nic w świecie nie mogło uczynić go kapłanem. Jeśli natomiast pochodził z rodu Aarona, to odwrotnie, nie było niczego w świecie, co mogłoby go tego kapłaństwa pozbawić. Urzędowo, w oczach władz, Jan Chrzciciel pozostawał kapłanem i nic dziwnego, że właśnie kapłanów wysłano, aby stwierdzili, dlaczego jeden z nich zachowuje się w tak niezwykły sposób. W drugim rzędzie byli w delegacji wysłannicy faryzeuszów. Możliwe, że sam Sanhedryn stał za nimi, gdyż jedną z jego funkcji było badanie każdego człowieka podejrzanego o to, że jest fałszywym prorokiem. Jan Chrzciciel był kaznodzieją przyciągającym tłumy ludzi, dlatego Sanhedryn mógł poczuwać się do obowiązku zbadania, czy nie jest ten człowiek prorokiem fałszywym. Epizod ten jest wymownym świadectwem, do jakiego stopnia podejrzane dla ortodoksji było wszystko, co niezwyczajne. Jan Chrzciciel nie odpowiadał przeciętnym wyobrażeniom o kapłanach, ani przeciętnym wyobrażeniom o kaznodziejach, dlatego ówczesne władze kościelne patrzyły na niego z obawą. Do dziś jeszcze istnieje w kościele niebezpieczeństwo potępienia każdej nowej drogi, nowego sposobu czynienia czegoś, tylko dlatego, że jest nowy. Czasami wydaje się, że w całym świecie nie ma innej instytucji, która tak bardzo bałaby się zmian, jak kościół. Jak często bywało, że odrzucano wielkiego nauczyciela, wielkie przedsięwzięcie tylko dlatego, aby mieć spokój, gdyż nowe było podejrzane. Wysłannicy ortodoksji mogli obawiać się trzech rzeczy u Jana: 1. Pytali go, czy jest Mesjaszem. Żydzi oczekiwali i do dziś oczekują Mesjasza. Każdy zniewolony naród czeka na swego wybawiciela. Żydzi utrzymywali o sobie, że są Bożym ludem wybranym, i nie dopuszczali do siebie żadnej wątpliwości, że prędzej, czy później sam Bóg wkroczy, aby zbawić swój lud. Nie było wówczas jakiejś jednolitej idei Mesjasza. Niektórzy oczekiwali, że przyniesie pokój na całą ziemię, drudzy takiego, który zaprowadzi rządy sprawiedliwości, a większość takiego, który będąc wielkim bohaterem narodowym poprowadzi wojska Izraelitów na podbój całego świata. Niektórzy oczekiwali nadnaturalnej postaci, zstępującej wprost od Boga, a jeszcze więcej oczekiwało potomka królewskiego z rodu Dawida. Bardzo często powstawali mesjanistyczni pretendenci i wywoływali powstania. Właśnie w czasach Jezusa panowało wielkie podniecenie. Jakże naturalnie wynikała potrzeba zapytania Jana, czy nie jest czasem Mesjaszem! Ale Jan całkowicie odrzucił takie pretensje, lecz czynił to w sposób pozostawiający pewną wskazówkę: W greckim zdaniu położenie zaimka ja nadaje pewnej emfazy. Otóż w naszym zdaniu umieszczony jest tak, aby nadać mu znaczenie: „Ja nie jestem Mesjaszem, jeśli jednak chcecie wiedzieć, to Mesjasz jest tutaj”. 2. Zapytali go, czy nie jest Eliaszem. Żydzi wierzyli, że przed Mesjaszem przyjdzie najpierw prorok Eliasz, aby zapowiedzieć Jego przyjście i przygotować świat na Jego przyjęcie. W szczególności Eliasz miał rozstrzygnąć wszelkie niejasności i spory: Którzy ludzie są czyści, a którzy nie, kto jest Żydem, a kto nim nie jest: i oprócz tego miał doprowadzić do pojednania rozdzielonych rodzin. Przekonanie to było tak silne, że nawet w załatwianiu spraw sądowych wydawano wyroki, że niejasne lub majątkowe, czy spadkowe muszą czekać „do przyjścia Eliasza”. Ta wiara, że przed Mesjaszem przyjdzie Eliasz, opiera się na tekście Malachiasza 4,5. Wierzono nawet, że Eliasz namaści Mesjasza na Jego królewski urząd, ponieważ każdy król musiał być namaszczony, a nawet wierzono, że będzie wzbudzał umarłych, aby mogli uczestniczyć w nowym królestwie. Jednak Jan Chrzciciel zaprzeczył wszystkim tym zaszczytom dla swojej osoby. 3. Delegacja zapytywała, czy był oczekiwanym i zapowiedzianym prorokiem. Wierzono bowiem, że prorok Izajasz, a szczególnie Jeremiasz powrócą przy przyjściu Mesjasza. Było to nawiązanie do zapewnienia danego ludowi przez Mojżesza w 5 Mjż 18,15: „Proroka takiego jak ja jestem, wzbudzi ci Pan, Bóg twój spośród ciebie, spośród twoich braci. Jego słuchać będziecie”. Tej obietnicy nigdy żaden Izraelita nie zapominał. Czekali na powstanie proroka, który byłby największym ze wszystkich proroków, pragnęli przyjścia tego, który byłby prorokiem par excellence. Ale i w tym wypadku Jan zaprzeczył, aby ten zaszczyt należał do niego. Musieli więc zapytać go, kim właściwie jest. Odpowiedział, że głosem wzywającym ludzi do przygotowania drogi dla Króla. Odpowiedź była cytatem z Iz 40,3 i wszystkie Ewangelie podają ten cytat (Mk 1,3; Mt 3,3; Łk 3,4). Za tymi słowami kryje się następujące pojęcie: Drogi Wschodu nie były utwardzane, lecz stanowiły trakty. Kiedy król zamierzał odwiedzić jakąś prowincję, lub zwycięzca przemierzał zdobyte kraje, porządkowano, prostowano i doprowadzano do porządku drogi, które leżały na jego trasie. Znaczenie tego, co mówił Jan Chrzciciel, zawierało się więc w stwierdzeniach: „Ja jestem nikim. Jestem zaledwie głosem nawołującym do gotowości na przyjście Króla”. Jan mówił: „Przygotujcie się, Król już jest w drodze!” Jan Chrzciciel był tym, czym każdy prawdziwy nauczyciel i kaznodzieja powinien być – był głosem wskazującym na Króla. Natomiast nie życzył sobie, aby ludzie patrzyli na niego samego. Chciał, aby zapomniano o nim, a widziano tylko Króla. Faryzeuszów jednak dręczyło jedno pytanie: „Jakim prawem Jan chrzci?”. Gdyby był Mesjaszem, Eliaszem, czy choćby prorokiem, miałby prawo chrzcić, zgodnie z proroctwami: „On pokropi wiele narodów” (Iz 52,15), oraz: „I pokropię was wodą czystą i będziecie czyści od wszelkich waszych nieczystości” (Ez 36,25), a w innym miejscu: „W owym czasie dom Dawida i mieszkańcy Jerozolimy będą mieli źródło otwarte dla oczyszczenia z grzechu i nieprawości” (Zach 13,1). Dlaczego jednak Jan udzielał chrztu? Dotychczas chrzest nie był przeznaczony dla Izraelitów. Chrzczono głównie prozelitów, czyli przybyszów z innych religii. Izraelita nigdy nie był chrzczony, gdyż od urodzenia należał do Boga. Nie potrzebował obmywania – to poganie przechodzący z pogańskich religii potrzebowali obmycia chrztu. Więc Jan Chrzciciel doprowadził Izraelitów do czynienia tego, co tylko poganie musieli robić. Jan Chrzciciel swoim postępowaniem twierdził, że lud wybrany musi być oczyszczony. I rzeczywiście, takiego przekonania był Jan. Tylko odpowiedź jego nie była wprost. Mówił: „Ja chrzczę was tylko w wodzie, ale pośród was stoi On, którego nie rozpoznajecie, któremu nie jestem godzien rozwiązywać sznurówek u sandałów”. Nie mógł Jan przyznać sobie już bardziej niskiego zadania. Wiązanie sznurowań sandałów należało do czynności niewolnika. Rabini twierdzili, że uczeń może dla swego mistrza wykonywać wszelkie prace sługi, oprócz tylko zawiązywania sznurowadeł u sandałów. Nawet dla ucznia było to zbyt niskie pojęcie. W rezultacie Jan mówił: „Przychodzi Ten, którego nie jestem godzien być niewolnikiem”. Rozumiemy z tekstu, że wtedy miał miejsce chrzest Jezusa, przy okazji którego Jan rozpoznał Jezusa. Więc jeszcze raz powtarza to samo w innych słowach: „Oto Król przychodzi! Musicie oczyścić się na Jego przyjście, jakbyście byli poganami! Przygotujcie się na wkroczenie Króla do historii!” Zadaniem Jana Chrzciciela było przygotowanie drogi. Jego wielkość była pochodną od wielkości tego, którego przyjście przepowiadał. Jan Chrzciciel jest wielkim przykładem dla tego, kto gotów jest ogołocić siebie, aby tylko Jezus Chrystus mógł być widoczny. Widział siebie jedynie w roli drogowskazu wskazującego na Chrystusa. Oby Bóg darował nam tę łaskę, abyśmy zapomniawszy siebie, pamiętali tylko o Chrystusie.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Szczęść Boże odwiedzającym ten wątek. Życzę wielu płodów Ducha Świętego w rozważaniu Ewangelii. Tym razem czekam na propozycje do rozważania, co, a raczej które Słowo Wam nie daj spokoju i chcielibyście je zgłębić, lepiej przeczytać? Niech Pan Bóg szczodrze błogosławi!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Gdy Jezus po pewnym czasie wrócił do Kafarnaum, posłyszeli, że jest w domu. Zebrało się tyle ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę. Wtem przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili łoże, na którym leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: Synu, odpuszczają ci się twoje grzechy. A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga? Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: Czemu nurtują te myśli w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć do paralityka: Odpuszczają ci się twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje łoże i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów - rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje łoże i idź do domu! On wstał, wziął zaraz swoje łoże i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga mówiąc: Jeszcze nigdy nie widzieliśmy czegoś podobnego. Mk 2,1-12
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Wiara, której nie można się wyprzeć (Mk 2, 1-5) Kiedy Jezus obszedł już synagogi w okolicznej krainie powrócił do Kafarnaum. Wieść ta natychmiast rozeszła się po całym mieście. Życie w Palestynie było zupełnie jawne. Rano otwierano drzwi domów i każdy, kto chciał, mógł wejść do środka. Drzwi nigdy nie zamykano, chyba, że ktoś specjalnie szukał odosobnienia. Otwarte drzwi oznaczały zaproszenie dla wszystkich. W niewielkich domach takich jak ten, do którego wszedł Jezus nie było sieni. Drzwi otwierały się bezpośrednio na ulicę. Usłyszawszy, że jest w domu, ludzie od razu zgromadzili się tłumnie, tworząc ciżbę i w środku, i na ulicy. Słów Jezusa słuchali z wielką uwagą. W tłum ten weszło czterech mężczyzn, niosąc na noszach swojego sparaliżowanego przyjaciela. Nie było mowy o przeciśnięciu się przez ciżbę. Byli oni jednak ludźmi pomysłu. W Palestynie robiono płaskie dachy. Były one zwykłym miejscem odpoczynku i medytacji, a wchodziło się na nie po schodach, zbudowanych na ścianie na zewnątrz domu. Konstrukcja palestyńskiego dachu pozwalała na akcję, jaką podjęli czterej mężczyźni. Między ścianami ułożone były płaskie belki, w odległości około metra jedna od drugiej. Przestrzeń między belkami wypełniały drobne i gęste gałęzie, w które wprasowywano glinę. Całość pokrywano marglem. Jak widzimy dach w Palestynie składał się w dużej mierze z ziemi, dlatego porastała go często bujna trawa. Zrobienie otworu między dwiema belkami dachu, nie przedstawiało dużej trudności. Szkoda była niewielka i łatwa do naprawienia. Mężczyźni przekopali się przez dach i spuścili swojego przyjaciela dokładnie tam gdzie stał Jezus. Kiedy Jezus ujrzał taką wiarę, która śmieje się z przeszkód, musiał się sam z sympatią uśmiechnąć. Spojrzał na sparaliżowanego i powiedział: „Dziecię, odpuszczone są grzechy twoje”. Sposób, w jaki Jezus rozpoczął uzdrawianie, może się nam wydawać dziwny. Ale dla Palestyny tamtych czasów, postępowanie Jezusa było naturalne i konieczne. Cierpienie Żydzi ściśle łączyli z grzechem. Jeżeli człowiek cierpi – mówili – musiał zgrzeszyć. W taki właśnie sposób argumentowali przyjaciele Joba. „Kto kiedy” pytał Elifaz z Temanu, „będąc niewinny zginął?” (Job 4,7). Rabini mawiali: „Żaden człowiek nie bywa uleczony ze swojej choroby dopóki nie są przebaczone wszystkie jego grzechy.” Do dziś podobnie myślą ludzie prymitywni. Paul Tournier pisze: „Czy misjonarze nie donoszą, że choroba, w oczach ludzi niecywilizowanych, jest skalaniem? Nawet po nawróceniu się na chrześcijaństwo, nie odważają się przystąpić w czasie choroby do wieczerzy Pańskiej, ponieważ uważają siebie za odtrąconych przez Boga”. Chory w przekonaniu Żydów, był człowiekiem, na którego Bóg się gniewa. Wiemy oczywiście, że wiele chorób spowodowanych jest grzechem innych ludzi. My dzisiaj tych dwóch rzeczy ściśle z sobą nie łączymy, ale każdy Żyd czasów Jezusa zgodziłby się z poglądem, że wstępnym warunkiem uzdrowienia jest przebaczenie grzechów. Ale może powinniśmy, w opisanej tu historii, dokopać jeszcze trochę głębiej. Może świadomość sparaliżowanego w pełni aprobowała przyjęty wśród Żydów związek między chorobą a grzechem, i może ta świadomość oraz świadomość popełnienia grzechu, przyczyniły się do powstania tej choroby. Psychika człowieka, a szczególnie jego podświadomość, ma zdumiewającą władzę nad ciałem. Psycholodzy opisują przypadek choroby pewnej dziewczyny, która, w czasach niemego filmu, trudniła się graniem w kinach na pianinie. W normalnych warunkach była całkiem zdrowa. Kiedy jednak gasły światła na widowni, a powietrze robiło się gęste od dymu z papierosów, czuła nagle, że zaczyna ją pomału obezwładniać paraliż. Długo próbowała sama z tym walczyć, ale ponieważ objawy się nasilały, przybierając w końcu postać paraliżu o cechach stałych, trzeba było zwrócić się do lekarzy. Badania nie ujawniły żadnych fizycznych źródeł choroby. Źródła zostały odkryte dopiero po poddaniu dziewczyny badaniom w hipnozie. Cóż się okazało? Będąc niemowlęciem sypiała w swoim niemowlęcym łóżeczku, jednym z tych staromodnych, solidnych i obficie zdobionych, nad którymi umieszczano coś w rodzaju sklepień łukowych z koronek. Któregoś dnia, kiedy miała najwyżej kilka tygodni, jej matka pochyliła się nad łóżeczkiem, z zapalonym papierosem w ustach. Powiewne materiały natychmiast schwyciły ogień i zaczęły się palić. Chociaż ogień został szybko ugaszony i dziecko nie odniosło żadnych fizycznych obrażeń groza tamtej chwili zarejestrowana w podświadomości niemowlęcia, tkwiła w niej do dziś. Ciemność połączona z zapachem dymu z papierosów oddziaływała na podświadomość dziewczyny, paraliżując jej ciało. Oczywiście sama nie znała źródeł objawów. Źródła choroby sparaliżowanego z opisu ewangelicznego, mogły znajdować się gdzieś w jego świadomości bądź podświadomości, które przypominały mu o jakimś grzechu. Myśl o grzechu mogła przynieść chorobę, nieuniknioną – w jego przeświadczeniu – konsekwencję grzechu. Pierwsze słowa Jezusa brzmiały: „Dziecię, Bóg się na ciebie nie gniewa. Wszystko jest w porządku”. Podobnie mówi się do przestraszonego dziecka w ciemności. Świadomość obecności wobec Boga i paniczny strach przed Bogiem stoczyły się, jak ciężkie kamienie, z serca człowieka, stwarzając tym samym niemal wszystkie warunki potrzebne do uzdrowienia. Jakież piękno Jezusa odsłania przed nami to wydarzenie. Do każdego z nas Jezus mówi na samym początku: „Dziecię, Bóg się na ciebie nie gniewa. Nie bój się. Możesz wrócić do domu”.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Bardzo dziękuję za tak piękny opis Ewangelii.. naprawdę warto przeczytać, zachęcam wszystkich .
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Argument nie do odparcia (Mk 2, 6- 12) Wokół Jezusa, jak widzieliśmy, zaczęły się już zbierać tłumy. Dlatego zwrócili na niego uwagę oficjalni przywódcy narodu. U Żydów funkcje najwyższego sądu sprawował Sanhedryn. Był on między innymi, stróżem prawowierności. Do jego obowiązków, na przykład, należało zwalczanie fałszywych proroków. Wydaje się, że Sanhedryn wysyłał coś w rodzaju grupy zwiadowczej, ażeby sprawdzić, co robi Jezus. Ludzie ci przyszli do Kafarnaum. Niewątpliwie zajęli honorowe miejsca, gdzieś na przodzie i uważnie obserwowali wszystko, co się dzieje. Słowa Jezusa o przebaczeniu grzechów zaszokowały ich i wzburzyły. Jeden z głównych artykułów wiary Żydów stanowił, że grzechy przebaczać może tylko Bóg. Każdy, kto przypisywał sobie to prawo, znieważał Boga i bluźnił. Bluźnierstwo karane było śmiercią przez ukamienowanie (3 Mjż 24,16). W tym momencie ludzie ci nie byli jeszcze gotowi wystąpić z publicznym atakiem, niemniej Jezus bez trudu odczytał ich myśli. Postanowił dlatego rzucić wyzwanie i, niejako, zmierzyć się z nimi na ich własnym gruncie. Wszyscy oni byli w pełni przeświadczeni o tym, że grzech i choroba są ze sobą nierozerwalnie związane. Człowiek ten chorował dlatego, że zgrzeszył. Jezus przeto stawia pytanie: „Cóż jest łatwiej, rzec paralitykowi : Odpuszczone są ci grzechy, czy rzec: Wstań, weź łoże swoje i chodź?” Byle szarlatan mógł powiedzieć: „odpuszczone są ci grzechy”. Skuteczności takiego oświadczenia nie można ani zademonstrować ani sprawdzić. Inaczej ma się rzecz z rozkazem „Wstań i chodź!” Od razu można było sprawdzić, czy słowa Jezusa mają pokrycie, czy nie mają. Jezus w rzeczywistości powiedział: „Uważacie, że nie mam prawa przebaczać grzechów? Czyż nie wierzycie, że człowiek ten jest chory dlatego, że zgrzeszył, i że dopóki nie zostaną mu przebaczone jego grzechy, nie będzie mógł być uzdrowiony? Dobrze, w takim razie zobaczycie, co się stanie!” Wtedy Jezus odezwał się do sparaliżowanego i uzdrowił go. Eksperci prawa złapali się we własne sidła. Według ich własnej wiary uzdrowienie sparaliżowanego uzależnione było od wcześniejszego przebaczenia jego grzechów. Człowiek został uzdrowiony, dlatego też grzechy jego zostały mu przebaczone. Słowa Jezusa o przebaczeniu grzechów musiały mieć pokrycie. Eksperci Prawa odchodzili całkiem zbici z tropu. Co gorsze, byli wściekli. Wiedzieli, że sprawy tej nie można pozostawić. Gdyby Jezus miał dalej tak działać, cała ich ortodoksyjna religia zostałaby doprowadzona do ruiny. Poprzez ten incydent Jezus podpisał na siebie wyrok śmierci – i dobrze o tym wiedział. Mimo wszystko, opisane wydarzenie nie jest wcale łatwe do zrozumienia. Co to znaczy, że Jezus może przebaczyć grzechy? Istnieją trzy możliwe sposoby patrzenia na tę rzecz. 1. Jezus mógł przekazywać temu człowiekowi Boże przebaczenie. Kiedy Natan skarcił Dawida za przywłaszczenie sobie Batszeby i zbrodnicze usunięcie Uriasza, a Dawid, przerażony, wyznał w pokorze swój grzech, Natan powiedział: „Pan również odpuścił twój grzech, nie umrzesz” (2 Sm 12,1-13). Natan nie przebaczył grzechu Dawida, ale informował go i zapewniał o Bożym przebaczeniu. Podobnie moglibyśmy powiedzieć, że Jezus zapewniał tego człowieka o Bożym przebaczeniu, przekazywał to, co Bóg już wcześniej miał dla niego gotowe. To oczywiście jest prawda, ale czytając Ewangelię, czujemy, że nie jest to cała prawda. 2. Jezus mógł tu działać jako przedstawiciel Boga. W Ewangelii Jana czytamy: „Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał synowi” (J 5,22). Jeżeli Jezusowi został powierzony sąd, to musi on też nieć prawo przebaczania. Spójrzmy na analogię ze strefy stosunków między ludźmi. Wszystkie analogie są niedoskonałe, ale my nie możemy o Bogu myśleć inaczej, niż po ludzku. Człowiek może uczynić drugiego człowieka swoim pełnomocnikiem, co znaczy, przekazać w jego absolutne władanie wszystkie swoje dobra i posiadłości. Zgadza się, ażeby ten drugi działał w jego imieniu, i ażeby to działanie bało traktowane zupełnie tak samo, jak jego własne. Moglibyśmy więc przyjąć, że Bóg podobnie postąpił z Jezusem, że udzielił mu swoich mocy i przywilejów i że słowo wypowiedziane przez Jezusa jest niczym innym, jak słowem Bożym. 3. Moglibyśmy jeszcze inaczej tę rzecz zrozumieć. Istotą życia Jezusa jest to, że w nim bardzo wyraźnie ukazane jest stanowisko Boga względem ludzi. Stanowisko to różniło się diametralnie od tego, co ludzie przedtem myśleli. Nie był on Bogiem sztywnej, surowej i srogiej sprawiedliwości, Bogiem ciągłych żądań. Był Bogiem doskonałej miłości, Bogiem serca tęskniącego za człowiekiem i gotowym przebaczyć. Jeszcze raz posłużmy się analogią. Lewis Hind w jednym ze swoich esejów opowiada nam, jak to któregoś dnia odkrył prawdziwe oblicze swojego ojca. Zawsze szanował i podziwiał swojego ojca, ale też zawsze się go bał. Pewnej niedzieli poszedł z ojcem do kościoła. Dzień był upalny usypiający. Lewis był coraz bardziej ociężały, chciało mu się spać. Fale snu wprost go zalewały, nie mógł sobie poradzić z powiekami, które same się zamykały. Głowa mu opadała. Wtedy zobaczył, że ręka jego ojca się unosi. Był pewny, że ojciec ma zamiar nim potrząsnąć, albo go uderzyć. Zamiast tego, ojciec uśmiechnął się łagodnie i objął go ramieniem. Przytulił chłopca do siebie, pomógł przybrać wygodniejszą pozycję i trzymał go przy sobie, obejmując z miłością. Tego dnia Lewis Hind odkrył, że jego ojciec nie jest taki, za jakiego go uważał, i że ojciec go kocha. Oto co Jezus uczynił dla ludzi i dla Boga. Bez Jezusa nie mielibyśmy o Nim najmniejszego pojęcia. Do sparaliżowanego powiedział: „Mówię ci, i mówię ci tutaj i teraz, na ziemi, grzechy twoje są przebaczone”. Jezus doskonale ukazał ludziom stosunek Boga do człowieka. Mógł powiedzieć: „Przebaczam”, ponieważ w Nim Bóg mówił - „Przebaczam”.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Niego i pytali: Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą? Jezus im odpowiedział: Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo pana młodego majką u siebie. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze (część) ze starego ubrania i robi się gorsze przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki; i wino przepadnie, i bukłaki. Lecz młode wino (należy wlewać) do nowych bukłaków. Mk 2, 18 - 22
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Radosne towarzystwo (Mk 2, 18-20) Ci z pośród Żydów, którzy byli gorliwsi w pełnieniu praktyk religijnych pościli regularnie. Religia Żydowska nakładała obowiązek postu na wszystkich swoich wyznawców tylko jeden raz w roku, w Dniu Przebłagania. Cały naród wyznawał wtedy swój grzech i otrzymywał przebaczenie. Był to Post par excellence. Ale ci gorliwsi Żydzi pościli dwa razy każdego tygodnia, w poniedziałek i w czwartek. Posty te, wbrew pozorom, nie były bardzo ścisłe i wyczerpujące, ponieważ rozpoczynały się o szóstej rano, a kończyły o szóstej wieczorem. Później już można było jeść. Jezus nie jest przeciwny poszczeniu. Z postu można odnieść dużo korzyści. Na przykład, odmawianie rzeczy lubianych może być dobrym ćwiczeniem charakteru. Człowiek powinien być panem rzeczy, które lubi, a nie ich niewolnikiem. Powinien mieć do nich tyle dystansu oraz wewnętrznej mocy, ażeby w każdej chwili, jeżeli trzeba, mógł z nich zrezygnować. Może też człowiek odmawiać sobie wygód i rzeczy przyjemnych po to, ażeby po jakimś okresie wyrzeczeń, mógł je właściwie docenić. Piękno, wygodę i przytulność własnych domów oceniamy najlepiej kiedy powracamy do nich po jakimś okresie nieobecności. Podobnie jest z oceną Bożych darów. Najlepiej potrafimy je ocenić, będąc pozbawieni ich na jakiś okres czasu. Dobre więc mogą być powody poszczenia. Kłopot z faryzeuszami polegał na tym, że zbyt często traktowali post jako dobry środek manifestowania własnej pobożności. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę ludzi na swoją dobroć. Nawet pobielali swoje twarze i chodzili w pomiętych szatach, ażeby każdy wiedział, że w tym dniu poszczą i podziwiał ich poświęcenie. Chcieli też zwrócić uwagę Boga na swoją pobożność. Ponieważ ich pobożność przewyższała powszechne wymagania, czuli, że Bóg nie może ich nie zauważyć. Post faryzeuszów był rytuałem, co gorsza, rytuałem uprawianym dla postu. Taki post nie może mieć żadnej wartości. Jeżeli post ma mieć jakąkolwiek wartość, musi wyrażać potrzebę serca. Wyjaśniając faryzeuszom, dlaczego jego uczniowie nie poszczą, Jezus posłużył się żywym obrazem. Żydowscy nowożeńcy nie spędzali miodowego miesiąca w podróży poślubnej. Pozostawali w domu. Dom był otwarty co najmniej tydzień czasu, tyle samo też trwały uroczystości weselne. W niełatwym życiu mieszkańca Palestyny, tydzień weselny był najszczęśliwszym tygodniem w całym jego życiu. Razem z nowożeńcami cały ten czas radowali się również najbliżsi ich przyjaciele. Nazywano ich dziećmi izby weselnej. Jezus upodobnił małą grupę swoich uczniów do dzieci izby weselnej, specjalnie wybranych gości uroczystości weselnych. Jeden z rabinicznych przepisów mówił: „Wszyscy goście weselni są zwolnieni z obowiązku przestrzegania religijnych praktyk, które mogłyby pomniejszyć ich radość”. Goście weselni byli dlatego zwolnieni ze wszystkich postów. Incydent ten mówi, że typowa chrześcijańska postawa w życiu nacechowana jest radością. Odkrycie Chrystusa i przebywanie w jego towarzystwie są kluczem do szczęśliwości. Tockichi Ishii był japońskim kryminalistą. Znano go jako najbardziej bestialskiego i bezlitosnego mordercę. W swojej kryminalnej karierze mordował mężczyzn, kobiety i dzieci bez żadnych skrupułów. Schwytano go i osadzono za kratami. W więzieniu odwiedziły go dwie chrześcijanki z Kanady. Nie mogły go nakłonić do mówienia. Mierzył je groźnym wzrokiem, z twarzy wionęła dzika zwierzęcość. Kiedy odchodziły, pozostawiły Biblię, żywiąc nikłą nadzieję, że może będzie czytał. Owszem, czytał. Opis ukrzyżowania Jezusa zmienił go nie do poznania. „Później, kiedy przyszedł strażnik, ażeby zabrać tego skazańca i zaprowadzić na szafot, znalazł zupełnie innego człowieka. Zamiast cierpkiego, gburowatego, zatwardziałego brutala, znalazł uśmiechniętego i rozpromienionego człowieka, bowiem Ishii narodził się na nowo”. Znakiem jego odrodzenia było rozpromienienie. Ten, kto znalazł się w Chrystusie, nie może się nie cieszyć. Ale rozmowa między faryzeuszami a Jezusem prowadzi do pojawienia się na niebie chmury, która zapowiada nieszczęście. Niewątpliwie, kiedy Jezus mówił o dniu, w którym oblubieniec zostanie zabrany, jego przyjaciele jeszcze nie rozumieli znaczenia tych słów. Jezus jednak, już tutaj, na samym początku, widział oczekujący go w przyszłości krzyż. Śmierć nie zaskoczyła Jezusa. Wcześniej obliczył koszty i wybrał drogę. Oto odwaga. Oto obraz człowieka, który nie da się sprowadzić ze słusznej drogi, nawet, jeżeli na jej końcu wyłania się krzyż.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Niech się umysł nie starzeje (Mk 2, 21 - 22) Jezus dobrze wiedział, że jego nauka jest wstrząsająco nowa. Wiedział też, że on sam, w sposobie swojego życia, różni się od ortodoksyjnego rabinicznego nauczyciela w sposób uderzający. Jezus również wiedział, jak trudno jest człowiekowi przyjąć i zatrzymać nową prawdę. Dlatego posługuje się tu dwiema nowymi ilustracjami, ażeby wykazać wagę posiadania odważnego umysłu. Nikt nie dorównuje Jezusowi w umiejętności posługiwania się prostymi ilustracjami. Patrząc na proste rzeczy umiał w nich widzieć ścieżki i drogowskazy dla Boga. Nikt nie był takim jak on ekspertem w przechodzeniu od spraw ziemskich do niebieskich. W jego oczach „ziemia była pełna nieba”. Żył tak blisko Boga, że wszystko mówiło mu o nim. Pewien człowiek opowiada o swoich sobotnich spacerach za miastem z jednym z najznakomitszych szkockich kaznodziejów. Chodząc, dużo ze sobą rozmawiali. Pisząc o tym podzielił się taką uwagą: „Z każdego tematu potrafi ten człowiek przejść na przełaj do rozmowy o Bogu”. Gdziekolwiek padło spojrzenie Jezusa, umiało stamtąd znaleźć bezpośrednią i najkrótszą drogę do Boga. 1. Jezus mówi o niebezpieczeństwie przyszywania nowej łaty do starej szaty. Użyte tu słowo oznacza materiał całkiem nowy, nigdy nie noszony, taki, który się jeszcze nie skurczył. Kiedy na deszczu szata moknie, łata się kurczy i rozrywa starszy, mniej wytrzymały materiał szaty. Przychodzi nieraz taki czas, kiedy już nie można łatać, kiedy trzeba tworzyć od nowa. W czasach Lutra nie można już było łatać nadużyć Kościoła Rzymsko-Katolickiego. Przyszedł czas reformowania. W czasach Johna Wesley’a zakończył się już, przynajmniej dla niego, czas łatania Kościoła Anglikańskiego. Wprawdzie nie chciał opuszczać tego kościoła, ale w końcu musiał, ponieważ stworzenie nowej społeczności chrześcijańskiej okazało się koniecznością. Również nam może się to przytrafić, że będziemy próbowali łatać wtedy, kiedy trzeba raczej porzucić stare, a przyjąć coś nowego. 2. Wino przechowywane było w workach skórzanych. Nie było wtedy oczywiście znanych dziś butelek. Kiedy worki były nowe, miały pewną elastyczność, starzejąc się natomiast, twardniały i traciły zdolność poddawania się. Młode wino jeszcze nieco fermentuje. Powstające gazy wytwarzają w naczyniu ciśnienie. Nowe worki przyjmowały napór ciśnienia, poddając mu się tyle, ile było potrzeba. Stare worki – twarde i suche – eksplodowały. Szkoda była podwójna: tracono i worki i wina. Jezus chce, ażeby nasze umysły były elastyczne. Jesteśmy skłonni myśleć i postępować według raz przyjętych ustalonych norm. To może być zgubne. J. A. Findlay cytuje zdanie jednego ze swoich przyjaciół: Kiedy dochodzisz do konkluzji, jesteś już martwy. Znaczenia tych słów nie trudno odgadnąć. Kiedy sposób naszego rozumowania staje się z góry wiadomy, ustalony niezmienny, kiedy umysły nasze nie są zdolne przyjmować nowych prawd i zastanawiać się nad nowymi rozwiązaniami, to choć fizycznie jesteśmy w dalszym ciągu żywi, umysłowo, niestety, już martwi. Prawie każdy człowiek, starzejąc się, rozwija w sobie organiczną niechęć do tego co nowe, czego nie zna. W miarę upływu lat jest nam coraz trudniej dostosowywać swoje zwyczaje i sposób życia do nowych sytuacji. Lesslie Newbigin, który brał udział na temat utworzenia Kościoła Zjednoczonego Południowych Indii, mówi, że prace ich najczęściej były hamowane przez ludzi, zadających jedno i to samo pytanie „Jeżeli tak postąpimy, to dokąd nas to zaprowadzi”? W końcu ktoś musiał odpowiedzieć bez ogródek: „Chrześcijanin nie ma prawa pytać, dokąd go to zaprowadzi”. Abraham „wyszedł, nie wiedząc dokąd idzie” (Hbr 11,8). W tym samym rozdziale Listu do Hebrajczyków mamy inny wspaniały werset: „Przez wiarę pobłogosławił umierający Jakub każdego z synów Józefa i skłonił się nabożnie, wsparty o wierzch laski swojej” (Hbr 11,21). Czując już na sobie oddech śmierci, stary ten podróżnik miał w dalszym ciągu w ręce laskę pielgrzyma. Był gotów do drogi, mimo że dzień miał się już ku końcowi, a noc rzucała na niego swe cienie. Jeżeli mamy się wspiąć na wysokość chrześcijańskiego wyzwania to musimy zachować młodzieńczość i odwagę umysłu. Kiedyś otrzymałem list zakończony takim zdaniem: „Twój, osiemdziesięciotrzy letni, ale jeszcze wzrastający”. A dlaczegóżby nie? Czyż do naszej dyspozycji nie stoją niewyczerpane bogactwa Chrystusa?
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Dziękujemy Księdzu za tak wartościowe treści, Bóg zapłać.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Proszę bardzo i dziękuję za zaufanie. Zachęcam do dzielenia się Słowem, a przede wszystkim do życia Pięknem Ewangelii. Serdecznie pozdrawiam wszystkich nieobojętnych na Boży List napisany do każdego, a szczególnie poszukujących Szczęścia i Radości, które podarował nam Bóg w Jezusie Chrystusie. Niech szczodrze obdarza swoimi Darami. Błogosławię wszystkim!
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat wśród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze rzekli do Niego: Patrz, czemu oni robią w szabat to, czego nie wolno? On im odpowiedział: Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie, i był głodny on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom. I dodał: To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest panem szabatu. Mk 2,23-28
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
Prawdziwa i fałszywa pobożność (Mk 2, 23 - 28) Znowu Jezus staje w poprzek reguł i przepisów uczonych w Piśmie. Kiedy, otoczony swoimi uczniami, szedł któregoś sabatu poprzez pola zbóż uczniowie zaczęli zrywać kłosy i jeść ziarna. Prawo zabraniało na takie postępowanie (5 Mjż 23,26). Podróżnemu nie wolno było ciąć łanu sierpem. Wolno mu było natomiast zrywać kłosy rękami. Wydarzenie to jednak miało miejsce w sabat, a świętość sabatu była strzeżona tysiącami drobnych reguł i przepisów. Wszelka praca była w tym dniu zakazana. Każdy rodzaj pracy odpowiednio sklasyfikowano, tworząc trzydzieści dziewięć różnych działów, wśród których znalazły się oczywiście takie, jak żniwa, młócka, czyszczenie ziarna i przyrządzanie pokarmu. Postępowaniem swym uczniowie formalnie złamali prawo dotyczące tych czterech działów i zasłużyli na miano burzycieli Prawa. Rozumowanie takie może nam się wydaje co najmniej dziwaczne, ale dla żydowskich rabinów była to sprawa grzechu śmiertelnego i stąd sprawą życia i śmierci. Faryzeusze natychmiast wystąpili z atakiem, oskarżając uczniów Jezusa o łamanie Prawa. Spodziewali się oczywiście, że Jezus zgani swoich uczniów. Jezus odpowiedział ich własnym językiem. Powołał się na historię opisaną w Pierwszej księdze Samuelowej 21,1-6. Czytamy tam, jak to Dawid, uciekając przed nastającym na jego życie Saulem, przyszedł do świątyni w Nob i prosił o żywność. W świątyni były tylko chleby pokładne. O chlebach pokładnych dowiadujemy się więcej z innych miejsc Pisma Świętego. Było ich dwanaście. Kładziono je nas stole akacjowym – dwa łokcie długim, jeden łokieć szerokim i półtora łokcia wysokim pokrytym szczerym złotem (2 Mjż 25,23-30), który był ustawiony poza zasłoną miejsca najświętszego. Chleby były rodzajem ofiary złożonej Bogu. Zmieniano je raz w tygodniu. Stare chleby stawały się wyłączną własnością kapłana i nikt inny nie mógł ich poza nim, spożywać (3 Mjż 24,9). Mimo to, Dawid był w potrzebie, brał te chleby i jadł je. Jezus pokazał, że to samo Pismo dostarcza precedensu w którym potrzeba człowieka uważana jest jako ważniejsza od prawa nie tylko ludzkiego, ale i Boskiego. „Sabat” powiedział Jezus, ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla sabatu”. To jest całkiem oczywiste. Człowiek został stworzony zanim powstało skomplikowane prawo sabatu. Człowiek nie po to został stworzony, ażeby być ofiarą i niewolnikiem przepisów sabatu. Właściwie, założeniem tych przepisów – i po to one w rzeczywistości powstały, by pozwolić człowiekowi cieszyć się pełniejszym i lepszym życiem. Człowiek nie powinien być zniewolony przez sabat. Sabat ma czynić życie człowieka lepszym. Fragment ten stawia nas wobec pewnych fundamentalnych prawd, o których często, na własne nieszczęście zapominamy. 1. Religia nie polega na przestrzeganiu reguł i przepisów. Na przykład – ażeby pozostać przy tym samym temacie – święcenie niedzieli jest rzeczą ważną, ale religia zawiera w sobie dużo więcej niż tylko święcenie niedzieli. Gdyby można było zostać chrześcijaninem po prostu przez wystrzeganie się w niedzielę pracy i przyjemności, chodzenie tego dnia do kościoła, odmawianie modlitw i czytanie Biblii, trzeba by wtedy powiedzieć, że łatwo być chrześcijaninem. Kiedy ludzie zaniedbują miłość, przebaczenia, służbę miłosierdzia, tego co jest istotą religii, a jednocześnie są bardzo gorliwi w przestrzeganiu reguł, przepisów, i zakazów, religia ich jest na drodze do upadku. Prawdziwe chrześcijaństwo zawsze polegało raczej na spontanicznym działaniu, niż na powstrzymywaniu się od wykonywania jakichś czynów. 2. Pierwszym obowiązkiem każdego człowieka jest niesienie pomocy potrzebującym. Nawet katechizmy i konfesje przyznają, że niesienie pomocy w nagłych wypadkach i czyny miłosierdzia są legalne w sabat. Jeżeli wykonywanie praktyk religijnych powstrzymuje kogoś od niesienia pomocy potrzebującym, to jego religia w ogóle nie jest religią. Ludzie znaczą dużo więcej niż systemy. Osoby są dużo ważniejsze niż rytuały. Najlepszym sposobem wielbienia Boga jest pomaganie ludziom. 3. Najlepiej użyte są rzeczy święte wtedy, kiedy służą niesieniu pomocy ludziom. To jest, właściwie, jedyny sposób oddania ich Bogu. W pośród najpiękniejszych opowiadań jedno nosi tytuł Czwarty Mędrzec. Nazywał się Artaban. On też chciał odnaleźć nowonarodzonego Króla. Zabrał więc dary, szafir, rubin, i bezcenną perłę i wyruszył w kierunku wskazanym przez gwiazdę. Poganiał swoje wielbłądy, ażeby zdążyć na umówione spotkanie z trzema dobrymi przyjacielami, Kacprem, Melchiorem i Baltazarem. Czasu było mało. Wiedział, że nie będą na niego czekać. Nagle zobaczył na ziemi niewyraźną postać, podjechał bliżej, był to jakiś podróżny w gorączce. Jeżeli się zatrzyma, spóźni się na spotkanie. Zatrzymał się. Pomógł podróżnemu i doprowadził go do zdrowia. Ale teraz pozostał sam. Ponieważ spóźnił się na spotkanie i nie mógł dołączyć do karawany przyjaciół, musiał jakoś zdobyć dodatkowe wielbłądy i wynająć karawaniarzy, którzy by mu pomogli przejść przez pustynię. Na to wszystko potrzebował dużo pieniędzy, musiał więc sprzedać szafir. Było mu smutno. Król nie otrzyma tego klejnotu. Po dłuższym czasie podróżowania przybył do Betlejem. Niestety znowu przyszedł za późno. Józefa, Marii i dziecięcia już tam nie było. Było natomiast dużo żołnierzy, którzy przybyli ażeby wykonać rozkaz Heroda i pozabijać dzieci. Arbatan zatrzymał się w domu, w którym było małe dziecko. Ciężki tupot żołnierskich kroków właśnie zbliżał się do drzwi. Zewsząd słychać było płacz zrozpaczonych matek. Arbatan stanął w drzwiach, wysoki i ciemny, w ręku trzymając rubin. Przekupił kapitana. Żołnierze odeszli. Dziecko zostało uratowane. Matka nie posiadała się z radości. Arbatan był smutny. Król nie otrzyma jego rubinu. Lata całe podróżował, wszędzie szukając króla. Na próżno. Któregoś dnia – a było to więcej niż trzydzieści lat po wyruszeniu w podróż przyszedł do Jerozolimy. Akurat kogoś krzyżowano. Kiedy opowiedziano mu o tym krzyżowanym, o Jezusie, pomyślał sobie, że to właśnie musi być Król. Pobiegł w kierunku Golgoty. Może jego perła, najpiękniejsza na świecie, zdoła wykupić życie Króla. Ale oto w jego kierunku biegła dziewczynka, uciekając od goniących ją żołnierzy. „Mój ojciec jest w długach”, wołała. „Mnie chcą sprzedać jako niewolnicę, ażeby odebrać swój dług. Ratuj mnie!” Artaban wahał się chwilę. Potem – smutny – wyjął perłę, dał żołnierzom, płacąc za wolność dziewczynki. Nagle niebo zrobiło się ciemne. Kiedy zaczęła się trząść ziemia, jakaś spadająca dachówka uderzyła Artabana w głowę. Półprzytomny opadł na ziemię. Dziewczynka usiadła obok, kładąc jego głowę na swoje kolana. Wargi Arbatana zaczęły się poruszać. „Nie tak, mój Panie. Bo kiedy widziałem cię głodnym i nakarmiłem cię? Albo spragnionym i dałem ci pić? Kiedy widziałem cię przechodniem, a przyjąłem cię? Kiedy widziałem cię chorym w więzieniu i przyszedłem do ciebie? Przez trzydzieści trzy lata poszukiwałem ciebie, ale nigdy nie widziałem twej twarzy i nigdy ci nie usługiwałem, mój Królu”. I wtedy dał się słyszeć głos, podobny do cichego szeptu z oddali: „Zaprawdę powiadam ci, cokolwiek uczyniłeś jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniłeś”. Na nieruchomej już twarzy Artabana malował się uśmiech, ponieważ dowiedział się, że Król otrzymał jego dary. Najwłaściwiej używane są rzeczy święte wtedy, kiedy obraca się je na pożytek ludzi. Był kiedyś taki kościół, w którym obowiązywał zakaz przyprowadzania dzieci na nabożeństwa. Dzieci uważano za zbyt marne istoty, niegodne przychodzenia do tak zabytkowego i świętego przybytku. Bywa nieraz tak, że kościół bardziej jest zajęty troską o piękno swoich nabożeństw, niż niesieniem pomocy swojemu prostemu ludowi, czy też niesieniem ulgi swoim biednym. Ale rzeczy święte, tylko wtedy są naprawdę święte, kiedy służą ludziom. Chleby pokładne nigdy nie były tak święte, jak wtedy, kiedy podano je człowiekowi przymierającemu głodem. Sabat nigdy nie był tak święty, jak wtedy, kiedy wykorzystano go do niesienia pomocy ludziom potrzebującym. Najwyższym arbitrem we wszystkich takich sprawach nie jest prawo, lecz miłość.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
2 lat temu
Bardzo lubię ten fragment o zbożach.. Jezus obala całkowicie powierzchowność i dewocje, właśnie to czym żyli Faryzeusze. Można by nazwać to tradycją..Ona jest dobra, ale gdy jest podporządkowana Temu, któremu ma służyć..Bogu.. Ona ma służyć także człowiekowi przez to, że służy Bogu..Kiedy zgubimy prawdziwy sens danej tradycji czy zwyczajowi danemu przez Boga zaczynamy czcić jego otoczkę, czystość rąk zaczyna dla nas być ważniejsza niż czystość serca..Podobnie może stać się z postem kiedy zaczyna być przestrzegany dla zasady, a nie ze względu na Boga.
Podoba się : niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik, niezalogowany użytkownik,
do góry ↑

Dodaj odpowiedź

załącz pliki »